Witaj w serwisie nwo!

Serwis nwo powstał z myślą o ludziach poszukujących prawdy o otaczającym nas świecie.

Jeśli podobnie jak my masz już dość ciągłych kłamstw, interesujesz się poruszaną w naszym portalu tematyką, posiadasz informacje którymi chciałbyś się podzielić lub piszesz artykuły tematyczne - zarejestruj się! Rejestracja zajmie ci tylko chwilę dając dostęp do wielu dodatkowych możliwości.

Logowanie
Nie pamiętasz hasła?
Zarejestruj się!
BORowiec przeżył i dzwonił do żony. - Na dowolny temat
Oceń temat
07 / 02 / 2012
Talbot
Postów: 2582
Dołączył: Dawno temu
Aktywność: 46 min. temu
Re: BORowiec przeżył i dzwonił do żony.

Klich podejrzany o szpiegostwo na rzecz Rosji.

Wszedł do gmachu ministerstwa obrony i potajemnie nagrał ministra. Nagrywał też innych swoich rozmówców. Po co pułkownik Edmund Klich to robił?. Szef MSW Jacek Cichocki zlecił tajnym służbom, by sprawdziły polskiego akredytowanego przy rosyjskim MAK.

" Nie wiemy, czy nie działał na zlecenie Rosjan - stwierdził jeden z posłów speckomisji."

ABW i Służba Kontrwywiadu Wojskowego już badają, czy pułkownik Klich nie współpracuje z obcym wywiadem. "Musimy się dowiedzieć, na czyje zlecenie działał, pamiętajmy że był akredytowanym w Moskwie - stwierdził Marek Biernacki z PO. Marek Opioła (PiS) dodaje: " Nie wiemy, czy nie działał na zlecenie Rosjan."

Ujawnienie przez media fragmentów nagrań rozmów Edmunda Klicha postawiło w stan gotowości polskie służby specjalne. Wiadomo, że Klich po katastrofie nagrał nie tylko ministra obrony narodowej i szefa Sztabu Generalnego, ale utrwalił rozmowy wielu swoich rozmówców z najwyższych kręgów rządowych. " Byłem na takiej rozmowie w szerszym gronie po 10 kwietnia w ministerstwie infrastruktury " powiedział ówczesny szef resortu sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. " Pewnie mnie też nagrał, ale cóż, dziwny człowiek. Ja się niczego nie boję, bo wszystko, co mówiłem, powtórzę teraz".

Nagraniami Klicha zainteresowały się MSW i sejmowa komisja ds. służb specjalnych. "Musimy wiedzieć, z kim rozmawiał pułkownik Klich i z kim konsultował się, bądź na czyje polecenie działał ". oraz "Że się konsultował z kimś, to jasne, pytanie, czy ze służbami, a jeśli tak, to którymi, bo pamiętajmy, że był akredytowanym w Moskwie"  stwiedził Biernacki.

" Nie wiemy, na czyje polecenie i w imieniu kogo działał pan Klich. Nie wiemy, czy nie działał na zlecenie np. Rosjan" powiedział bez ogródek poseł Marek Opioła z komisji specłużb.

Sam pułkownik Edmund Klich nie chce już rozmawiać o swoich nagraniach. W ogóle odmawia jakiegokolwiek komentarza.

http://zwyczajnie-normalny.nowyekran.pl/post/51646,klich-podejrzany-o-szpiegostwo-na-rzecz-rosji

07 / 02 / 2012
Siedem
Konto dezaktywowane
Postów: 258
Dołączył: 28 / 10 / 2011
Aktywność: 9 dni temu
Re: BORowiec przeżył i dzwonił do żony.

Nie tak to miało być.

Takim zdaniem mogę to streścić.

Otóż ten Klich sam się nie wyznaczył na "akredytowanego przy rosyjskim MAK" a został wyselekcjonowany to tej roboty spośród wszystkich innych kandydatów do roboty szczura. Ten kto go tam wysłał naturalnie wiedział co się wydarzyło i jak należy zareagować. Więc wysłał odpowiedniego człowieka do odpowiedniej roboty. A że ten człowiek robił jeszcze na boku... dopóki robi dla tego samego Pana to jest dobrze. Gdyby było inaczej - Klich miałby wypadek lub próbę samobójczą.

Prawda jest taka, że nawet "odpowiedni ludzie" to wciąż tylko ludzie i czasami palną głupotę dziennikarzom. Stąd ta afera i oczywiste jest, że jego zwierzchnicy będą czyścić rączki. Więc Klicha udupią.

Wystarczy poczekać.

08 / 02 / 2012
Talbot
Postów: 2582
Dołączył: Dawno temu
Aktywność: 46 min. temu
Re: BORowiec przeżył i dzwonił do żony.

Komorowski w służbie rosyjskiej dezinformacji

Komorowski w służbie rosyjskiej dezinformacji - niezalezna.pl (foto. Zbyszek Kaczmarek/ Gazeta Polska)

Najważniejszym obrońcą rosyjskiego raportu MAK jest prezydent Bronisław Komorowski. Wobec naszej dotychczasowej wiedzy o tym raporcie wychodzi na to, że prezydent uczestniczy aktywnie w rosyjskiej operacji dezinformowania.

Potwierdza to jego wypowiedź w TVN w programie "Kropka nad i", w którym odniósł się do najnowszych ustaleń Instytutu Ekspertyz Sądowych z Krakowa: "Ostatnie wydarzenie, jakim jest opublikowanie opinii biegłych w sprawie badającej problem katastrofy smoleńskiej przez rzecznika prokuratury okręgowej, jest czymś, co też musi co najmniej dziwić. To są sygnały o jakimś hasaniu, tak powiem, niejasnych zupełnie motywów w Prokuraturze Generalnej".

Ignorancja prezydenta

Tak oto prezydent "hasaniem" nazywa publikację ekspertyz wykonanych przez najwybitniejszych specjalistów, w rygorach odpowiedzialności karnej, w procedurze sądowej, czyli objętej niezawisłością postępowania, przy zastosowaniu najwyższej klasy aparatury, w laboratorium o międzynarodowej renomie. Dla Bronisława Komorowskiego sprawa, czy na nagraniach faktycznie jest głos gen. Andrzeja Błasika, czy go nie ma, "nie ma żadnego znaczenia dla oceny całości raportu". "Problem polega na tym, że jedni interpretują to tak, inni inaczej" - twierdzi. Nie oczekuję od prezydenta specjalistycznej wiedzy o układzie geologicznym złóż zawierających gaz łupkowy, dlatego mogę mu wybaczyć dywagacje o odkrywkowych metodach pozyskiwania tego surowca. Wybaczyć mu mogę nieznajomość imienia Prymasa Tysiąclecia kard. Wyszyńskiego, a nawet błędy ortograficzne. Ale w sprawie, która dotyczy tragicznej śmierci jego poprzednika, w sprawie, która pośrednio przyczyniła się do objęcia przez Bronisława Komorowskiego najwyższego urzędu w państwie, oczekiwałbym elementarnej wiedzy, a gdy jest jej brak - przynajmniej powściągliwości.

Komorowski autoryzuje raport MAK

Smoleńska katastrofa od początku, od pierwszych godzin, stała się obszarem, w którym na olbrzymią skalę widoczne są zabiegi dezinformacyjne. Gdy byłem w Katyniu 10 kwietnia 2010 r., już kilka godzin po tragedii usłyszałem w rosyjskich mediach wstępną wersję raportu Anodiny o błędzie pilotów, o niekorzystnych warunkach meteorologicznych, o naciskach i że ponad wszelką wątpliwość maszyna była sprawna. Od początku tzw. śledztwa mieliśmy festiwal wystąpień różnej maści ekspertów, dziennikarzy, komentatorów, wśród których nie zabrakło Lecha Wałęsy, Marka Dukaczewskiego, Andrzeja Wajdy, Pawła Grasia i oczywiście samego prezydenta Komorowskiego. O roli, jaką odegrał w operacji dezinformowania płk Edmund Klich, nie będę wspominał, bo o jego działaniach powinien powstać poważny raport, a w normalnym państwie uruchomiono by wobec niego prokuratorskie postępowanie. Ponieważ większość dowodów (z wyjątkiem kilku danych, pozyskanych przez polskich śledczych na miejscu w pierwszych dniach po katastrofie) pozostawała w rękach Rosjan, to, co przedostawało się do opinii publicznej, można traktować jako realizację rosyjskiej operacji dezinformacyjnej. Ordynarne kłamstwa nazwano przeciekami. Przykładem są rewelacje telewizji TVN i "Gazety Wyborczej", "Tak lądują debeściaki" lub "...jak nie wyląduję, to mnie zabije". Z odczytu z kabiny wiadomo, że takie słowa nigdy nie padły. Tych dezinformacji nie dokonywały jakieś bezimienne instytucje. To rozpowszechniali konkretni dziennikarze: Roman Kuźniar, Joanna Komolka, Kamil Durczok, a także inni pracownicy medialni z "Gazety Wyborczej" - Wacław Radziwinowicz i Agnieszka Kublik - czy Łukasz Słapek z "Polska. The Times". Ale przede wszystkim rosyjską wersję, tuż przed ogłoszeniem raportu MAK, na pół roku przed wynikami prac komisji Millera, autoryzował Bronisław Komorowski. Już rok temu mówił: sprawa jest "arcyboleśnie prosta", bo piloci nie powinni lądować. Potem symbolicznym gestem potwierdza wersję "pancernej brzozy", składając w rocznicę katastrofy wieńce właśnie pod brzozą. Teraz w wywiadzie w TVN powtarza, że "źródłem katastrofy smoleńskiej była próba lądowania w nieodpowiednich warunkach pogodowych, która nie powinna mieć miejsca", czego - dodaje prezydent - "chyba nikt nie kwestionuje". Kłopot w tym, że właśnie odczyty biegłych tę wersję kwestionują. Bo nie tylko nie da się podtrzymać kłamstw dotyczących obecności gen. Blasika w kabinie, ale także z odczytanych zapisów widać, że do końca odczyty wysokości przebiegały prawidłowo, że wszystkie czynności pilotów były zgodne z procedurami - wykonywane starannie, spokojnie, profesjonalnie. Z odczytanych zapisów wynika też, że na wysokości 100 m pada komenda "Odchodzimy", a więc nie tylko nie było nacisków, lecz także nie można mówić o woli lądowania za wszelką cenę.

Spolegliwość wobec Miedwiediewa

Co mógł zrobić prezydent wobec najnowszych ustaleń? Mógł przede wszystkim jako zwierzchnik sił zbrojnych uznać, że mamy dowód niewinności nie tylko polskiego generała, dowódcy sił powietrznych Andrzeja Błasika, ale dowody, które przeczą tezie o winie pilotów. To okoliczność, która rehabilituje polskich dowódców i załogę. Czy skorzystał z tego? W grudniu 2010 r. z wizytą w Polsce był prezydent Federacji Rosyjskiej Dmitrij Miedwiediew. Jego słowa: "Nie wyobrażam sobie, by polskie i rosyjskie ustalenia w śledztwie po katastrofie smoleńskiej się różniły", wypowiedziane przed ogłoszeniem raportu MAK, pół roku później zaowocowały ustaleniami komisji Jerzego Millera. Raport polskiej komisji spełnia oczekiwania prezydenta Rosji, ponieważ jego tezy o winie pilotów, naciskach i mgle nie różnią się zasadniczo od głównych punktów raportu MAK. Dlatego nowe informacje w sprawie śledztwa smoleńskiego i różnice w odczycie zapisów z czarnych skrzynek, na które wskazali krakowscy biegli, niepokoją Bronisława Komorowskiego. "Wolałbym, żeby nic nie było podważane, nawet jedno słowo, jeden przecinek z raportu [komisji Jerzego Millera - przyp. red.], bo społeczeństwo oczekuje jednoznaczności" - powiedział Komorowski u Olejnik. Tylko czy jednoznaczności oczekuje społeczeństwo, czy Rosjanie? Czy właśnie nie o tę jednoznaczność apelował Miedwiediew?

Autor: Jan Pospieszalski, | Źródło: Gazeta Polska Codziennie,

10 / 02 / 2012
Romeok80
Aktywny forumowicz
Postów: 109
Dołączył: 30 / 07 / 2010
Aktywność: 7 dni temu
Re: BORowiec przeżył i dzwonił do żony.

Słyszał ktoś o tym? "Lech Kaczyński upozorował własną śmierć"

http://politykier.pl/kat,1025795,wid,14242000,wiadomosc.html?ticaid=6de59

12 / 02 / 2012
Talbot
Postów: 2582
Dołączył: Dawno temu
Aktywność: 46 min. temu
Re: BORowiec przeżył i dzwonił do żony.

Kadłub rozerwany od środka

Symulacja multimedialna miejsca katastrofy TU-154M w Smoleńsku, zaprezentowana podczas posiedzenia Zespołu Parlamentarnego A. Macierewicza. Symulacja będzie dostępna od poniedziałku 13 lutego 2012 na stronie Zespołu Parlamentarnego: www.smolenskzespol.sejm.gov.pl Sejm 10.02.2012 (cz. 1 i 2)

http://vod.gazetapolska.pl/1162-kadlub-rozerwany-od-srodka

14 / 02 / 2012
Talbot
Postów: 2582
Dołączył: Dawno temu
Aktywność: 46 min. temu
Re: BORowiec przeżył i dzwonił do żony.

Ppłk Leszek Tobiasz, były oficer WSI, główny świadek w tzw. aferze marszałkowej i oskarżyciel Wojciecha Sumlińskiego nie żyje

opublikowano: 14 lutego 2012 13:06:49 | ostatnia zmiana: 14 lutego 2012 13:10:51

Wojciech Sumliński fot. S.Sieradzki

Ppłk Leszek Tobiasz - były oficer WSI, główny świadek oskarżenia w tzw. aferze marszałkowej, w którą zamieszany jest prezydent Bronisław Komorowski, nie żyje - poinformował portal Niezależna.pl. To właśnie na podstawie zeznań Tobiasza, został m.in. zatrzymany znany dziennikarz śledczy Wojciech Sumliński.

W listopadzie 2007 r. Tobiasz zgłosił się do ówczesnego marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego z propozycją pomocy w zdemaskowaniu rzekomej korupcji w Komisji Weryfikacyjnej. Nie do prokuratury, która jest właściwym do tego miejscem, ale do marszałka Sejmu.

Po wizycie ppłk. Tobiasza, Bronisław Komorowski zorganizował tajne spotkanie z udziałem Tobiasza, szefa ABW Krzysztofa Bondaryka i Pawła Grasia, pełnomocnika rząd ds. bezpieczeństwa, a wcześniej szefa komisji ds. służb specjalnych. Po tym spotkaniu ABW wszczęła działania operacyjne wobec członków Komisji Weryfikacyjnej pod pretekstem rzekomej korupcji (weryfikacji żołnierzy WSI za pieniądze), czego jednak nie potwierdziło późniejsze śledztwo.

