Piątek | 3 Wrz 2010
Netax.com.pl
Translator angielski

Niezwykły wynalazek Wiktora Grebiennikowa

Wiktor Stiepanowicz Grebiennikow
Wiktor Stiepanowicz Grebiennikow

Od wielu lat największym marzeniem fizyków jest odkrycie tajemnicy antygrawitacji. Jak się okazuje, natura sekret ten doskonale zna - ale zdradziła go tylko... jednemu gatunkowi owadów. I jednemu człowiekowi, rosyjskiemu entomologowi Wiktorowi Grebiennikowi. Zanim jednak opiszę, na czym owa tajemnica polega, pozwólcie, że przedstawię wam sylwetkę tego badacza.

Wiktor Stiepanowicz Grebiennikow (1927-2001) był rosyjskim naukowcem, naturalistą i entomologiem, który skonstruował platformę lewitacyjną (nazwaną przezeń "latadłem"), której działanie opierało się na fragmentach pszczelich gniazd i wytwarzanym przez nie tzw efekcie struktury jamy. Grebiennikow opisał szczegółowo swój wynalazek w wydanej w 1988 roku książce "Moj mir" (Mój świat). W książce opisał szczegółowo poczynione odkrycia oraz wrażenia z lotu nad okolicą, w której znajdowało się jego laboratorium.

W 1981 roku Wiktor Grebiennikow prowadził w okolicach Nowosybirska badania owadów żerujących w uprawach lucerny. Przeczesując pole lucerny z siatką na motyle w dłoni, wyłapywał owady, liście i kwiaty, po czym zamykał je w szklanym słoju. Pewnego razu zamierzał wrzucić do środka zwitek waty nasączonej eterem i zamknąć słój, gdy nagle wyskoczył z niego mały owadzi kokon. Wyglądało to tak, jakby któryś z uwięzionych w słoju owadów wyrzucił kokon do góry. Po chwili kokon wyleciał do góry ponownie, uderzył w ściankę słoja, po czym opadł.

Grebiennikow umieścił kokon w oddzielnej probówce. Kokon, zbadany pod mikroskopem, nie wyróżniał się niczym... tyle, że pozostający w ciemności w stanie spoczynku kokon, gdy tylko włączano światło lub ogrzano go na słońcu, zaczynał podskakiwać. Kokon, liczący sobie około 3 mm długości i 1,5 mm grubości, był w stanie skoczyć na odległość 30 mm i wysokość 50 mm. Lot kokonu był przeważnie równomierny. Niewątpliwie za ruch była odpowiedzialna znajdująca się wewnątrz larwa, nie udało się jednak ustalić, w jaki sposób to robiła.

Był to kokon owada z gatunku Bapthyplectes anurus, gatunku chrząszcza, którego larwy żerują na ryjkowcu, szkodniku niszczącym lucernę. Kokon skacze tak długo, aż znajdzie się w jakimś chłodnym miejscu. Z całą pewnością skoku kokona nie mógł wywołać gwałtownby skurcz larwy - na powierzchni kokonu nie powstawały żadne wgniecenia ani inne zniekształcenia, a mimo to kokon skakał bez względu na to, jak go obracano.

Grebiennikow, aby zbadać dokładniej technikę skoku, sprowokował larwę do skoku z miękkiego, niesprężystego podłoża, umieścił więc kokon na tamponie z luźnej waty. Teoretycznie larwa nie powinna była się przemieścić - energia skoku miała zostać zaabsorbowana przez watę. Ku zdziwieniu grebiennikowa, kokon się jednak przemieścił na odległość 42 mm. Grebiennikow stwierdził, że larwa najwidoczniej uderza nie w dolną, ale górną ściankę, powodując w ten sposób skok kapsuły.

Larwa przemieszczała się tak, jak gdyby nie istniał opór powietrza - a przecież, zgodnie z III zasadą dynamiki Newtona, silnik bezoporowy nie może funkcjonować. Tymczasem larwa bez większego problemu potrafiła się przemieścić na odległość kilkudziesięciu milimetrów, co teoretycznie było niemożliwe. Grebiennikow jednak, przeczytawszy notkę w "Rejestrze Owadów Europejskiej Części ZSRR" mówiącą o skaczącym kokonie, stwierdził, że w tym zjawisku nie ma nic niezwykłego.

Naukowiec zmienił jednak zdanie latem 1988 roku, kiedy to badał pod mikroskopem chitynowe powłoki owadów, analizując ich mikrostruktury. I właśnie jedna z takich mikrostruktur przykuła uwagę Grebiennikowa swoją znakomicie uporządkowaną kompozycją, która swoim wyglądem przypominała doskonałą, po inżyniersku obliczoną strukturę. Trójwymiarowa struktura tej mikrostruktury była niemożliwa do sfotografowania i narysowania. Struktura ta była umieszczona pod skrzydłami i poza momentem lotu w ogóle nie była widoczna. Jedyne skojarzenie, jakie nasunęło się badaczowi, to emiter efektu struktury jamy (zwany również efektem struktur porowatych - z rosyjskiego "effiekt połostnych struktur" - od tego momentu używać będziemu skrótu EPS).

Jedna ze struktur wydzielających promieniowanie EPS
Jedna ze struktur wydzielających promieniowanie EPS



Efekt struktury jamy

Zjawisko EPS Grebiennikow odkrył przypadkowo. Któregoś dnia Wiktor Grebiennikow znalazł się na urwistej, osypującej się skarpie nad wyschniętym Zaklętym Jeziorem na Syberii. W pewnym momencie poczuł się tak, jak gdyby wpadł w otchłań, a w moment później wzbił się w niebo. Przed oczami widział kolorowe błyski, a w ustach poczuł "galwaniczny posmak". Gdy uczony oddalił się na kilka kroków od urwiska, dziwne uczucie zniknęło, a samopoczucie wróciło do normy. Grebiennikow nie mógł w żaden sposób wytłumaczyć tego dziwnego zjawiska.

Smuklik - pszczoła ziemna
Smuklik - pszczoła ziemna



Odpowiedź przyszła wiele lat później, gdy Grebiennikow wybrał się w to miejsce ponownie i ujrzał osuniętą skarpę. Tu i ówdzie znalazł walające się szczątki pszczelich gniazd (dokładnie były to gniazda smuklika - pszczoły ziemnej) z komórkami lęgowymi - malutkimi "dzbanuszkami", których szyjki stopniowo się zwężały. Grebiennikow pozbierał resztki owych dzbanuszków, zawiózł je do laboratorium i umieścił na stole. W pewnym momencie, chcąc po coś sięgnąć, przesunął ręką nad szkłem i poczuł ciepło. Dzbanuszki były jednak zimne. Ponad nimi odczuwało się jednak wyraźny wzrost temperatury.

Po jakimś czasie Wiktor Grebiennikow zaczął odbierać w palcach dziwne kłucie, skurcze i tiki, a pochyliwszy twarz nad miską z nad "dzbanuszkami" poczuł się dokładnie tak samo, jak wiele lat wcześniej nad Zaklętym Jeziorem. Ani przykrycie dzbanuszków kartonem ani zakrycie ich metalową pokrywą garnka nie spowodowało osłabienia zjawiska.

Jedna ze struktur wydzielających promieniowanie EPS
Jedna ze struktur wydzielających promieniowanie EPS



Magnetometry, superdokładne termometry ani żadne inne urządzenia sprowadzony przez kolegów Grebiennikowa z Akademii Rolniczej nie zarejestrowały niczego niezwykłego. Zjawiska nie dało się monitorować. Natomiast dłonie osób uczestniczących w badaniu "dzbanuszków" wyraźnie odbierały oddziaływania nad porowatymi strukturami pszczelich gniazd. U jednych dłonie stawały się tak ciężkie, jak gdyby były z ołowiu, u innych zaś jakaś niewidzialna siła podnosiła je do góry. Innym drętwiały palce, sztywniały mięśnie przedramienia, doznawali zawrotów głowy, a do ust zaczynała im szybciej napływać ślina.

Efekt struktury jamy wytworzony sztucznie przy pomocy pęku papierowych rurek
Efekt struktury jamy
wytworzony sztucznie przy pomocy
pęku papierowych rurek



Grebiennikowowi udało się sztucznie wywołać podobne efekty - układał z różnych materiałów pęki rurek o średnicy ołówka, za każdym razem uzyskując takie same efekty. Grebiennikow wykonał później cały zestaw przyrządów z plastiku, papieru, metalu i drewna. Z ich pomocą wykazał, że przyczyną niezwykłych zjawisk nie jest żadne biopole, lecz rozmiary, ilość, kształt i wzajemna konfiguracja otworków komórek wytworzonych z dowolnego ciała stałego.