W związku z zeznaniami Tobiasza w maju 2008 r. ABW zatrzymała m.in. dziennikarza śledczego Wojciecha Sumlińskiego, pod zarzutem ujawnienia Aneksu do Raportu Komisji Weryfikacyjnej WSI spółce Agora. Zarzut ten szybko został jednak wycofany i postawiony nowy - oferowanie oficerowi WSI pozytywnej weryfikacji za pieniądze. Sąd I instancji nie zgodził się jednak na aresztowanie dziennikarza, ale Sąd Okręgowy uwzględnił zażalenie prokuratury i zdecydował o jego aresztowaniu. Sumliński podjął nieudaną próbę samobójczą, a biegli psychiatrzy uznali, że nie może on przebywać w więzieniu. W jego obronie stanęło wielu dziennikarzy.

Dziennikarskie śledztwo Leszka Misiaka (Gazeta Polska) oraz Wojciecha Wybranowskiego (Rzeczpospolita) wykazało, że oskarżenie Wojciecha Sumlińskiego przez Leszka Tobiasza najprawdopodobniej było pomówieniem, a sam Tobiasz działał na zlecenie WSI.

Całość historii Sumliński opisał w książce "Z mocy bezprawia".


MiKo/Niezależna.pl

15 / 02 / 2012
Talbot
Postów: 2582
Dołączył: Dawno temu
Aktywność: 46 min. temu
Re: BORowiec przeżył i dzwonił do żony.
"W cieniu religii moskiewskiej"

Napisany przez kokos26, z 14-02-2012 13:52

wejść : 163

Opublikowane w : Prace Autorskie, kokos26

Znowu będzie o Michniku i Gazecie Wyborczej, jednak na samym początku muszę coś wyjaśnić. Zawsze, kiedy piszę coś o Czerskiej czy Wiertniczej spotykam się często z komentarzami typu:

"Jak się panu chce to czytać i oglądać, ja już od dawna tego nie robię?"

Odpowiem tak.

Niestety, ktoś musi w końcu wykonywać tą niewdzięczną robotę, więc proszę mnie traktować jak salowego wynoszącego oraz myjącego kaczki i baseny, albo może lepiej, analityka medycznego analizującą próbki kału czy moczu.

Wracamy jednak do Gazety Wyborczej.

Otóż Michnik w swoim artykule "W cieniu religii smoleńskiej" ogłosił wszem i wobec tej religii zmierzch.

W końcu postanowił z triumfem to obwieścić:

"Ostatnie dni pokazały, że młode pokolenie wychodzi z cienia religii smoleńskiej. Co więcej, to pokolenie wychodzi na ulice naszych miast w sprawie bezpłatnego i niekontrolowanego internetu, a nie w sprawie wyjaśnienia, kto i kiedy znajdował się w kokpicie samolotu podczas tragicznego lotu. Religia smoleńska przeżywa swój zmierzch."

Ja rozumiem tę radość, okazaną po niemal dwóch latach od smoleńskiego zamachu, bo pamiętam również jak w trakcie żałoby, Michnikowi i spółce drżały struny głosowe i trzęsły się nogawki na widok gromadzących się tłumów. Skąd taka reakcja? Przecież patriotyzmu i jednoczenia się Polaków może obawiać się jedynie okupant czy zaborca, a nie dawny opozycjonista-wyzwoliciel?

No cóż, jeżeli na Czerskiej nie dostrzegają palącego się ciągle smoleńskiego lontu i odtrąbili zmierzch "smoleńskiej religii" to ich sprawa.

Mnie wydaje się jednak, że "procesy pokazowe" wytoczone wspólnie przez oś Moskwa-Warszawa, poległemu prezydentowi, generałowi Błasikowi i załodze samolotu nie odniosły jednak takiego efektu, jak te z lat 40-tych i 50-tych, choć propagandowe przygotowanie nie odbiegało od wypróbowanych wzorców.

Czas pokaże, kto miał słuszność.

Dalej czytamy:

"Kto z ludzi myślących będzie wciąż wierzył w tezę o wspólnej winie Putina i Tuska za katastrofę smoleńską czy w oświadczenie, że Polska jest kondominium rosyjsko-niemieckim, zaś nasza polityka zagraniczna to rezygnacja z niepodległości państwa? Kto bez uśmiechu politowania będzie czytał, że prezydent Polski to "Komoruski"?"

Rozumiem, że ludzie myślący i rozumni to w dużym skrócie wyznawcy "tytanowej brzozy" i raportu Millera, a głupcy to ci od profesora Biniendy i Antoniego Macierewicza.

Jednym słowem po stronie głupców jedynym i miałkim argumentem jest wynik badań naukowych eksperta NASA, a po stronie ludzi mądrych z Michnikiem na czele są "badania" polskiego akredytowanego przy MAK, Edmunda Klicha, brzmiące: "Jak walnęło to się urwało".


Jak widzimy mądrość chadza czasami dziwnymi ścieżkami.

To, co dalej czytamy w tekście Michnika to już jest kompletny odjazd i wprost komedia:

"Fascynacja dokonaniami rządu Victora Orbána i obietnice powtórzenia tych sukcesów w Warszawie unaocznia, że ta retoryka zwolenników Jarosława Kaczyńskiego służy walce o władzę w państwie; także o kształt tego państwa"

Ja proponuje ten fragment rozpropagować w całej Unii Europejskiej i demokratycznym świecie, jako przestrogę wybitnego polskiego intelektualisty.

Oto w Polsce istnieje partia opozycyjna, której celem jest przejęcie władzy i zmiana kształtu państwa.

Słyszał ktoś kiedyś o podobnym skandalu i to w "demokratycznym państwie prawa"? Jakaś opozycja walczy o władzę. Skandal.

Przypomnę jednak redaktorowi Michnikowi, że to, co robi PiS i Kaczyński to w dzisiejszej Polsce już groźna recydywa.

W latach 2005-2007 "zafascynowany dokonaniami rządu" Irlandii, niejaki Tusk i jego partia, Platforma Obywatelska, "obietnicami powtórzenia tych sukcesów w Warszawie unaoczniła, że ta retoryka służyła jej w walce o władzę w państwie."

Aż wstyd przyznać, że wspierał ich wtedy dziennik Gazeta Wyborcza, którego redaktorem naczelnym był i jest nim dzisiaj, niby ten sam, a jednak, jak widzimy odmieniony, Adam Michnik.

To jeszcze nie koniec. Kiedy niemal codziennie na światło dzienne wychodzą kolejne kłamstwa i fałszerstwa dotyczące "Smoleńska", szykują się kolejne ekshumacje, Michnik stwierdza:

"Jestem zdania, że były dwie istotne przyczyny katastrofy. Pierwsza: ten samolot nie powinien wystartować z Warszawy; po drugie - nie powinien lądować na lotnisku w Smoleńsku."

Mamy do czynienia z wiekopomnym odkryciem, w wyniku którego światu nie grożą już nigdy katastrofy lotnicze.

Jeżeli, jak udowodnił polski myśliciel i geniusz, samoloty nie będą startować, a co z tego wynika i lądować to już nigdy nic złego się w ruchu lotniczym nie wydarzy.

Ja bym rozciągnął ten pomysł na transport samochodowy, kolejowy i morski, a może i poszedłbym jeszcze dalej?

Gdyby tak na przykład zlikwidować górnictwo wszelkiej maści to unikniemy raz na zawsze górniczych katastrof%…i tak dalej%…i tak dalej.

Śmiać się czy płakać, czytając "myśliciela" objuczonego przez lewactwo orderami "za mądrość" jak ruski generał?

Wybór należy do Ciebie Czytelniku.

Źródło:

http://wyborcza.pl/1,75968,11079359,W_cieniu_religii_smolenskiej.html#ixzz1lVzv5pMD

Tekst opublikowano w tygodniku Warszawska Gazeta

Iskry

15 / 02 / 2012
N_one
Stary wyjadacz
Postów: 975
Dołączył: Dawno temu
Aktywność: 8 dni temu
Numer GG: 5617323
Re: BORowiec przeżył i dzwonił do żony.

Na lotnisku w Smoleńsku nie było kolumny aut z samochodem pancernym dla prezydenta - wynika z relacji świadków, stenogramów rozmów wieży i nagrań filmowych. Nie było pirotechnika, który miał sprawdzić auta, i funkcjonariusza przyjmującego delegację, który o braku kolumny powinien zawiadomić szefa BOR, ten zaś ministra spraw wewnętrznych i administracji

Zapytaliśmy Prokuraturę Okręgową Warszawa-Praga, czy z ustaleń śledczych wynika, że kolumna była podstawiona. Otrzymaliśmy odpowiedź Renaty Mazur, rzecznika prasowego tej prokuratury: "Uprzejmie informuję, iż na obecnym etapie śledztwa nie jest możliwe udzielenie żądanych informacji. Wiązałoby się to z ujawnieniem materiałów śledztwa, na co nie ma zgody referenta sprawy".

Także mjr Dariusz Aleksandrowicz, rzecznik prasowy BOR, zasłonił się tajemnicą, gdy pytaliśmy go o kolumnę aut: "Odpowiedź na zadane pytania nie jest możliwa, ponieważ dotyczy danych z zakresu wykonywanych czynności ochronnych, jak również form i metod stosowanych przez funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu - a te zostały określone w decyzji ministra spraw wewnętrznych i administracji, opatrzonej klauzulą tajności" - napisał rzecznik Biura.

Dlaczego ten prosty fakt został owiany tajemnicą?

Cały artykuł >>>

17 / 02 / 2012
Talbot
Postów: 2582
Dołączył: Dawno temu
Aktywność: 46 min. temu
Re: BORowiec przeżył i dzwonił do żony.

IVONA Webreader. Wciśnij Enter by rozpocząć odtwarzanie

Macierewicz apeluje do Seremeta o wyjaśnienie śmierci płk. Tobiasza

Antoni Macierewicz, fot. Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta Antoni Macierewicz, fot. Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta

Antoni Macierewicz zaapelował do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta o wyjaśnienie okoliczności śmierci płk. Leszka Tobiasza. - W tej sprawie nie może być cienia wątpliwości - podkreślił poseł PiS na konferencji prasowej w Sejmie.

- Zmarł jeden z najważniejszych świadków w procesie tzw. afery marszałkowej, mającej na celu skompromitowanie Komisji Weryfikacyjnej WSI. Płk Leszek Tobiasz miał być w tym tygodniu po raz pierwszy przed sądem przesłuchany - powiedział Macierewicz.

Jak podkreślił, w dniach poprzedzających przesłuchanie Tobiasz został znaleziony martwy. - Okoliczności tej śmierci po dzień dzisiejszy nie zostały wyjaśnione. Nie wiemy nawet czy zmarł w ubiegły piątek, czy ubiegłą niedzielę. Nie znamy wszystkich okoliczności tej śmierci. Apeluje więc do prokuratora generalnego, by zostały one wyjaśnione - podkreślił poseł PiS.

Przypomniał, że Tobiasz miał zeznawać na okoliczność swoich rozmów z ówczesnym marszałkiem Sejmu, obecnym prezydentem Bronisławem Komorowskim. - A wiadomo, że ich zeznania w prokuraturze zasadniczo się różniły. W tej sprawie nie może być cienia wątpliwości - powiedział

une

20 / 02 / 2012
S_e_t_h
Stary wyjadacz
Postów: 586
Dołączył: 05 / 07 / 2010
Aktywność: 23 godz. temu
Re: BORowiec przeżył i dzwonił do żony.

AKTUALIZACJA -   NA DOLE     -  będę przenośił ten wpis wraz z jego aktualizacjami.

Oglądajcie - słuchajcie DOKŁADNIE ( WYNIKI , METODOLOGIA , chęć wspópracy polskich "KOLEGÓW"  z komisji Millera )  - ROZSYŁAJCIE

http://www.sekretyameryki.com/index.php/analiza-katastrofy-smolenskiej/

Przypomne o wywiadzie Z Nigele Farage w TV TRWAM - WIECIE JUŻ DLACZEGO NIE MA KONCESJI.....

EDIT : pozwalam sobie odświerzyć...

bardzo wymowny materiał :

Za PRL-u chyba było więcej wolności....

EDIT : Kolejny materiał wart polecenia :

Bardzo wymowny  nagłówek w poście powyżej  ... przytocze komentarz jednego z internautów  odnośnie fragmętu prezentacji zamieszczonego przez Talbota.

Tu już nie może być żadnych wątpliwości. Wszystko wskazuje na wybuch ładunku o ogromnej sile, umieszczonego na pokładzie samolotu. Zarówno rozmieszczenie szczątków TU-154 ( symulacja i zdjęcia z miejsca tragedii), absolutnie zaprzeczające jakimkolwiek wrzutkom typu "pancerna brzoza" czy "zniczenia w wyniku uderzenia o ziemię", jak stan tych szczątków, charakterystyczne "wywinięcie" ogromnych elementów NA ZEWNĄTRZ świadczą o rozerwaniu samolotu, takim jak podczas wybuchu bomby umieszczonej na pokładzie.
Czyli:
- raczej nie było to zestrzelenie
- bomba musiała zainstalowana w Warszawie, i to dosłownie parę godzin (może minut?) przed wylotem, bo nie wyobrażam sobie utrzymania TAKIEJ tajemnicy nawet przy założeniu, że wszyscy funkcjonariusze BOR, pirotechnicy, mechanicy pokładowi kontrolujący TU-154M 101 wcześniej byliby potwornie sPOlegliwi
Idąc tym tropem dalej:
- wiadomo, że taką siłę wybuchu mają bomby termobaryczne
- wiadomo również, że wybuch bomby termobarycznej pozostawia w płucach ofiar charakterystyczny obraz
- wiadomo, że kluczowe znaczenie mogły mieć prawidłowo przeprowadzone i UDOKUMENTOWANE ZGODNIE ZE STANEM FAKTYCZNYM sekcje Ofiar, przeprowadzone tuż po tragedii
I jeszcze dalej:
Zamachowcy byli bardzo dobrze przygotowani, ale czy ufali sobie nawzajem aż tak, żeby dopuścić do sytuacji, w której Premier Jarosław Kaczyński spotyka się z Putinem? Tam, w Smoleńsku, obok ciała zamordowanego Brata, Prezydenta RP? Czy celem numer jeden po dokonaniu zamachu było - do takiej sytuacji nie dopuścić?
A poza tym - sekcje! Rozmowa zupełnie nie na telefon, a przecież najważniejsza ze wszystkich rozmów, jakie tego strasznego dnia przeprowadziła "strona rosyjska" ze "stroną POlską". (Była zaufana "na metr w głąb" ale - od kiedy? W wyniku czyich ustaleń?)
Czy kogokolwiek może jeszcze dziwić spowalnianie kolumny Premiera Jarosława Kaczyńskiego?...