Oddziaływanie EPS na glony
Zdjęcie ukazuje oddziaływanie strumienia EPS na glony z gatunku Chlamidomonades. Po lewej próbka kontrolna, po prawej próbka poddana działaniu strumienia EPS. Przy prawej próbce widać wyraźne przyspieszenie czasu oraz zanik komórek glonów. Na zdjęciu zapisana jest data wykonania doświadczenia - 15 kwietnia 1985 roku.



To właśnie to zjawisko Grebiennikow nazwał efektem struktury jamy. Jeśli przedmiot wytwarzający EPS zmieni swoje położenie w przestrzeni, to człowiek odczuwa je po kilku sekundach lub minutach, natomiast w poprzednim miejscu pozostaje fantom - ślad, odczuwalny jeszcze przez kilka godzin, a czasem nawet i miesięcy. Ponadto pole działania EPS nie maleje wraz z oddalaniem się od źródła - otoczone jest wyczuwalnymi, lecz niewidzialnymi powłokami. W strefie działania efektu zauważalnie hamowany jest rozwój saprofitycznych bakterii glebowych i pewnych grzybów, wolniej też kiełkują ziarna pszenicy, zmienia się zachowanie mikroskopijnych glonów z gatunku Chlamidomonades, pojawia się świecenie larw pszczół, a dorosłe osobniki stają się aktywniejsze i zapylanie roślin kończą wcześniej.

Jedna ze struktur wydzielających promieniowanie EPS
Jedna ze struktur wydzielających promieniowanie EPS



EPS nie da się niczym ekranować. Zjawisko oddziałuje na żywy organizm przez ściany, metalowe płyty i inne przeszkody. Ludzie, którzy znajdą się w polu działania EPS, po pewnym czasie przyzwyczajają się do niego. Słup lub strumień efektu oddziałuje na żywy organizm silniej, gdy jest skierowany w stronę przeciwległą do Słońca, albo w dół, do środka Ziemi. Jest to spowodowane zwrotem i kierunkiem przepływu energii eterycznej, która dodaje się do strumienia EPS.

W dalszym toku badań Grebiennikow odkrył, że znajdujący się w polu działania efektu zegarek - również elektroniczny - zaczyna kłamać. Sugerowało to naruszenie lokalnego biegu czasu.

Jedna ze struktur wydzielających promieniowanie EPS
Jak widać, strukturą emitującą strumień EPS może być nawet otwarta gruba książka



Przyczyn powstawania niezwykłych zjawisk upatrywał Grebiennikow w oddziaływaniu fal materii, tzw fal de Broglie'a.

W tym miejscu należy się czytelnikowi krótkie wyjaśnienie. Otóż fale materii, zwane też falami de Broglie'a to, alternatywny w stosunku do klasycznego (korpuskularnego), sposób postrzegania obiektów materialnych. Louis de Broglie, który w 1924 roku uogólnił teorię fotonową efektu fotoelektrycznego, proponował, aby każdej cząstce o różnym od zera pędzie przypisać falę o określonej długości i częstości. Propozycja ta wychodziła naprzeciw wynikom eksperymentalnym, które świadczyły, że w pewnych sytuacjach każda cząstka może zachowywać się jak fala.

Przyrząd do pomiaru działania efektu struktury jamy
Przyrząd do pomiaru działania
efektu struktury jamy



Ponieważ klasyczne przyrządy nie były w stanie zarejestrować EPS, Wiktor Grebiennikow skonstruował własne, proste przyrządy o niezwykłych właściwościach i zadziwiającej czułości. Jeden z takich przyrządów widoczny jest na zdjęciu powyżej - składa się on ze szczelnie zamkniętej kolby laboratoryjnej, łodygi bzu, i łączącej je pajęczej nici (co ciekawe, nić nie skręca się przy obrocie). Ten wskaźnik reaguje na pojawienie się w okolicy żywego organizmu.

Przyrządy do pomiaru działania efektu struktury jamy
Przyrządy do pomiaru działania
efektu struktury jamy



Powyższa ilustracja ukazuje oddziaływanie EPS starego gniazda os na szereg wskaźników zbudowanych na podobnej zasadzie, co wskaźnik na poprzedniej ilustracji. Nić pajęcza umożliwia obiektywną rejestrację ruchu wskaźników pod wpływem struktur porowato-komórkowych gniazda.

Interesującym urządzeniem jest również nafaszerowany strukturami porowatymi koncentrator energii EPS. Ma on kształt wydłużonego stożka spoczywającego na stojaku. Urządzenie to może być niebezpieczne dla osób niewtajemniczonych. Zasięg koncentratora może sięgać nawet kilku tysięcy kilometrów, dlatego zawartość urządzenia jest utrzymywana w tajemnicy.