PEŁNA  WIZUALIZACJA  z miejsca tragedii

http://smolenskzespol.sejm.gov.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=188&Itemid=76&lang=pl

FRAGMĘT Z  KOMENTARZAMI

http://vod.gazetapolska.pl/1162-kadlub-rozerwany-od-srodka

_____________________________________________________________________________________________________

Smoleńsk: Niewidzialna kolumna prezydenta … jakby ktoś założył, że nie będzie ona nikomu potrzebna

Na lotnisku w Smoleńsku nie było kolumny aut z samochodem pancernym dla prezydenta - wynika z relacji świadków, stenogramów rozmów wieży i nagrań filmowych. Nie było pirotechnika, który miał sprawdzić auta, i funkcjonariusza przyjmującego delegację, który o braku kolumny powinien zawiadomić szefa BOR, ten zaś ministra spraw wewnętrznych i administracji

Zapytaliśmy Prokuraturę Okręgową Warszawa-Praga, czy z ustaleń śledczych wynika, że kolumna była podstawiona. Otrzymaliśmy odpowiedź Renaty Mazur, rzecznika prasowego tej prokuratury: "Uprzejmie informuję, iż na obecnym etapie śledztwa nie jest możliwe udzielenie żądanych informacji. Wiązałoby się to z ujawnieniem materiałów śledztwa, na co nie ma zgody referenta sprawy".

Także mjr Dariusz Aleksandrowicz, rzecznik prasowy BOR, zasłonił się tajemnicą, gdy pytaliśmy go o kolumnę aut: "Odpowiedź na zadane pytania nie jest możliwa, ponieważ dotyczy danych z zakresu wykonywanych czynności ochronnych, jak również form i metod stosowanych przez funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu - a te zostały określone w decyzji ministra spraw wewnętrznych i administracji, opatrzonej klauzulą tajności" - napisał rzecznik Biura.

Dlaczego ten prosty fakt został owiany tajemnicą?    CZYTAJ DALEJ ...

W BOR zwracają składki na generała B.

Tekst, jaki ukazał się wczoraj w niezależnej.pl na temat zbiórki pieniędzy na adwokata dla gen. Pawła B., zdymisjonowanego wiceszefa BOR, któremu prokuratura postawiła zarzuty w związku z tragedią smoleńską, odniósł skutek. Jak dowiedziała się niezalezna.pl, w Biurze zaczęto zwracać funkcjonariuszom wpłacone pieniądze.

- Zaczęli od Oddziału Łączności. Zwrócili pieniądze wszystkim, którzy wpłacili. Mają to zrobić we wszystkich komórkach, gdzie zorganizowano zbiórkę - mówią nam funkcjonariusze BOR.

Przypomnijmy, że napisaliśmy, że w Biurze Ochrony Rządu od rana we wtorek zbierano po 50 zł na opłacenie adwokata dla gen. Pawła B. Funkcjonariusze BOR byli oburzeni, ale płacili, bo nie chcieli podpaść gen. Janickiemu, szefowi Birua. Według funkcjonariuszy bez wiedzy, a przede wszystkim akceptacji Janickiego, nikt by nie odważył się zorganizować takiej akcji. Funkcjonariusze byli oburzeni, tym bardziej, że wiceszef Biura gen. B. dobrze zarabia, a w BOR pracuje jego żona. Jednak nie chodziło wyłącznie o pieniądze. Wpłata oznaczała, że solidaryzują się z byłym wiceszefem. Tymczasem szeregowi funkcjonariusze nie poczuwają się do odpowiedzialności za zaniedbania, jakich dopuścili się szefowie BOR podczas planowania działań ochronnych delegacji prezydenta Kaczyńskiego 10 kwietnia 2010 r.

Gen. Paweł B. został zdymisjonowany i usłyszał zarzuty niedopełnienia obowiązków w trakcie m.in. przygotowań do wizyty Lecha Kaczyńskiego, a także poświadczenia nieprawdy.

http://niezalezna.pl/23549-w-bor-zwracaja-skladki-na-generala-b

MOJE PRYWATNE SPOSTRZEŻENIE - MGŁA NIE BYŁA PO TO BY UNIEMOŻLIWIĆ/UTRUDNIC LĄDOWANIE....BYŁA PO TO BY UKRYĆ EKSPLOZJĘ ŁADUNKU NA POKŁADZIE...    i ewentualne egzekucje tych , którzy przeżyli - ZWYKŁA ZASŁONA DYMNA

http://www.youtube.com/watch?v=LQF8hsitxvY

http://www.youtube.com/watch?v=YBpYUsUvyVQ&feature=related

*******************************************************************************************

Program Publicystyczny - TYDZIEN SAKIEWICZA

http://vod.gazetapolska.pl/1161-tydzien-sakiewicza-wierzcholowski-terlikowski

*****************************************************************************************************

AKTUALIZACJA :

Nie dość, że pancerna, to jeszcze ze styropianu?

"Dziś wziąłem na "stół" jedno ze zdjęć pancernej brzozy z galerii Marka Dąbrowskiego (dzięki Marek za inspirację i zagonienie do roboty).... "

Przełom brzozy

"Spójrzmy zatem do symulacji profesora Biniendy jak powinna zachować się brzoza po zderzeniu ze skrzydłem samolotu z prędkością 280km/h."

"Widać, że przy zderzeniu z predkościa 280km/h brzoza zostaje ścięta, drewno nie wytrzyma przeciążenia i górny konar nie "wywinie orła" aby drzazga uciekła przed skrzydłem."

"(...)Tymczasem przełom brzozy, który obserwujemy na zdjęciach - tak przecież różny od tego co możemy widzieć na symulacji i tak bardzo inny od tego co podpowiadałaby nam intuicja powstał najprawdopodobniej w zupełnie innych warunkach niż przyjęte w symulacji. Chodzi tu oczywiście o prędkość, mniejszą nawet kilkukrotnie niż 280km/h.
Być może prędkość poruszającego się nad brzozą śmigłowca transportowego..."

CAŁOŚĆ    TUTAJ - http://el.ohido.siluro.nowyekran.pl/post/53126,nie-dosc-ze-pancerna-to-jeszcze-ze-styropianu

Polecam odświerzyc / zobaczyć atek o Płk. Przybyle - coś cicho o nim a tki wyczyn.....

Śledźcie co się dzieje ,nie przejmujcie się za bardzo i bądźcei mysli , że juz nam sie udało :)

24 / 02 / 2012
Talbot
Postów: 2582
Dołączył: Dawno temu
Aktywność: 46 min. temu
Re: BORowiec przeżył i dzwonił do żony.

No i stało się to, co stać się musiało.

Prawda o Smoleńsku z coraz większym impetem rozpycha się i wydobywa na powierzchnię, a część pro-kremlowskich szczurów powoli zaczyna uciekać do nor lub zaganiana jest tam z premedytacją po to, aby czegoś czasami nie chlapnęły.

To już nie jest Katyń i 1940 rok, jak zapewne wydawało się niektórym polskim mężykom stanu zapatrzonym w legendarną sowiecką skuteczność oraz towarzysza Putina.

Już tak na bezczelnego, nie da się we współczesnym świecie kłamać w żywe oczy, a kto wie czy czasami historia nie przyspieszy i nie tylko całą prawdę poznamy szybciej niż myśleliśmy, ale i sami Rosjanie pogonią pryncypała, polskich smoleńskich kłamców.

Na razie rządowa piroga, choć już nieźle poobijana, leniwie omija te największe przeszkody i zamiast panicznego wyrzucania kolejnych murzyniątek, póki, co wysadza je, jak im się wydaje, na bezpiecznych wysepkach.

Prawdziwa jazda zacznie się wtedy, kiedy pozostaną na pokładzie już tylko główni wioślarze i sternik. To dopiero będzie pasjonujące widowisko, jak będą ciągnąć losy z zapałek, albo, co bardziej prawdopodobne, wyrzucać się podstępem za burtę.

Na razie Jurka Millera rzucili na województwo, Bogusia Klicha posłali w senatory, Krzycha Parulskiego trzeba było odesłać na zasłużony odpoczynek, tak naprawdę za karę, bo zamiast poszukać jakiegoś faceta, co wiarygodnie upozoruje próbę samobójstwa to posłał w bój pajaca, z którego śmieje się teraz cała Polska.

Na razie jeszcze nie chce opuścić pirogi i trzyma się kurczowo burty, kumpel Mnietka Wachowskiego, generał Janicki. Nie chce zamoczyć portek z lampasami i twierdzi, że ma żelazne alibi, bo 10 kwietnia, zamiast chronić prezydenta i delegację, kupował na targu pietruszkę, ogórki i pomidory. Oto polska generalicja, idealnie dopasowana do powagi państwa.

Nawet Edmund Edmundowicz Klich się nie ostał, choć opleciony przez czekistów kablami i aparaturą podsłuchową, próbował zapewnić sobie nietykalność. Trochę techniki i polski "ekspert" od katastrof lotniczych tak się pogubił, że nagrywał nawet swoje sam na sam z muszlą klozetową i pisuarem.

Jak teraz Tusk z Grabarczykiem mogą mu wierzyć, że akurat ich dwóch, jak sam stwierdził przed kamerami TVN24, z powodu wielkiego do nich zaufania, nie nagrywał, skoro uwieczniał nawet przypadkowe osoby spotkane w windzie i własne czynności fizjologiczne?

Takie właśnie nadchodzą czasy dla zdrajców, i nie ma co już liczyć, że Morozow zadzwoni do domu, a Putin z Iwanowem znowu zaproszą na wspólny telemost gdzie będą mu, jak w tamtych pięknych dniach, wkładać na megalomański pusty łeb, jakiś pióropusz akredytowanego przy MAK.

Jeszcze Klich próbuje ratować twarz chwaląc się, jak to podstępem zdobył nagrania ruskich szympansów ze smoleńskiego baraku zwanego wieżą kontroli lotów, ale i to pewnie obróci się przeciwko niemu.

Jeżeli okaże się prawdą, że załoga Jaka-40 nagrała komendy nakazujące polskiej załodze schodzenie do wysokości 50 metrów to wyjdzie na to, że ruscy posłużyli się ponownie Klichem wciskając mu w jego nieporadne łapy kolejną fałszywkę, tak, aby poczuł się znowu przez chwilę bohaterem.

Tusk też ma problem, bo Dolomity dobre są na ukrycie się przed opinią publiczną na kilka dni, ale przecież azylu tam nie dają.

Komorowski z kolei w nieskończoność nie będzie przecież symulował "bulu" gardła, jak po ogłoszeniu raportu MAK, czy po śmierci Vaclava Havla. Na odgrywanie zaś do końca życia, niemego i niewidomego, współczesnego Juranda ze Spychowa brak mu kwalifikacji, bo ani z niego aktor ani tym bardziej rycerz.

Ja bym się na miejscu Michnika też tak publicznie nie cieszył z tego, że Polacy wyszli na ulicę w sprawie ACTA, a nie ze względu na Smoleńsk.

Wygląda to trochę głupio i tak jakby ojciec radował się, że jego dzieci bardziej opłakują śmierć kota niż własnej babci.

Jak widać kilkoma lekkomyślnie napisanymi zdaniami można się nieźle zdemaskować i zamiast na "ojca demokracji" wyjść na "ojca narodów".

Jednym słowem nadwiślańscy chłopcy Putina myśleli, że mają do czynienia z niewypałem i nie zauważyli, że cały czas tli się lont bomby z opóźnionym zapłonem, która lada moment wybuchnie.

Liczę, że ta eksplozja będzie na tyle silna, że kiedy już opadnie kurz, a wiatr przemian rozgoni smród po III RP, ujrzymy w końcu czyste niebo w piękny słoneczny poranek.

Artykuł opublikowany w Warszawskiej Gazecie

Iskry

25 / 02 / 2012
Talbot
Postów: 2582
Dołączył: Dawno temu
Aktywność: 46 min. temu
Re: BORowiec przeżył i dzwonił do żony.

Marne, kłamliwe raporty

Napisany przez Wojciech Reszczyński, z 25-02-2012 07:46  

 

Opublikowane w : Prace Autorskie, Wojciech Reszczyński

Tak jak spoiwem PRL było kłamstwo katyńskie, tak po 10 kwietnia 2010 r. tzw. III RP, pod rządami Tuska i Komorowskiego, usiłuje zakneblować Polskę kłamstwem smoleńskim. Oni wiedzą, jak było, i wiedzą, że my o tym wiemy, ale - jak to szczerze powiedział prezydencki doradca prof. Tomasz Nałęcz - nie ma takiej ceny, jakiej nie warto zapłacić za dobre stosunki z Rosją. Dlatego tak ważne jest powołanie międzynarodowej komisji do wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej.

Pełna prawda o tym, co się tam wydarzyło, może zatrzymać dalszą putinizację Polski, która zaczęła się od gry politycznej Tuska z Putinem w sprawie rozdzielenia wizyt premiera i prezydenta w Katyniu, a po tragedii pozwoliła przejąć Rosji śledztwo i zatrzymać dla siebie najistotniejsze dowody, czyniąc polski rząd wspólnikiem i zakładnikiem zarazem. Niczym nie różniące się raporty - rosyjski komisji Anodiny i polski Millera - wypełniły nie tylko oczekiwania prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa, który nie mógł sobie "wyobrazić, aby raporty obu komisji czymś się różniły", ale także oczekiwania prezydenta Komorowskiego, który od początku winą za katastrofę obarczał polskich pilotów, widząc w tym "banalnie prostą przyczynę".

A jednak jesteśmy coraz bliżej prawdy. Polscy profesorowie pracujący w USA, Wiesław Binienda i Kazimierz Nowaczyk, współpracownicy Zespołu Parlamentarnego ds. Wyjaśnienia Katastrofy Smoleńskiej, przedstawili ostatnio raport kompletnie przemilczany w głównych mediach. Jego główne tezy całkowicie podważają wiarygodność raportu rosyjskiego MAK i raportu komisji Millera. Oto niektóre tylko, podstawowe punkty tego raportu. Nieprawdą jest wskazanie miejsca, w którym samolot stracił część skrzydła, po czym wpadł w beczkę i uderzył górną częścią maszyny o ziemię. Takiego zdarzenia nie było. Samolot przeleciał kilkanaście metrów nad brzozą, co wykazują odczyty wysokości i dane rejestratorów TAWS i FMS. Ponadto w raportach nie mówi się nic o średnicy brzozy, która miała urwać skrzydło, i długości urwanej końcówki skrzydła. W raportach nie ma też nic na temat badania szczątków samolotu, w tym ponoć urwanego skrzydła.

Raport Millera nie powołuje się na odczyty oryginałów czarnych skrzynek, tylko ich kopii. W raportach nie ma wyników oblotu terenu wokół lotniska i protokołu z badania miejsca katastrofy. Oba raporty (polski i rosyjski) nie zawierają  żadnych badań pirotechnicznych szczątków samolotu. Nie ma też przesłuchań rosyjskich świadków, kompletnych protokołów sekcji zwłok, a te, które ujawniono, okazały się nieprawdziwe. Jak stwierdza raport polskich naukowców, główny wniosek raportów Anodiny i Millera o błędzie pilotów, którzy pomylili odczyty wysokościomierza mierzącego pozycję samolotu nad poziomem morza z wysokościomierzem barycznym, jest kompletnie niewiarygodny, bo błąd w odczycie został przypisany gen. Andrzejowi Błasikowi, którego nie było w kabinie pilotów, co wykazał Instytut Ekspertyz Sądowych w Krakowie. Nie odczytano też zapisu "odgłosu zderzenia z brzozą", o czym mówią oba raporty. Profesorowie Binienda i Nowaczyk zauważyli też, że zapis ostatnich sekund lotu został odtworzony na podstawie "przywłaszczonego z Internetu fragmentu kopii zdjęcia fotoamatora Siergieja Amielina", podobnie zresztą jak jego opis drzewostanu na ścieżce podejścia. A więc i tych, tak podstawowych badań nie przeprowadzono.

Nie trzeba być naukowcem - mówi "Naszemu Dziennikowi" prof. Kazimierz Nowaczyk - aby zakwestionować polski i rosyjski raport, ponieważ błędne i niekompletne analizy nie mogą prowadzić do tych wniosków, jakie są zawarte w obu raportach. To logiczne, że jeżeli zmieniają się przesłanki, to musi też się zmienić wnioskowanie. Ale ta logika najwyraźniej nie dotyczy premiera, prezydenta i wszystkich tych, którzy sprawę katastrofy zamknęli już 10 kwietnia 2010 r. Także ministra Sikorskiego, który po godzinie od katastrofy rzucił w świat informację o winie polskich pilotów lądujących we mgle.
Nadal obowiązuje "narracja" o fatalnych warunkach pogodowych, w których lekkomyślni polscy piloci zdecydowali się lądować. Raporty Anodiny i Millera pomijają też dokument z 15 kwietnia 2010 r. ppłk. Mirosława Milanowskiego, jednego z najlepszych polskich ekspertów od meteorologii, wskazujący wprost na winę Rosjan, którzy wbrew przepisom nie zamknęli lotniska. Z rozmowy "dwóch Klichów", nagranej potajemnie przez pułkownika Edmunda Klicha, wynika, że dla ministra Bogdana Klicha ocena Milanowskiego była "marną podstawą do formułowania takich wniosków". I tak już zostało, tylko że to oba wspomniane raporty, gen. Anodiny i Millera, są marne. Więcej - są kłamliwe i jako takie wystawiają świadectwo wszystkim ich autorom.

Wojciech Reszczyński
Artykuł ukazał się w najnowszym numerze "Naszej Polski"

Iskry

05 / 03 / 2012
Jamal
Postów: 693
Dołączył: Dawno temu
Aktywność: 3 min. temu
Numer GG: 6664210
Re: BORowiec przeżył i dzwonił do żony.

Kłamstwa smoleńskie - gdzie znaleziono ciało gen. Błasika

Posiedzenie Zespołu Parlamentarnego Antoniego Macierewicza.

 

Link

http://vod.gazetapolska.pl/1278-klamstwa-smolenskie-gdzie-znaleziono-cialo-gen-blasika

07 / 03 / 2012
Talbot
Postów: 2582
Dołączył: Dawno temu
Aktywność: 46 min. temu
Re: BORowiec przeżył i dzwonił do żony.

"Zapis z czarnej skrzynki" - graffiti na murach Warszawy. Czyja to twarz?

Czyja to twarz? - Które państwo zyskało na smoleńskiej tragedii najbardziej, które zwiększyło swoje wpływy do poziomu kilka lat temu niewyobrażalnego? Przed czyim gniewem drży rząd Tuska?

 

"Zapis z czarnej skrzynki" - graffiti na murach Warszawy. Czyja to twarz? Po tragicznej katastrofie pod Smoleńskiem, w czasie której zginęły dziesiątki polskich patriotów znienawidzonych przez trockistowsko-bolszewickich wrogów Polski i polskiego patriotyzmu - postsowiecka agentura w rządzie Tuska, za jego zgodą - przekazała całe śledztwo wyłącznie w rosyjskie ręce wychowanków zbrodniarzy z NKWD i KGB. Są to te same mordercze ręce, jakie w przeszłości wielokrotnie były skalane krwią Polaków pomordowanych w rzeziach organizowanych na rozkazy carskich, albo komunistycznych zbrodniarzy. Dlatego, trudno się dziwić, że artyści znajdują coraz to nowe formy do wyrażenia swojego sprzeciwu wobec tej sowieckiej, postbolszewickiej mafii rządzącej w PRL-bis. "Zapis z czarnej skrzynki" - graffiti jakie pojawiło się na murach Warszawy. Czyja to twarz tam widnieje?" - nie dziwi także i takie pytanie jakie zadaje portal wpolityce.pl. Publicysta z tego portalu zadaje także kilka innych ważnych pytań oraz komentuje niewolniczą mentalność ludzi z rządu Tuska wobec ich postsowieckich panów z Rosji… Warto ten tekst przytoczyć w całości. * * * * * Które państwo zyskało na smoleńskiej tragedii najbardziej, które zwiększyło swoje wpływy do poziomu kilka lat temu niewyobrażalnego? Przed czyim gniewem drży nasz rząd? I wreszcie, czy rzeczywiście, gdyby uczciwie podejść do smoleńskiego śledztwa, taki właśnie byłby wynik dochodzenia? Jedno jest pewne - w to, co "ustaliły" rosyjskie i polskie władze nikt uczciwy wierzyć nie może. I warto przypomnieć: Śp. prezydent Lech Kaczyński na dwa dni przed śmiercią od prezydent Litwy usłyszał: "Trwa ofensywa rosyjska we wszystkich krajach b. ZSRR. Pan jest naszą ostatnią nadzieją" - ujawnia prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński w wywiadzie w najnowszym wydaniu "Tygodnika Solidarność". Trzy dni później ostatnia nadzieja już nie żyła, skonała w smoleńskim błocie, a z nią duża część niepodległościowej elity państwowej. Brama dla rosyjskiej ekspansji otworzyła się szeroko. Tak szeroko, że dziś polski rząd nie jest najwyraźniej w stanie przeciwstawić się nawet przejęciu Lotosu przez ten kraj, a dalekosiężne plany zakładają kupowanie już nie tylko ropy czy gazu, ale i energii elektrycznej z Kaliningradu.

Katastrofa smoleńska i tragiczna śmierć śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego zmieniła układ polityczny. Na czym polega ta zmiana? Spacyfikowano niemal wszystkie instytucje, które sprawiają, że władza jest w sposób demokratyczny kontrolowana i ograniczona. Drugi skutek odnosi się do naszej sytuacji międzynarodowej. Prezydent Lech Kaczyński prowadził zdecydowaną politykę w tym zakresie. Na dwa dni przed śmiercią od prezydent Litwy usłyszał: "Trwa ofensywa rosyjska we wszystkich krajach b. ZSRR. Pan jest naszą ostatnią nadzieją". ----- Zob.: "Co usłyszał śp. Prezydent Lech Kaczyński dwa dni przed śmiercią?"

NE

12 / 03 / 2012
Jamal
Postów: 693
Dołączył: Dawno temu
Aktywność: 3 min. temu
Numer GG: 6664210
Re: BORowiec przeżył i dzwonił do żony.

Zestawienie kłamstw i insynuacji smoleńskich.


Zanim dowiemy się co "mówią" nam zapisy czarnych skrzynek, warto przypomnieć niektóre wypowiedzi  osób, które już dawno, a właściwie tuż po Katastrofie, "wiedziały" co było jej przyczyną. Oto niektóre z nich:

Roman Kuźniar (10 kwietnia 2010 r. w wydaniu specjalnym "Kultury Liberalnej"): "Pilot nie mógł podjąć sam decyzji o czterokrotnym podchodzeniu do lądowania w tak trudnych warunkach z takim osobami na pokładzie." Innym razem: "kontrolerzy do końca starali się odwieść załogę Tu-154 od lądowania. Do końca mówili: "drugi krąg, drugi krąg", krzyczeli z rozpaczy. Widzę tę nerwowość na wieży i po naszej stronie spokojne, konsekwentne, na zimno właściwie, dążenie ku zderzeniu, ku tej katastrofie."

Lech Wałęsa (11 kwietnia 2010).: "Nie wyobrażam sobie, żeby pilot sam podejmował decyzje, to nieprawdopodobne" (21 kwietnia): "Lech Kaczyński to nie bohater." 2 czerwca: "Ujawnić rozmowę braci!!!"

Andrzej Wajda dla rosyjskiej edycji Newsweeka,  15 kwietnia 2010 r. "(%…) wiadomo, że pilotom rekomendowano lądowanie na zapasowym lotnisku w Mińsku albo Moskwie, ale oni zdecydowali się lądować w Smoleńsku. To była ich decyzja. Wzięli na siebie to ryzyko. A gdyby samolot prezydenta rozbił się na cmentarzu w Monte Cassino? Mogę tylko podejrzewać, że ten człowiek, który podjął decyzję o lądowaniu w Smoleńsku, nie bacząc na złe warunki pogodowe, najprawdopodobniej brał pod uwagę ważność symboliki tego miejsca dla Polaków. Było dla niego ważne, by wylądować właśnie tam." w "Le Monde" 22 kwietnia 2010 r.: "Powinniśmy się dowiedzieć, w czym pomogą nam czarne skrzynki, czy decyzję o lądowaniu podjęto na jego [Lecha Kaczyńskiego] rozkaz. Czy to prezydent zaryzykował życie wszystkich pasażerów?"

Edmund Klich - Szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, 24 maja 2010 r.  w programie Andrzeja Morozowskiego i Tomasza Siekielskiego "Teraz My": "Nie neguję, że była piąta osoba w kabinie.  Za informacje odpowiada Międzynarodowy Komitet. (%…) Ja wiem, kto to był…Tak, to był generał Błasik". dla GW, 28 września 2010 r. : (%…) Dowódca próbował lądować, mimo że "podstawa chmur była ponad dwukrotnie niżej, a widzialność pozioma wielokrotnie niżej od minimalnej" (%…) " To już nie błąd, to ewidentne naruszenie procedur.(..) . Decyzja o podjęciu próby lądowania była całkowicie irracjonalna. (%…)  Presja na dowódcę załogi związana była z obecnością w kabinie dowódcy sił powietrznych gen. Andrzeja Błasika. Dla Radia Zet: "Pan gen. Błasik był w kabinie i to jest dowodowo udowodnione, i tutaj nie ma dyskusji żadnej".

Waldemar Kuczyński 7 czerwca 2011 r. w programie Tomasza Lisa: "(%…) Wszystko w samolocie  przebiegało normalnie dopóki  nie doszła do Głowy Państwa wiadomość, że warunki panujące w Smoleńsku mogą uniemożliwić lądowanie. I uważam, że w tym momencie, w tym samolocie, załamał się system kierowania statkiem powietrznym". Stefan Niesiołowski TVP INFO(z red Gałczyńską): "...ta PiSowska impreza konkurencyjna wobec wizyty premiera..." " ..a generał Błasik po co tam wszedł? Przez okno chciał sobie popatrzeć?" "%…Była presja na pilotów. Pamiętamy wydarzenia w Gruzji" "..Decydująca wina pilotów"

Leszek Miller w "Super Expressie": "Generał Błasik nie otrzymał medialnego strzału w tył głowy. Strzelił sobie w nią sam, pijąc alkohol i wywierając presję na pilotów".

Tomasz Hypki (bodaj najczęściej wypowiadający się "ekspert"): "Każdy, kto miałby za plecami szefa, od którego zależy cały jego los, jego przyszłość, zachowywałby się inaczej, niż jak nie mając tego szefa" .

"Gdyby generał siedział cicho, to byśmy nie wiedzieli, że on tam w ogóle był, a on mówił, że nic nie widać, odczytywał wysokość (...) Jeśli chcemy badać przyczyny katastrofy i wyciągać z nich wnioski, to nie możemy mówić, że nadrzędny jest dla nas honor polskiego generała."

Portal gazeta.pl w dniu 7 lipca 2010 r. serwuje taki oto przegląd prasy: "Ostatnio media opublikowały fragmenty wypowiedzi jednego z członków załogi prezydenckiego tupolewa, który 10 kwietnia rozbił się koło Smoleńska. "Jak nie wyląduję(my), to mnie zabije(ją)" - miał powiedzieć najprawdopodobniej major Arkadiusz Protasiuk."

TVN24 Joanna Komolka w dniu 14 lipca 2010: "TVN24 dotarła do kolejnego fragmentu odczytanego stenogramu z ostatnich minut lotu prezydenckiego TU-154. To nieoficjalne informacje."
"Jak nie wyląduję/wylądujemy, to mnie zabiją/zabije" - tak mają brzmieć słowa wypowiedziane przez kapitana Arkadiusza Protasiuka. Nie wiadomo, w jakim kontekście padły te słowa."

"POLSKA" w dniu 16 lipca 2010 r. w artykule o znamiennym tytule  "Czy pilot powiedział: "Patrzcie, jak lądują debeściaki"?

Łukasz Słapek informuje: "Jak udało się ustalić "Polsce", na nagraniach czarnych skrzynek, które obecnie są analizowane przez polskich ekspertów w Warszawie i w Krakowie, jest więcej tego typu wypowiadanych zdań. Jedno z nich - według osoby zbliżonej do śledztwa - nie zostało jednak zawarte w stenogramie upublicznionym 1 czerwca. Miało ono brzmieć: "To patrzcie, jak lądują debeściaki". Prawdopodobnie stwierdzenie to padło tuż po tym, jak załoga samolotu Jak-40 poinformowała prezydenckiego Tu-154 o pogarszającej się pogodzie i nieudanej przez to próbie posadzenia na pasie startowym w Smoleńsku wojskowego Iła." Podchwytuje GAZETA WYBORCZA: "Jak nie wyląduję/wylądujemy, to mnie zabiją/zabije" - tak mają brzmieć słowa wypowiedziane przez kapitana Arkadiusza Protasiuka. "Polsce The Times" udało się ustalić, że na nagraniach z czarnych skrzynek, które obecnie badają polscy eksperci w Krakowie i Warszawie, pada znacznie więcej tego typu zdań. Jedno z nich nie zostało zawarte w stenogramie opublikowanym 1 czerwca. Miało brzmieć: "To patrzcie, jak lądują debeściaki".

Innym razem "Gazeta Wyborcza" (Agnieszka Kublik, Wojciech Czuchnowski i Paweł Wroński): "Jest świadek, który słyszał, jak tuż przed wylotem prezydenckiego Tu-154 dowódca Sił Powietrznych gen. Andrzej Błasik zwymyślał kapitana samolotu Arkadiusza Protasiuka"(nikt nigdy tej informacji nie potwierdził! Autorzy oczywiście nie sprostowali).

Prezydent Bronisław Komorowski  w wywiadzie w dniu 3 stycznia 2011 r. : "W katastrofie smoleńskiej najważniejsze było to, że podjęto próbę lądowania w warunkach klimatycznych braku widoczności, w których absolutnie ta próba lądowania nie powinna mieć miejsca. Wszystkie inne kwestie są to sprawy dodatkowe. One mogły utrudnić sytuację. Ale to jest podstawowy powód i radziłbym nie szukać jakiś ekstra nadzwyczajnych wytłumaczeń, bo niestety - w moim przekonaniu - sprawa jest w sposób arcybolesny  prosta ".

Jan Osiecki (współautor książek o Katastrofie) na swoim blogu z Salonie 24 w ostatnich dniach : "Eksperci z Krakowa przypisali wszystkie wypowiedzi konkretnym osobom przebywającym w kokpicie Tu-154, który rozbił się 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku. Będzie zatem wiadomo, co mówił Błasik. Będzie też dowód, że nie wpadł do kabiny pochwalić się zegarkiem ani zapytać pilotów, nomen omen, jak leci"


Michał Sedlak, zast. redaktora naczelnego magazynu 'Przegląd Lotniczy' - około 2 miesiące po katastrofie.)
"Wszystko wskazuje jednak na to, że bezpośrednią przyczyną katastrofy pod Smoleńskiem była błędna decyzja pilotów o lądowaniu, mimo docierających do nich powtarzających się informacji o złych warunkach pogodowych na docelowym lotnisku. Wiadomo już, że były wyraźne sygnały ostrzegawcze, min. TU-154 był zbyt wysoko nad drugą radiolatarnią, miał zbyt dużą prędkość zniżania lotu. W takiej sytuacji nieustabilizowanego podejścia rutynowo wykonuje się odejście na drugi krąg. Prawdopodobnie jeszcze o godz. 8.40 polskiego czasu, gdyby piloci przerwali nieprecyzyjne podejście, mogliby się uratować' - mówi ekspert, Michał Sedlak, zast. redaktora naczelnego magazynu 'Przegląd Lotniczy' w rozmowie z dziennikarką 'Gazety Wyborczej', Agnieszką Kublik"

Agnieszka Kublik w felietonie po konferencji prokuratury (16.01.2012):
"(%…)z faktu, że nie zidentyfikowano głosu generała Błasika, też nic nie wynika. Eksperci nie zdołali przypisać konkretnych zdań konkretnym osobom. Prokuratura nie wyklucza zatem, że mógł je wypowiedzieć gen. Błasik. Tyle mówi logika."
"Jeśli zatem gen. Błasik był w kokpicie, to dlaczego milczał? Jeśli go tam nie było, to kto złamał procedury i wszedł do kabiny podczas podchodzenia do lądowania? I co tam robił? Nadal nie wiadomo."

Janina Paradowska, 17.01.2012, TOK FM
"Ten samolot w ogóle nie powinien startować z Warszawy. A jeżeli wystartował, to nie powinien lądować w Smoleńsku. Bez względu na to czy Błasik stał tyłem, przodem, siedział mówił, czy nic nie mówił. Od wczoraj trwa szaleństwo z rehabilitacją generała. Ale przecież nikt mu nie zarzucał, że kazał lądować. Wszyscy żądają przeprosin dla wdowy po gen. Błasika. Ja uważam, że przeprosić przede wszystkim powinni ci, którzy zorganizowali ten lot."

Agnieszka Kublik19.01.2012, "Gazeta Wyborcza"  - przeprowadziła rozmowę z Jerzym Millerem sugerując, że w kabinie Tu-154 oprócz gen. Błasika mógł przebywać gen. Buk. Agnieszka Kublik: W kokpicie poza załogą było jeszcze klika osób. Może słowa przypisywane przez pańską komisje gen. Błasikowi wypowiedział ktoś inny? Jerzy Miller: O kim pani myśli? Agnieszka Kublik: Krakowscy eksperci odczytali słowo "Tadek" i słowo "generałowie". Chodzi o gen. Tadeusza Buka, dowódcę wojsk lądowych? Jerzy Miller: Krakowska ekspertyza nie burzy raportu komisji, której przewodniczyłem, uzupełnia go. Pani właśnie podała przykład. Myśmy wyczuwali, że nam brakuje jeszcze jednej osoby. Wynikało to z kontekstu różnych słów, które były odczytane dla nas przez Centralne Laboratorium Kryminalistyczne. Ale nie wiedzieliśmy, o kogo chodzi, nie mieliśmy żadnej szansy tego uzupełnić. Brakowało tego imienia. Ale teraz zaczynamy rozumieć i inne fragmenty rozmów, które CLK pokazało. I dlatego mówię, że krakowska ekspertyza jest bardzo potrzebna.

Magdalena Środa, 18.01.2012 r., w "Gazecie Wyborczej" przeprowadza wywód, że generał Błasik musiał się zachowywać, tak jak to opisano, bo był przecież tym kim był. "Mimo że wyjaśnianie katastrofy smoleńskiej nie rozpala mojej wyobraźni tak, jak dzieje się to w przypadku niektórych polityków, to wyznam, że od początku przyjęłam do wiadomości, że w czasie tragicznego lotu panował ogólny bałagan, a generał Błasik był w kokpicie, pił i "wpływał" na załogę, cokolwiek by to miało znaczyć." "Drugim stereotypem jest postać polskiego generała czy elit wojskowych w ogóle. Przykro o tym mówić, ale to stereotyp równie nieprzyjemny jak stereotyp Cygana czy kobiety. I - zapewne - równie nieprawdziwy. "Cygan jest śniady, leniwy i kradnie". "Kobieta jest słaba, histeryczna i nie nadaje się do władzy". "Generał to osoba prosta intelektualnie, krzykliwa i pijąca". Być może stereotyp taki zbudowany jest na jakiś wyjątkach, być może odnosi się do większości. Nie wiem. Ale tak jak nie mogę sobie wyobrazić generała, który siedzi cały lot przypięty pasami, słucha poleceń stewardesy i popija wodę, tak mogę sobie bez trudu wyobrazić wysoko postawionego wojskowego, któremu stewardesy nie mają odwagi powiedzieć, że przy lądowaniu trzeba siedzieć na swoim miejscu.I, o ile się orientuję, generał na swoim miejscu nie siedział. Dlaczego? Bo przecież był generałem!"

Jan Ordyński, 13.02.2012 r.  w "Super  Expres". Pomija fakty: członkowie komisji wymyślili sobie generała Błasika w kokpicie, bazowali na niewiarygodnych dokumentach, nie uwzględnili całej sterty innych dokumentów.
"(...)Moim zdaniem raport Millera jest prawidłowy. Po rosyjskim raporcie MAK słyszałem z ust jednego z ministrów, że nie warto brnąć w osąd międzynarodowy. Dlaczego? Gdyż na 10 przyczyn, aż 8 leży po stronie polskiej. A i te 2 rosyjskie nie wystąpiłyby, gdyby nie 8 polskich. W takiej sytuacji dyskredytowanie własnego raportu jest bez sensu. Tym bardziej że wciąż nie ma powodu."

To tylko niektóre cytaty z  wypowiedzi, które udało nam się znaleźć. Naszych czytelników zachęcamy do zamieszczania innych  w kometarzach.

Zapamiętajmy autorów tych wypowiedzi!

Źródło

12 / 03 / 2012
Talbot
Postów: 2582
Dołączył: Dawno temu
Aktywność: 46 min. temu
Re: BORowiec przeżył i dzwonił do żony.

Porwania i likwidacje Członków Delegacji,

sygnał akcji w Polsce godz. 22.00, piątek 9 kwietnia 2010.

http://zamach.eu/120308/Untitled_1.html

12 / 03 / 2012
Jamal
Postów: 693
Dołączył: Dawno temu
Aktywność: 3 min. temu
Numer GG: 6664210
Re: BORowiec przeżył i dzwonił do żony.

Apel Pamięci Społecznego Komitetu w Hołdzie gen. Andrzejowi Błasikowi

Apel Pamięci przy grobie śp. gen. Andrzeja Błasika na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach 11 marca 2012 r.



W niedzielę 11 marca w Katedrze Polowej WP została odprawiona msza św. w intencji śp. gen. Andrzeja Błasika. Do znakomitej relacji odsyłamy TU

Później, na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach środowiska niepodległościowe, zebrane w Społecznym Komitecie w Hołdzie gen. Andrzejowi Błasikowi, oddały Mu hołd.

Uroczystość przy grobie śp gen. Błasika rozpoczęła recytacja wiersza Zbigniewa Herberta "Przesłanie pana Cogito".

Szczególne słowa skierował do żony generała, Pani Ewy Błasik, Antoni Macierewicz.

Powiedział m.in.:
-To, że Wy, słabe kobiety, umiałyście stanąć na wysokości zadania, to, że umiałyście podnieść głos w obronie swoich mężów, ale, przede wszystkim, w obronie Polski niepodległej wpisuje się w polską tradycję. Bo ona taka jest. Ileż to razy w ubiegłych stuleciach to właśnie kobiety polskie stawały na progu ojczystego domu i mówiły: non possumus - nie pozwalam. Będę broniła wiary, będę broniła patriotyzmu, będę broniła Ojczyzny. Wychowam moje dzieci, córki i synów, na dobrych Polaków, na prawdziwych Polaków. Tę misję, Pani Generałowo, Pani przejęła we współczesnej Polsce i spełnia ją Pani w sposób taki, w jaki zazdrościć mogą przeszłe pokolenia. Za to wszyscy Pani jesteśmy wdzięczni.

Relacja audio z przebiegu uroczystości na Powązkach:

Gen. Błasik 11.03.2012

 

Źródło

17 / 03 / 2012
Talbot
Postów: 2582
Dołączył: Dawno temu
Aktywność: 46 min. temu
Re: BORowiec przeżył i dzwonił do żony.

Celebryta kontra smoleńska sekta

Doktor Michael Baden jest osobą, która może mocno skomplikować życie smoleńskiej sekcie. Najsłynniejszy amerykański medyk sądowy zapowiedział, że pojawi się w naszym kraju i będzie starał się wziąć udział w badaniu zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej. Jeśli faktycznie przyjedzie, to zwolennicy "pancernej brzozy" natychmiast zaczną sobie z niego kpić. Ale kpiny im nie pomogą.

Dr Baden faktycznie jest celebrytą (miał własny program TV i pisze bestsellerowe książki) ale Amerykanie przecież kochają swoich celebrytów. A Baden brał udział nie tylko w śledztwach po śmierci Kennedy'ego oraz Kinga (miał wówczas 30 lat), ale też w szeregu innych. Był biegłym m.in. w słynnym procesie O.J. Simpsona. Co ciekawe, badał również szczątki rodziny cara Mikołaja II.

Działalność Badena budzi wielkie zainteresowanie amerykańskich mediów. Oczywiście w dużym stopniu dlatego, że sam je umiejętnie podsyca - ale z naszego punktu widzenia nie ma to znaczenia. Ważne, że jego przybycie do Polski może zwrócić uwagę Amerykanów na śledztwo smoleńskie i jego dziwny przebieg.

A zwolennicy "pancernej brzozy" boją się najbardziej właśnie tego, że z polskiego grajdołka coś zacznie przeciekać na świat. Póki co na światowy przekaz wpłynęli Rosjanie i "raport" MAK zawierający m.in. "informację" o pijanym generale Błasiku wdzierającym się do kabiny. W styczniu zeszłego roku - zapewne ku wielkiej uciesze sekty smoleńskiej - mówił o tym cały świat.

Czas, by widzowie i czytelnicy w USA oraz na całym świecie dowiedzieli się więcej o tym, co się dzieje w Polsce. Nie wątpię, że byliby zainteresowani doniesieniami z naszego kraju. Wbrew temu, co tłoczy Polakom do głów sekta smoleńska, śmierć prezydenta i krajowej elity w tajemniczej katastrofie nie jest czymś, co zdarza się w świecie powszechnie.

-------------------------------------------------

Czym przebije się do opinii światowej dr Baden?

Co mówi polskie prawo na temat sekcji sądowo-lekarskiej?  Nie ma niestety szczegółowych rozwiązań porządkujących te kwestie w KPK dlatego też w praktyce wielu lekarzy sadowych stosuje się, (mimo, że formalnie akty nie figurują w aktualnym skorowidzu prawnym) do rozporządzenia MSi MSW z lipca 1929 roku.

Są jednak pewne twarde obliga, a jednym z nich jest ograniczenie analiz obdukta( biegłego lekarza sądowego) do wykonania analiz i badań zgodnych z listą badań z postanowienia prokuratora.

Oznacza to w praktyce dwie możliwości ograniczenia praw rodzin do rzetelnego śledztwa:

  1. Dopuszczenie Badena do którejś z ekshumacji, ale uniemożliwienie mu wykonania pobrania próbek do (wskazanych i niezbędnych z punktu możliwości oceny okoliczności śmierci) badań
  2. Odmowa udziału z przywołaniem faktu braku prawnej podstawy do dopuszczenia prywatnych biegłych do postępowania prokuratorskiego. *(Stąd pewnie autorski wniosek prokuratury o ekshumację o sekcję w miejsce uznania wniosku rodzin).

Pełnomocnicy rodzin powinni moim zdaniem jak najszybciej rozszerzyć wnioski o listę badań wskazanych przez dr Michaela Badena. W przypadku autopsji śp. Przemysława Gosiewskiego może nie starczyć czasu, ale nadal możliwe jest takie postępowanie w przypadku autopsji śp. Janusza Kurtyki.

W związku z szumem medialnym związanym z przyjazdem dr Badena do Polski celem wsparcia praw rodzin do rzetelnego śledztwa należy powiedzieć, że to nie polski rząd i budżet państwowy finansuje te działania. Nikt z rodzin o wsparcie do władz państwowych w tej sprawie się nie zwracał. Ten akapit poświęcony jest specjalnie dla tych, dla których kwestie wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej sprowadzają się do kwestii finansowania śledztwa.

Chciałabym przy okazji przypomnieć, że wszyscy ponosimy inne koszty związane z tym śledztwem i tu protestów jak na lekarstwo. A więc finansujemy koszty postępowaniach wyjaśniających związanych z nieprawidłowościami które nie miały prawa powstać, finansujemy i będziemy finansować rotujących prokuratorów, finansujemy tłumaczenie quasi dokumentów rosyjskich w miejsce twardego zadania dostarczenia oryginałów. Finansowaliśmy Komisję Millera, której uzyskiem były materiały pozyskane z sieci, ekspertyzy z nieuprawnionych do ich wydawania instytucji( kwestia śladów substancji wodorowych) itp.

W aspekcie praw rodzin ciekawa jestem czy prokuratura właściwie przeanalizowała

Znaczenie przepisów KPK. Otóż: "W komentarzu do art.209I 210 KPK z 1997 r. zapisano akapit dot. wagi i znaczenia oględzin zwłok w związku "z podejrzeniem o przestępstwo spowodowania śmierci i na poszanowanie uczuć, zwłaszcza uczuć bliskich zmarłego "który dowodzi, ze ustawodawca uznał odczucia rodziny ofiary jako istotną przesłankę do określenia trybu przeprowadzenia tej czynności dowodowej i wskazał na konieczność liczenia się z tym aspektem procedury."

Dobrze się stało, że Michael Baden przyjeżdża do Polski i osobiście będzie uczestniczył w batalii o dopuszczenie go do sekcji jako pełnomocnika wskazanego przez rodziny. Ciekawa jestem reakcji gdy pojawi się w poniedziałek we Wrocławiu.  Baden doskonale zna rutynowe stanowiska demokratycznych państw w stosunku do podobnych działań. Jeśli go nie dopuszczą w Polsce do badań ciał ofiar Katastrofy Smoleńskiej łatwo przebije się ze swoimi wnioskami i ocenami do opinii międzynarodowej.

Chociaż zdecydowanie lepiej byłoby aby przebił się rzetelnymi badaniami.

Zatem -idąc śladem pewnego lingwisty-ekwilibrysty: "Welcome on  board, Mr Baden"

http://1maud.salon24.pl/400218,czym-przebije-sie-do-opinii-swiatowej-dr-baden

22 / 03 / 2012
Artur_sz13
Bywalec
Postów: 95
Dołączył: 08 / 11 / 2010
Aktywność: 3 dni temu
Re: BORowiec przeżył i dzwonił do żony.

Sekcje ofiar katastrofy smoleńskiej podważają wersję Rosjan

Gazeta Polska Codziennie | dodane 43 minuty temu

Po badaniach ciał Przemysława Gosiewskiego i Janusza Kurtyki biegli nie potrafią określić przyczyny zgonu ofiar. Nadal nie wiadomo także, co spowodowało katastrofę smoleńską. Dlatego konieczne są ekshumacje pozostałych 93 ciał (w ub.r. odbyła się ekshumacja ministra Zbigniewa Wassermanna). Podczas badań okazało się również, że w Rosji doszło do zbezczeszczenia zwłok. 

Ustaliliśmy, że podczas badań ciał Przemysława Gosiewskiego, wicepremiera w rządzie PiS-u, oraz prof. Janusza Kurtyki, prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, biegli nie potrafili określić przyczyny ich zgonu. Mało tego, ich ustalenia są sprzeczne z ustaleniami rosyjskich patologów, potwierdzonymi później przez ówczesną minister zdrowia Ewę Kopacz oraz premiera Donalda Tuska, którzy twierdzili, że ofiary katastrofy zmarły na skutek wielonarządowych obrażeń. Tymczasem narządy wewnętrzne ekshumowanych ofiar nie zostały naruszone.

Wszystkie ciała muszą zostać zbadane

- Ponieważ nie wiemy, co się stało, czy np. nie doszło do wybuchu, należy dokonać ekshumacji wszystkich ofiar katastrofy i przeprowadzić badania m.in. na obecność metalu. Dokładne zbadanie Nie wiemy, jakie badania wykonali Rosjanie w Moskwie, nie znamy ich wyników
Michael Baden
absolutnie wszystkich ciał leży w interesie społecznym. Nie wiemy, jakie badania wykonali Rosjanie w Moskwie, nie znamy ich wyników
Michael BadenNie wiemy, jakie badania wykonali Rosjanie w
Moskwie, nie znamy ich wyników - stwierdził w rozmowie z "Codzienną" Michael Baden, światowej sławy amerykański patolog.

- Jeżeli w samolocie doszło do eksplozji, to fragmenty metalu znajdują się w ciałach osób, które siedziały przy centrum wybuchu. Dlatego każde ciało należy prześwietlić promieniami RTG, co jednoznacznie potwierdzi lub wykluczy obecność metalu - dodał prof. Baden. Dowiedzieliśmy się, że ani w wypadku Przemysława Gosiewskiego, ani w wypadku Janusza Kurtyki nie przeprowadzono badań RTG, a żaden z członków zespołu biegłych uczestniczących w sekcji po ekshumacji nie ma doświadczenia w badaniu ofiar katastrof lotniczych. W takich badaniach uczestniczył natomiast wcześniej prof. Baden, którego Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie nie dopuściła do udziału w sekcjach, o co wnioskowały Beata Gosiewska i Zuzanna Kurtyka.

Zbezcześcili zwłoki

W trakcie sekcji okazało się także, że Rosjanie zbezcześcili ofiary katastrofy smoleńskiej. Nie dość, że wykonali pozorną sekcję, to w jamach brzusznych zwłok zaszyli rękawiczki, gazy, kawałki drewna, ziemię i śmieci, które znalazły się na stole sekcyjnym. Następnie brudne nagie ciała włożyli do foliowych worków i zamknęli w trumnach.

To woła o pomstę do nieba. Przecież lepiej traktuje się zwierzęta
Andrzej Melak
- To woła o pomstę do nieba. Przecież lepiej traktuje się zwierzęta
Andrzej MelakTo woła o pomstę do nieba.
Przecież lepiej traktuje się zwierzęta. Przedstawiciele polskiego rządu, którzy do tego dopuścili, powinni zostać pociągnięci do odpowiedzialności karnej, a cały naród musi poznać szczegóły tych zdarzeń. Nie wolno pozwolić na to, by sprawa została zamieciona pod dywan, tak jak próbowano to zrobić dwa lata temu - mówi nam oburzony Andrzej Melak, brat Stefana Melaka, szefa Komitetu Katyńskiego, który zginął 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku.

Rząd okłamał rodziny

Rozmawiający z nami inni przedstawiciele rodzin są oburzeni kłamstwami polskiego rządu. - Minister zdrowia Ewa Kopacz zapewniała nas, że wszystko odbyło się z należytą starannością, że sekcje zostały wykonane w obecności polskich lekarzy. Mało tego - dziękowała Rosjanom, że tyle się można od nich nauczyć. Dziękuję bardzo za taką naukę i dziwi mnie bardzo bezgraniczne zaufanie naszego rządu do Rosjan - mówi nam Dariusz Fedorowicz, brat prezydenckiego tłumacza Aleksandra Fedorowicza.

Rodziny przypominają wystąpienie Ewy Kopacz 13 kwietnia 2010 r. w Moskwie, na naradzie z premierem Władimirem Putinem. Minister Kopacz dziękowała wówczas Tatianie Golikowej, minister zdrowia Federacji Rosyjskiej.

"Chciałabym przypomnieć o tym, że od momentu tragedii minęły już trzy doby. Wyniki wczorajszego dnia do najbardziej późnych godzin - 48 zidentyfikowanych ciał. Wszyscy dobrze rozumieją, jak wyglądają ciała ofiar takich katastrof. Dlatego identyfikacja zmarłych - to cała sztuka. Jest to wynik prac tak polskich anatomopatologów, jak i rosyjskich.

Pracujemy jak jedna duża rodzina. Muszę powiedzieć, że po raz pierwszy jestem świadkiem podobnej, tak dobrej, można powiedzieć, wzorcowej współpracy oraz wzajemnego dopełnienia się w pracy. Jestem również upoważniona w imieniu tych, którzy już wylecieli, ale byli tu w charakterze krewnych i bliskich ofiar katastrofy, wyrazić podziękowanie pani minister za solidną pracę, za zaangażowanie w tę pracę" - dziękowała Ewa Kopacz.

Zaledwie kilka tygodni później żandarmeria wojskowa przywiozła Beacie Gosiewskiej do domu ubranie, w którym jej mąż po sekcji miał zostać włożony do trumny.

- W siedzibie żandarmerii w Mińsku Mazowieckim widziałem nietknięte garnitury, widziałem galowe odprasowane mundury, w których mieli być pochowani wojskowi, którzy zginęli w katastrofie. Nie rozumiem, dlaczego polskie władze tego nie wyjaśniły, dlaczego nie pozwolono nam otworzyć trumien - mówi zbulwersowany Dariusz Fedorowicz.

Dorota Kania

http://wiadomosci.wp.pl/kat,131034,title,Sekcje-ofiar-katastrofy-smolenskiej-podwazaja-wersje-Rosjan,wid,14355267,wiadomosc.html

Eh brak słów normalnie ciężko to skomentować. Trzeba było raz a dobrze to robić i sprawdzić trumny a nie takie cyrki wychodzą.. Ale co tam Polacy znów udadzą że nic się nie dzieje bo chodzi o PiS i dalej będa popierać PO i Palikota. Ani razu na PiS nie głosowałem bo to nie moja bajka ale szkoda ich. Czekam teraz na głos SLD który będzie równie zajadły jak w sprawie Blidy. W koncu nie wiadomo co Rosjanie zrobili z ciałem Szmajdzińskiego i reszty...

Przede wszystkim szkoda rodzin

26 / 03 / 2012
Artur_sz13
Bywalec
Postów: 95
Dołączył: 08 / 11 / 2010
Aktywność: 3 dni temu
Re: BORowiec przeżył i dzwonił do żony.

Dokument o Smoleńsku według scenariusza MAK
(foto. bbc)
Produkowany przez kanadyjską firmę dokumentalny, bardzo popularny, program o katastrofach lotniczych wyemituje odcinek poświęcony smoleńskiej tragedii z 10 kwietnia. Z jego zapowiedzi jednoznacznie wynika, że lansowana będzie wersja MAK-u i Tatiany Anodiny. To są właśnie skutki braku reakcji polskiego rządu na rosyjskie kłamstwa.

Informację o planach producentów programu o oryginalnym tytule "Mayday", ale w innych krajach znanym też jako "Air Crash Investigation" otrzymaliśmy od naszego Czytelnika, który od lat interesuje się lotnictwem. W Polsce ten program był emitowany pod tytułem "Katastrofy w przestworzach" lub "Podniebny horror".

W dwunastym sezonie "Mayday", które produkcja ma niedługo się rozpocząć, 10. odcinek będzie poświęcony katastrofie smoleńskiej. Skąd autorzy będą czerpać wiadomości na temat tragedii z 10 kwietnia? I na czyich ustaleniach będą bazować? Wystarczy zapoznać się z notką zamieszczoną na angielskiej wersji wikipedii, aby poznać odpowiedź.

Tytuł odcinka: "Following Orders"
Opis: On 10 April 2010, a plane carrying the Polish president, Lech Kaczyński and his wife crashed on landing at Smolensk North Airport. All 96 people onboard perished. The cause of the crash was pilot error.
Przyczyna katastrofy: CFIT, Pilot error.

W tłumaczeniu na język polski brzmi:
Opis: 10 kwietnia 2010, samolot wiozący polskiego prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego małżonkę rozbił się podczas lądowania na lotnisku Smoleńsk-Północny. Wszystkie 96 osób na pokładzie zginęło. Przyczyną katastrofy był błąd pilota.
Przyczyna katastrofy: CFIT (Controlled flight into terrain), błąd pilota.

Gdy Rosjanie z MAK-u ogłaszali swój raport oczerniając polskich pilotów i przedstawiając międzynarodowej opinii kłamstwa na temat przyczyn katastrofy smoleńskiej, nie doczekaliśmy się żadnej reakcji polskiego rządu. Politycy Prawa i Sprawiedliwości już wtedy przestrzegali, że konsekwencje tego zaniechania, będą fatalne. Zapowiedź programu "Mayday" nie pozostawia wątpliwości - mieli rację!!!

- Nie ulega wątpliwości, że ta sytuacja jest głównie winą ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego. To on rozpowszechnia na całym świecie kłamliwą wersje wydarzeń z 10 kwietnia 2010 roku. Zrzuca winę na pilotów, czyli na tych, którzy już bronić się nie mogą. To on nie dopuszcza do powstania niezależnej, międzynarodowej komisji, która mogłaby obiektywnie zbadać, co tak naprawdę doprowadziło do straszliwej katastrofy w Smoleńsku. To on boi się upowszechnić na świecie prawdę o rosyjskiej winie - mówi Niezależnej.pl poseł Antoni Macierewicz, przewodniczący parlamentarnego zespołu badającego katastrofę smoleńską.

Na razie nie wiemy, kiedy przewidziana jest emisja programu. Będziemy próbowali skontaktować się z jego producentem - kanadyjską firmę Cineflix.

29 / 03 / 2012
N_one
Stary wyjadacz
Postów: 975
Dołączył: Dawno temu
Aktywność: 8 dni temu
Numer GG: 5617323
Re: BORowiec przeżył i dzwonił do żony.
Kto kłamie: Sikorski czy Komorowski? Radosław Sikorski w reakcji na wczorajsze słowa Jarosława Kaczyńskiego opublikował na stronach MSZ zapis rozmowy ambasadora RP w Rosji Jerzego Bahra z Centrum Operacyjnym MSZ. Nagranie to miało udowodnić, że Sikorski tuż po godz. 9 w dniu 10 kwietnia 2010 r. wiedział już, iż w Smoleńsku nikt nie przeżył katastrofy Tu-154. Problem w tym, że co innego w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" powiedział rok temu Bronisław Komorowski.

Podczas wczorajszego wysłuchania publicznego w Parlamencie Europejskim prezes PiS Jarosław Kaczyński powiedział: "Chciałbym wiedzieć, dlaczego minister spraw zagranicznych Polski już niewiele po godzinie 9 wiedział, że wszyscy zginęli (o tym, że katastrofy nikt nie przeżył, Sikorski tuż po godz. 9 poinformował Jarosława Kaczyńskiego przez telefon).

Wzbudziło to natychmiastową reakcję Radosława Sikorskiego, który opublikował na stronach MSZ zapis rozmowy między Jerzym Bahrem a Centrum Operacyjnym MSZ z 10 kwietnia 2010 r. Niespełna trzyminutowa rozmowa pochodzi z godz. 9:07. Jerzy Bahr mówi w niej, że jeszcze nie rozmawiał z Sikorskim, i potwierdza, iż w miejscu katastrofy "nie widać śladów życia". Takie same informacje - że w Smoleńsku wszyscy zginęli - ambasador Bahr miał następnie przekazać o godz. 9:10 Sikorskiemu, z którym go natychmiast połączono (MSZ nie dysponuje nagraniem tej drugiej rozmowy). Całość>>>
29 / 03 / 2012
N_one
Stary wyjadacz
Postów: 975
Dołączył: Dawno temu
Aktywność: 8 dni temu
Numer GG: 5617323
Re: BORowiec przeżył i dzwonił do żony.

"Przyczyną katastrofy smoleńskiej były dwie eksplozje, które nastąpiły przed zetknięciem Tu-154 z ziemią" - stwierdził amerykański naukowiec, dr Kazimierz Nowaczyk, podczas wysłuchania publicznego w Parlamencie Europejskim w Brukseli.

Kazimierz Nowaczyk jest doktorem fizyki, pracującym obecnie na Uniwersytecie w Maryland (USA). Swoje słowa o eksplozjach wypowiedział w siedzibie Parlamentu Europejskiego, gdzie odbyło się wczoraj kolejne wysłuchanie publiczne na temat katastrofy smoleńskiej z udziałem przedstawicieli rodzin ofiar katastrofy, polityków oraz ekspertów zespołu Antoniego Macierewicza.

Rozpoczynając wysłuchanie, szef delegacji PiS we frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w Parlamencie Europejskim prof. Ryszard Legutko stwierdził, że śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej jest "największym skandalem w lotnictwie od końca II wojny światowej".

"Spotkaliśmy się kilkanaście miesięcy temu i od tego czasu wiele się wydarzyło, i moim zdaniem, można bezpiecznie powiedzieć, że wątpliwości (w sprawie katastrofy) nie tylko nie zostały rozwiane, ale narastają" - powiedział Legutko.

Całość>>>

30 / 03 / 2012
Phanta
Początkujący
Postów: 39
Dołączył: 20 / 07 / 2010
Aktywność: 10 / 04 / 2012
Re: BORowiec przeżył i dzwonił do żony.
31 / 03 / 2012
Talbot
Postów: 2582
Dołączył: Dawno temu
Aktywność: 46 min. temu
Re: BORowiec przeżył i dzwonił do żony.

MATERIAŁY Z PREZENTACJI DR. K. NOWACZYKA, BRUKSELA 28.03.12: "Głównymi przyczynami katastrofy były dwie eksplozje"

Poniżej prezentuję część graficzną prezentacji doktora Kazimierza Nowaczyka z Uniwersytetu Maryland na forum Parlamentu Europejskiego.

1. Analiza raportów MAK i KBWL LP

Kazimierz Nowaczyk, dr fizyki, Uniwersytet Maryland

2. Części prezentacji:

- pierwsze wrażenia

- wyniki analiz:

- trajektoria pozioma,

- prawdopodobieństwo obrotu w lewo,

- TAWS#38,

- Możliwe przyczyny: wstępne ustalenia

3. Właściwie zabezpieczone miejsce katastrofy?

Fotografia z 10.04.2010

2 lata później: marzec 2012


5. Pozycja lewego statecznika poziomego na zdjęciach satelitarnych:

12 kwietnia 2010

11 kwietnia 2010

Lewy statecznik poziomy został przeniesiony około 20 metrów w stronę wraku


6.

Pozycja lewego statecznika poziomego (33) w Raporcie MAK- identyczna z lokalizacją na zdjęciu satelitarnym 12 kwietnia 2010.


7.

Analiza ostatnich sekund lotu:

Raport KBWL LP

Zdjęcie rosyjskiego fotoamatora Siergieja Amielina


8. Rejestratory parametrów lotu:

1. Czarna skrzynka MŁP-14-5 (Rosja)

2. Rejestrator szybkiego dostępu ATM-QAR (Polska)

3. System zarządzania lotem FMS

System ostrzegania przed zbliżaniem do ziemi TAWS (USA)


 

9. Różnice między raportami MAK i KBWL LP: kąt natarcia

Wartości kąta natarcia wzięte odpowiednio z rosyjskiego i polskiego rejestratora. Oba urządzenia są jedynie urządzeniami do rejestracji danych, a nie pomiaru.


10. Wnioski:

Ostateczne raporty MAK i KBWL LP nie zawierają żadnej informacji co do metodologii analizy ani żadnych danych które mogłyby umożliwić powtórzenie analizy.

Dane odzyskane z pokładowych rejestratorów były przedmiotem arbitralnych zmian, a część danych (logi FMS i TAWS) nie zostały zawarte w analizach.


11.

Wnioski z ekstrakcji danych:

Ilość surowych danych binarnych która została odzyskana elektronicznie jest bardzo duża. Inżynieria programowa UASC umożliwia konwersję dodatkowych parametrów do formatu zrozumiałego dla człowieka, jeśli będą potrzebne dla śledztwa.


12.

MAK dodał 3 sekundy do rzeczywistego czasu UTC zarejestrowanego w logach, polska komisja dodała 6 sekund do większości z czasów logów FMS i TAWS- obie nie podały żadnych dodatkowych szczegółów.


13.

Trajektoria pozioma samolotu w pobliżu brzozy.

Zgodnie z logami TAWS#37 i #38, samolot nie zmienił kursu magnetycznego przez 140 metrów za brzozą, co jest sprzeczne z informacjami z obu raportów: MAK i KBWL LP.


14.

Obliczona prędkość zmiany kursu w stopniach na sekundę. Jest używana do stwierdzenia, czy samolot skręca.


15. Niekontrolowane przechylenie w lewo.

Czy parametry lotu podane przez MAK są dowodem na niekontrolowane przechylenie, zgodne z tym co wiemy o aerodynamice tego konkretnego typu samolotu?

16. Krytyczne fazy lotu Tu-154M w konfiguracji przelotowej


17. Współczynniki siły nośnej i oporu dla Tu-154M w konfiguracji do lądowania

18. Parametry kąta pochylenia i przechylenia (wg MAK)

Biorąc pod uwagę efekt przechylenia na lewe skrzydło związanego z utratą znaczącej części powierzchni nośnych, możemy stwierdzić że krytyczny kąt natarcia zostałby przekroczony jedną sekundę po uderzeniu lewym skrzydłem w brzozę.

19.Wektory przepływu powietrza

Zachowanie samolotu po stracie części skrzydła zostało także przeanalizowane przez zespół badaczy kierowanych przez prof. Brawn z Uniwersytetu Akron.

20.

Lewe skrzydło porusza się w dół z początkowym przyspieszeniem -23,9, które zmniejsza się do -2,5 st./s2 z powodu oporu indukowanego przez ruch obrotowy.

W efekcie samolot przechyla się w lewo (3,0 do 0,55 st./s2)

Nos gwałtownie opada (1,3 do 6,1 st./s2)

21. Wnioski.

1. Pozioma trajektoria Tu-154M, zrekonstruowana z logów TAWS, nie zmienia się przez 140 metrów za brzozą. Uderzenie w drzewo, skutkujące oddzieleniem części skrzydła i niekontrolowanym przechyleniem powinno także skutkować zmianą poziomej trajektorii samolotu. Taka zmiana trajektorii jest niespójna z logiem TAWS#38.

2. Parametry lotu w raportach MAK i KBWL LP opisują przechylenie w lewo co jest niespójne z własnościami aerodynamicznymi tego typu samolotu.

3. Gdyby Tu-154M 101 stracił część lewego skrzydła od uderzenia w drzewo, musiałby przechylić się w lewo, opuścić nos w dół i uderzyć w ziemię nie później niż sekundę po uderzeniu w drzewo.

22.

Obrazy satelitarne obszaru gdzie miał miejsce ostatni TAWS (kwiecień i czerwiec 2010)

23.

Rys.46 z raportu MAK, pokazujący trajektorię samolotu na podstawie logów TAWS: #34 do #37 (linia fioletowa), oraz rekonstrukcja wysokości radiowej (linia niebieska).

Niebieska linia nie zawiera żadnej jawnej informacji z TAWS#38 ani żadnego z logów FMS. Widzimy że linia fioletowa i niebieska krzyżują się w jednym punkcie. Wszystkie logi TAWS i FMS były znane MAK i KBWL LP na wczesnym etapie śledztwa.

24. Raport KBWL LP pomija logi TAWS#38 i FMS.

Slajd pokazuje metodę użytą przez KBWL LP do ukrycia istnienia tych danych. Fakt ich ukrycia świadczy, że KBWL LP jest w pełni świadoma, że te dane są nieprzystające do jej ostatecznych wniosków.

25. Parametry z rejestratora lotu (Raport MAK)

Dwa nagłe załamania przyspieszenia pionowego (linia czerwona) pojawiają się na wykresach zarówno MAK, jak i KBWL LP. Żaden raport nie wspomina o nich w analizie.


26.

Korelacja czasowa między ekstremami przyspieszenia pionowego (MAK) i przechylenia w lewo (KBWL LP).

27. NIEKTÓRE TECHNICZNE I STRUKTURALNE ASPEKTY KATASTROFY SMOLEŃSKIEJ

Autor: dr Grzegorz Szuladziński

Niezależny Doradca Techniczny Zespołu Parlamentarnego Antoniego Macierewicza

Dr Grzegorz SZULADZIŃSKI otrzymał stopień magisterski z inżynierii mechanicznej na Politechnice Warszawskiej w 1965 roku i doktorat z mechaniki strukturalnej na Uniwersytecie Południowej Kalifornii w 1973 roku.

Od 1981 roku do dziś pracuje w Australii w dziedzinach związanych z przemysłem lotniczo-kosmicznym, kolejowym, energetycznym, samochododowym, a także mechaniką skał, wybuchami podziemnymi i wdrożeniami w przemyśle zbrojeniowym. Szczególnie, od wczesnych lat 90-tych wykonywał symulacje komputerowe gwałtownych zjawisk, jak łamanie skał za pomocą ładunków wybuchowych, fragmentacja obiektów metalowych, zniszczenia budynków od wstrząsów, katastrofy strukturalne, interakcje pomiędzy budynkami a cieczami, ochrona przed wybuchami oraz uderzeniem przez samoloty. Jest autorem wielu wybitnych prac z dziedziny fragmentacji budynków i innych obiektów.

Jest członkiem Australijskiego Instytutu Inżynierów (w tym Katedry Strukturalno-Mechanicznej), członkiem Amerykańskiego Stowarzyszenia Inżynierów-Mechaników oraz Amerykańskiego Stowarzyszenia Inżynierów Lądowych.

28.

Dane do analizy udostępnił Zespół Parlamentarny.

Zmiana kierunku magnetycznego przez samolot po TAWS#38 na wysokości barometrycznej 37,5 m

Lewe skrzydło, widok od dołu. Rekonstrukcja złożenia części na podstawie zdjęć z dnia katastrofy.

29

Faza I: wewnętrzna lub zewnętrzna eksplozja z przodu lewego skrzydła

Faza II: Wewnętrzna eksplozja w centralnej części samolotu

Utrata krawędzi natarcia w pobliżu kadłuba oraz całej lewej końcówki płata skutkuje dwoma efektami aerodynamicznymi: utratą siły nośnej z lewej strony i wzrostem oporu. Pierwszy efekt powoduje przehylenie w lewo, podczas gdy drugi- zmianę kierunku magnetycznego.


30.

Faza III: tylna część płatowca ze skrzydłami i statecznikiem pionowym obraca się w lewo niezależnie od dziobu, który utrzymuje się w naturalnym położeniu

Faza IV: uderzenie w ziemię: tylko tylna część płatowca jest odwrócona. Moment obrotowy wokół osi obrotu łamie całkowicie kadłub, oddzielając przód od tyłu, w czasie gdy tylna część cały czas obraca się w lewo.


31.

Kokpit i przednia część kadłuba nie są odwrócone.

Tylne części kadłuba są w pozycji odwróconej.


32. Podsumowanie wyników.

Głównymi przyczynami katastrofy były dwie eksplozje, mające miejsce tuż przed lądowaniem.

Jedna z nich miała miejsce na lewym skrzydle, w pobliżu jego środka, w efekcie łamiąc płat na dwie części. Druga, wewnątrz kadłuba, spowodowała jego rozległe uszkodzenia i rozczłonkowanie, jak również rozłączenie lewego skrzydła i kadłuba. Lądowanie w zadrzewionym terenie, nieważne jak nieszczęśliwe i pod jakim kątem, nie mogło spowodować udokumentowanej fragmentacji samolotu.

Materiały w formacie jpg:

picasaweb.google.com/115545907835495457471/PREZENTACJAKNOWACZYKABRUKSELA28032012

 

Plik pdf z prezentacją:

docs.google.com/open

Proszę o dalsze rozpowszechnianie materiałów, wyłącznie za podaniem linku/źródła.

 

http://niepoprawni.pl/blog/2140/materialy-z-prezentacji-dr-k-nowaczyka-bruksela-280312-glownymi-przyczynami-katastrofy-byl

02 / 04 / 2012
S_e_t_h
Stary wyjadacz
Postów: 586
Dołączył: 05 / 07 / 2010
Aktywność: 23 godz. temu
Re: BORowiec przeżył i dzwonił do żony.

AKTUALIZACJA -   NA DOLE     -  będę przenośił ten wpis wraz z jego aktualizacjami.

Oglądajcie - słuchajcie DOKŁADNIE ( WYNIKI , METODOLOGIA , chęć wspópracy polskich "KOLEGÓW"  z komisji Millera )  - ROZSYŁAJCIE

http://www.sekretyameryki.com/index.php/analiza-katastrofy-smolenskiej/

Przypomne o wywiadzie Z Nigele Farage w TV TRWAM - WIECIE JUŻ DLACZEGO NIE MA KONCESJI.....

EDIT : pozwalam sobie odświerzyć...

bardzo wymowny materiał :

Za PRL-u chyba było więcej wolności....

EDIT : Kolejny materiał wart polecenia :

Bardzo wymowny  nagłówek w poście powyżej  ... przytocze komentarz jednego z internautów  odnośnie fragmętu prezentacji zamieszczonego przez Talbota.

Tu już nie może być żadnych wątpliwości. Wszystko wskazuje na wybuch ładunku o ogromnej sile, umieszczonego na pokładzie samolotu. Zarówno rozmieszczenie szczątków TU-154 ( symulacja i zdjęcia z miejsca tragedii), absolutnie zaprzeczające jakimkolwiek wrzutkom typu "pancerna brzoza" czy "zniczenia w wyniku uderzenia o ziemię", jak stan tych szczątków, charakterystyczne "wywinięcie" ogromnych elementów NA ZEWNĄTRZ świadczą o rozerwaniu samolotu, takim jak podczas wybuchu bomby umieszczonej na pokładzie.
Czyli:
- raczej nie było to zestrzelenie
- bomba musiała zainstalowana w Warszawie, i to dosłownie parę godzin (może minut?) przed wylotem, bo nie wyobrażam sobie utrzymania TAKIEJ tajemnicy nawet przy założeniu, że wszyscy funkcjonariusze BOR, pirotechnicy, mechanicy pokładowi kontrolujący TU-154M 101 wcześniej byliby potwornie sPOlegliwi
Idąc tym tropem dalej:
- wiadomo, że taką siłę wybuchu mają bomby termobaryczne
- wiadomo również, że wybuch bomby termobarycznej pozostawia w płucach ofiar charakterystyczny obraz
- wiadomo, że kluczowe znaczenie mogły mieć prawidłowo przeprowadzone i UDOKUMENTOWANE ZGODNIE ZE STANEM FAKTYCZNYM sekcje Ofiar, przeprowadzone tuż po tragedii
I jeszcze dalej:
Zamachowcy byli bardzo dobrze przygotowani, ale czy ufali sobie nawzajem aż tak, żeby dopuścić do sytuacji, w której Premier Jarosław Kaczyński spotyka się z Putinem? Tam, w Smoleńsku, obok ciała zamordowanego Brata, Prezydenta RP? Czy celem numer jeden po dokonaniu zamachu było - do takiej sytuacji nie dopuścić?
A poza tym - sekcje! Rozmowa zupełnie nie na telefon, a przecież najważniejsza ze wszystkich rozmów, jakie tego strasznego dnia przeprowadziła "strona rosyjska" ze "stroną POlską". (Była zaufana "na metr w głąb" ale - od kiedy? W wyniku czyich ustaleń?)
Czy kogokolwiek może jeszcze dziwić spowalnianie kolumny Premiera Jarosława Kaczyńskiego?...

PEŁNA  WIZUALIZACJA  z miejsca tragedii

http://smolenskzespol.sejm.gov.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=188&Itemid=76&lang=pl

FRAGMĘT Z  KOMENTARZAMI

http://vod.gazetapolska.pl/1162-kadlub-rozerwany-od-srodka

_____________________________________________________________________________________________________

Smoleńsk: Niewidzialna kolumna prezydenta … jakby ktoś założył, że nie będzie ona nikomu potrzebna

Na lotnisku w Smoleńsku nie było kolumny aut z samochodem pancernym dla prezydenta - wynika z relacji świadków, stenogramów rozmów wieży i nagrań filmowych. Nie było pirotechnika, który miał sprawdzić auta, i funkcjonariusza przyjmującego delegację, który o braku kolumny powinien zawiadomić szefa BOR, ten zaś ministra spraw wewnętrznych i administracji

Zapytaliśmy Prokuraturę Okręgową Warszawa-Praga, czy z ustaleń śledczych wynika, że kolumna była podstawiona. Otrzymaliśmy odpowiedź Renaty Mazur, rzecznika prasowego tej prokuratury: "Uprzejmie informuję, iż na obecnym etapie śledztwa nie jest możliwe udzielenie żądanych informacji. Wiązałoby się to z ujawnieniem materiałów śledztwa, na co nie ma zgody referenta sprawy".

Także mjr Dariusz Aleksandrowicz, rzecznik prasowy BOR, zasłonił się tajemnicą, gdy pytaliśmy go o kolumnę aut: "Odpowiedź na zadane pytania nie jest możliwa, ponieważ dotyczy danych z zakresu wykonywanych czynności ochronnych, jak również form i metod stosowanych przez funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu - a te zostały określone w decyzji ministra spraw wewnętrznych i administracji, opatrzonej klauzulą tajności" - napisał rzecznik Biura.

Dlaczego ten prosty fakt został owiany tajemnicą?    CZYTAJ DALEJ ...

W BOR zwracają składki na generała B.

Tekst, jaki ukazał się wczoraj w niezależnej.pl na temat zbiórki pieniędzy na adwokata dla gen. Pawła B., zdymisjonowanego wiceszefa BOR, któremu prokuratura postawiła zarzuty w związku z tragedią smoleńską, odniósł skutek. Jak dowiedziała się niezalezna.pl, w Biurze zaczęto zwracać funkcjonariuszom wpłacone pieniądze.

- Zaczęli od Oddziału Łączności. Zwrócili pieniądze wszystkim, którzy wpłacili. Mają to zrobić we wszystkich komórkach, gdzie zorganizowano zbiórkę - mówią nam funkcjonariusze BOR.

Przypomnijmy, że napisaliśmy, że w Biurze Ochrony Rządu od rana we wtorek zbierano po 50 zł na opłacenie adwokata dla gen. Pawła B. Funkcjonariusze BOR byli oburzeni, ale płacili, bo nie chcieli podpaść gen. Janickiemu, szefowi Birua. Według funkcjonariuszy bez wiedzy, a przede wszystkim akceptacji Janickiego, nikt by nie odważył się zorganizować takiej akcji. Funkcjonariusze byli oburzeni, tym bardziej, że wiceszef Biura gen. B. dobrze zarabia, a w BOR pracuje jego żona. Jednak nie chodziło wyłącznie o pieniądze. Wpłata oznaczała, że solidaryzują się z byłym wiceszefem. Tymczasem szeregowi funkcjonariusze nie poczuwają się do odpowiedzialności za zaniedbania, jakich dopuścili się szefowie BOR podczas planowania działań ochronnych delegacji prezydenta Kaczyńskiego 10 kwietnia 2010 r.

Gen. Paweł B. został zdymisjonowany i usłyszał zarzuty niedopełnienia obowiązków w trakcie m.in. przygotowań do wizyty Lecha Kaczyńskiego, a także poświadczenia nieprawdy.

http://niezalezna.pl/23549-w-bor-zwracaja-skladki-na-generala-b

MOJE PRYWATNE SPOSTRZEŻENIE - MGŁA NIE BYŁA PO TO BY UNIEMOŻLIWIĆ/UTRUDNIC LĄDOWANIE....BYŁA PO TO BY UKRYĆ EKSPLOZJĘ ŁADUNKU NA POKŁADZIE...    i ewentualne egzekucje tych , którzy przeżyli - ZWYKŁA ZASŁONA DYMNA

http://www.youtube.com/watch?v=LQF8hsitxvY

http://www.youtube.com/watch?v=YBpYUsUvyVQ&feature=related

*******************************************************************************************

Program Publicystyczny - TYDZIEN SAKIEWICZA

http://vod.gazetapolska.pl/1161-tydzien-sakiewicza-wierzcholowski-terlikowski

*****************************************************************************************************

Nie dość, że pancerna, to jeszcze ze styropianu?

"Dziś wziąłem na "stół" jedno ze zdjęć pancernej brzozy z galerii Marka Dąbrowskiego (dzięki Marek za inspirację i zagonienie do roboty).... "

Przełom brzozy

"Spójrzmy zatem do symulacji profesora Biniendy jak powinna zachować się brzoza po zderzeniu ze skrzydłem samolotu z prędkością 280km/h."

"Widać, że przy zderzeniu z predkościa 280km/h brzoza zostaje ścięta, drewno nie wytrzyma przeciążenia i górny konar nie "wywinie orła" aby drzazga uciekła przed skrzydłem."

"(...)Tymczasem przełom brzozy, który obserwujemy na zdjęciach - tak przecież różny od tego co możemy widzieć na symulacji i tak bardzo inny od tego co podpowiadałaby nam intuicja powstał najprawdopodobniej w zupełnie innych warunkach niż przyjęte w symulacji. Chodzi tu oczywiście o prędkość, mniejszą nawet kilkukrotnie niż 280km/h.
Być może prędkość poruszającego się nad brzozą śmigłowca transportowego..."

CAŁOŚĆ    TUTAJ - http://el.ohido.siluro.nowyekran.pl/post/53126,nie-dosc-ze-pancerna-to-jeszcze-ze-styropianu

Polecam odświerzyc / zobaczyć atek o Płk. Przybyle - coś cicho o nim a tki wyczyn.....

***************************************************************************************************************************************

Ewa Kopacz: Jak Ewoluowały Kłamstwa Smoleńskie Pani Marszałek

*************************************************************************************************************************************

AKTUALIZACJA :Antoni Macierewicz o wysłuchaniu w Brukseli i raporcie NIK

http://vod.gazetapolska.pl/1450-antoni-macierewicz-o-wysluchaniu-w-brukseli-i-raporcie-nik

Śledźcie co się dzieje ,nie przejmujcie się za bardzo i bądźcei mysli , że juz nam sie udało :)

06 / 04 / 2012
Talbot
Postów: 2582
Dołączył: Dawno temu
Aktywność: 46 min. temu
Re: BORowiec przeżył i dzwonił do żony.

Ambasada rosyjska jak forteca

Ambasada rosyjska jak forteca - niezalezna.pl(foto. Tomasz Hamrat/ Gazeta Polska)

Na pięć dni przed rocznicą Smoleńska ambasada rosyjska w Warszawie wygląda jak forteca. Ze wszystkich stron otoczona jest murem metalowych barierek. Początek manifestacji pod ambasadą 9 kwietnia, czyli w świąteczny poniedziałek o 19.00.

- W związku z tym, że będzie to duża demonstracja już dziś szykujemy dodatkowe środki bezpieczeństwa - tak zaskakująco wczesne ufortyfikowanie ambasady wyjaśnił w TVN 24 Robert Opas ze stołecznej policji.

- Apeluję do policji, by zgodnie z prawem o zgromadzeniach swoją aktywność skupiła na ochronie legalnej manifestacji - odpowiada Piotr Lisiewicz z Akcji Alternatywnej Naszość, która obok Młodzieżowego Klubu Gazety Polskiej jest organizatorem protestu. - Niepokój rosyjskiej ambasady jest uzasadniony o tyle, że myślący Polacy faktycznie czują wściekłość na Rosję. Ale jako organizatorzy obiecujemy pokojowy przebieg manifestacji.

Manifestacja pod ambasadą budzi zaniepokojenie także w prorządowych mediach. Prof. Michał Komar w radiu TOK FM zagroził, że Rosja może stać się przez nią "niechętna Polsce". - Będziemy zbierali owoce głupiej manifestacji. Uczczenie ofiar Smoleńska jest możebne na rozmaite szlachetniejsze formy niż robienie tego na ulicy Belwederskiej - stwierdził.

- Dla takich ludzi jak pan Komar oraz prorządowych mediów były pułkownik KGB i kat setek tysięcy cywilnych mieszkańców Czeczenii jest wiarygodnym nadzorcą śledztwa, któremu można powierzyć np. badanie wraku samolotu, w którym doszło do dwóch wybuchów. Ale oprócz lokajów Kremla w Polsce żyją też wolni Polacy, dla których Putin i całe śledztwo w sprawie Smoleńska jest skrajnie niewiarygodne - odpowiada Lisiewicz. Jak mówi, będzie to protest przeciwko putinizacji Polski - kłamstwu smoleńskiemu, ale także ograniczaniu wolności mediów i internetu.





06 / 04 / 2012
Tomasz
Stary wyjadacz
Postów: 537
Dołączył: 10 / 04 / 2011
Aktywność: 1 min. temu
Re: BORowiec przeżył i dzwonił do żony.

Nie znam planu demonstracji ale skoro ambasada ruska sie "zbroi" to można mieć przypuszczenia że nie bez powodu, więc co za osioł prowadzi ludzi na ambasade ? może niech od razu moskwe zdobędą. Wpierw trzeba własne podwórko uprzątnąć i nie jestem przekonany do końca czy to putin za tym stał czy tylko wykonał zlecenie.

Pierwsze -Polska jest nasza, a nie ich, jak ją odzyskamy to wtedy będzie można mysleć co dalej, wpierw musimy odzyskać niepodległość.

Osobiście mnie to smyra że kaczor zdrajca nagle sie obudził i na naszych plecach planuje przejąć władze, nie można do tego dopuścić. Jest, był i będzie zdrajcą narodu Polskiego.

Trzeba pilnować dokładnie kto chce byśmy go ponieśli do władzy i dali sie wyjebać jak w 89, już nasza w tym głowa.

Powtórki z rozrywki nie będzie.

Nie mówi o lichwie i zydowskiej hegemoni, niech pali wrotki. Dość kur...a

07 / 04 / 2012
Debest7
Aktywny forumowicz
Postów: 159
Dołączył: 04 / 08 / 2010
Aktywność: 09 / 04 / 2012
Re: BORowiec przeżył i dzwonił do żony.

Tomasz jaki zdrajca z Kaczora, masz dowody? Bo jeśli nie to chłopie odłóż te prochy, bo Ci szkodzą! Tacy jak ty szkodzą temu krajowi niestety, ale to się kiedyś zmieni ! Poczytaj trochę historii chłopie, bo puste frazesy to moje 4-letnie dziecko potrafi sypać!

07 / 04 / 2012
Siedem
Konto dezaktywowane
Postów: 258
Dołączył: 28 / 10 / 2011
Aktywność: 9 dni temu
Re: BORowiec przeżył i dzwonił do żony.

Ambasada się zbroi - to chyba normalne, prawda? W końcu są na terytorium wrogiego (od stuleci) państwa, wielokrotnie okupowanego gdzie waśnie jeszcze się tlą. A ostatni "nieszczęśliwy wypadek" tylko odświeżył te emocje. Więc czego mają się spodziewać w nadchodzących dniach? Przełamania się opłatkiem, życzeń wszystkiego najlepszego czy może koktajli Mołotowa?

Ja do nich nic nie mam, bo niby dlaczego - nie znam tych ambasadorów i nie odczuwam potrzeby aby ich poznać i na tej zasadzie ocenić. Więc moja zawiść byłaby nielogiczna. Ale są w tym kraju też inne osoby i grupy interesów, co chcą coś dla siebie ugrać, więc na miejscu tych Rosjan bym (w obawie o swoje zdrowie i życie) rozstawił worki z piaskiem i CKMy a przed wejściem wykopał wilcze doły plus prąd na bramę. Przynajmniej do końca kwietnia.

07 / 04 / 2012
Tomasz
Stary wyjadacz
Postów: 537
Dołączył: 10 / 04 / 2011
Aktywność: 1 min. temu
Re: BORowiec przeżył i dzwonił do żony.

Sam głosowałem na kaczora i namawiałem to tego innych gdyż w sytuacji gdy bojkot był nie możliwy (co potwierdziła frekwencja) uważałem i  nadal podtrzymuje swoje zdanie że z dwóch możliwości PO i PIS lepiej dla Polski by to PIS rządził ale kaczora uważam za zdrajce choć by z takiego powodu że podpisując traktat lizboński zrzekł sie suwerenności Polski (no to jak mam go w takiej sytuacji postrzegać, jako patryiote ? ) oczywiście grzeszków ma więcej niż to haniebne posunięcie jak chociażby wprowadzenie do Polski ultra syjonistycznej i przestępczej organizacji masońskiej B`nai B`rith

Fragment świetnego artu dotyczącego tej kurewskiej organizacji:

A oto list Prezydenta Lecha Kaczyńskiego do loży masońskiej B"nai B"rith, odtworzonej w Warszawie 9 września 2007 roku: "Panie i panowie!

Blisko 70 lat temu w 1938 r. dekret prezydenta Rzeczpospolitej zakazał działalności B`nai B`rith w wyniku absurdalnego strachu, niezrozumienia i wprowadzenia w błąd, oraz zarządził nielegalność działalności w Polsce sekcji B`nai B`rith. Dlatego to powinno być rozważane, jako symboliczny gest, ze ja teraz jestem tutaj przed wami jako reprezentant Prezydenta Rzeczpospolitej, po to żeby przywitać was i wasza organizacje, która po raz drugi otwiera działalność w Polsce. "

Otwarcie loży B`nai B`rith w Rzeczpospolitej po wielu latach nieobecności, jest również szczególnie ważne w innym aspekcie. Tak jest ponieważ, ta organizacja utworzona została 164 lat temu w malej kawiarni nowojorskiej przez tuzin żydowskich niemieckich emigrantów, dzisiaj stała się najważniejszą międzynarodową organizacja walczącą z rasizmem, antysemityzmem i ksenofobią. Polska jest wdzięczną dla akcji podejmowanych przez Anti-Defamation League (ADL), ustanowionej przez B`nai B`rith, które współdziałając z American Jewish Congress, podtrzymuje nasze wysiłki do uzyskania zmian w nazywaniu obozu Auschwitz i przeciwstawiania się mocno używania nazwy jako "Polish concetration camps". Jestem zadowolony, ze tak samo jak w przypadku przed wojną, członkowie B`nai B`rith są znaczącymi polskimi obywatelami - uczonymi, pisarzami, osobami zaangażowanymi w działalność społeczną. W tym czasie kiedy stosunki pomiędzy Polska a Izraelem są pośród krajów europejskich najlepsze w Europie, my powinniśmy starać się o stale , dalsze rozwijanie polsko-żydowskich stosunków. To wymaga kontynuacji wysiłków i gotowości dla osiągnięcia kompromisu. To nie jest łatwe, lecz wierze, ze jest bezcenne wasze zobowiązanie, że następstwem będzie znaczący wpływ na wzajemne zrozumienie Polaków i Żydów.

W związku z powyższym powinienem odwołać się do nakazów waszej organizacji, które powołane są w "duchu tolerancji i harmonii i skierowane są na uwiecznienie "ocalonych z Holocaustu".

Całość: http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/20 ... more-20794

W wolnej Polsce wszystkie kanalie sejmowe zostaną osądzone względem swych morderczych uczynków.

Usunięte posty (2)
Forum przegląda 74 użytkowników :: 9 zalogowanych i 65 gości
Zalogowani użytkownicy: Admin, Basstard, Cassata, Fantomas, Gsob65, Jamal, Maciek, Ravenom, Tomasz
Administracja: Admin Moderacja: Agnes, Jamal, Talbot
Liczba postów: 25005 • Liczba wątków: 1937 • Liczba użytkowników: 1999 • Najnowszy użytkownik: Milutka198712