Neutralizator bólu głowy Grebiennikowa
Neutralizator bólu głowy Grebiennikowa



Postawienie obok siebie dwóch takich koncentratorów i umieszczenie pomiędzy nimi szyby powoduje powstanie czegoś na wzór biologicznego lasera, wskutek czego po chwili w szybie zostaje wytopiony otwór. Tajemnicza energia może mieć również działanie dobroczynne - np urządzenie składające się z czterech ramek z pustymi plastrami pszczelimi może posłużyć jako neutralizator bólu głowy i eliminator uczucia zmęczenia. Właśnie taki opatentowany przez Grebiennikowa neutralizator jest obecnie stosowany w wielu rosyjskich szpitalach.

Jedna ze struktur wydzielających promieniowanie EPS
Jedna ze struktur wydzielających promieniowanie EPS



Latadło

Wróćmy jednak do wspomnianego na początku artykułu urządzenia zwanego latadłem (różne źródła podają różne określenia - "latadło", "grawitoplan" lub "grawitolot"). Latem 1988 roku, gdy Grebiennikow przygotowywał się do obserwacji mikroskopowych, jego uwagę zwróciły struktury znajdujące się na spodzie chitynowych pokryw okrywających skrzydła owadów. Entomolog postanowił sprawdzić, czy te chitynowe struktury mogą pełnić rolę nadajnika EPS. Gdy Grebiennikow ułożył chitynowe elementy jeden na drugim, jeden z nich wysunął się z jego pęsety, uniósł się, zawisł nad identycznym elementem chitynowego pancerzyka, po czym opadł na stół mikroskopu.

Zaskoczony Grebiennikow związał kilka chitynowych elementów przy pomocy cienkiego drucika. Na tak powstały chitynowy blok nie mógł opaść nawet tak relatywnie ciężki przedmiot, jak pinezka, gdyż jakaś tajemnicza siła podrzucała ją do góry. Gdy zaś Grebiennikow przymocował pinezkę do spiętego drucikiem chitynowego "panelu", ta na kilka chwil... znikła z pola widzenia!

Wiktor Grebiennikow w trakcie testów latadła
Wiktor Grebiennikow w trakcie testów latadła



Plonem późniejszych prób Grebiennikowa było latadło - platforma antygrawitacyjna wykorzystująca do działania pewien określony wzór owadzich mikrostruktur. Grebiennikow skonstruował latadło w taki sposób, aby można było kontrolować sposób lotu (poziomy lub pionowy), prędkość, wznoszenie i opadanie. Osiągi latadła były imponujące - Grebiennikow podaje w swojej książce "Mój świat", że prędkość na wysokości 300 metrów dochodziła aż do 2400 km/h. Według entomologa, platforma wytwarzała podczas lotu ochronne pole grawitacyjne, które odcinało słup grawitacji Ziemi. Oznaczałoby to, że latadło poruszało się we własnej przestrzeni, które otwierało tuż przed sobą, a zamykało tuż za sobą, tworząc coś w rodzaju kokonu grawitacyjnego.

Urządzenie poruszało się bezgłośnie, a jego działaniu towarzyszyły różne ciekawe efekty. Na przykład latadło momentami było praktycznie niewidzialne i nie rzucało cienia, zaś eksperymentom z latadłem towarzyszyły zakłócenia w upływie czasu - na początku lotu zegarek Grebiennikowa spieszył się, pod koniec zaś pokazywał godzinę prawidłowo. Grebiennikow używał latadła głównie w celach entomologicznych, żeby szybko się przemieszczać pomiędzy stworzonymi przez siebie rezerwatami.

Probówka z wytopioną dziurą
Tą szklaną probówkę Wiktor Grebiennikow zabrał ze sobą na jeden z lotów próbnych. W probówce umieszczony był owad. Po wylądowaniu okazało się, że owad zniknął, zaś w probówce wytopiona została dziura.



Grebiennikow urządzał również loty próbne. Do jednego z nich doszło w marcu 1990 roku. Pech chciał, że badacz źle ustawił panele antygrawitacyjne, wskutek czego latadło z Wiktorem Grebiennikowem "na pokładzie" uniosło się z Krasoobska nad kominy fabryczne Nowosybirska. Nazajutrz w gazetach pojawiły się relacje o "obserwacjach UFO w pobliżu kominów nad Nowosybirskiem", którym towarzyszyło zdjęcie ukazujące "dziwny obiekt" obok kominów oraz pytanie "Czyżby znowu obcy przybysze?".

Według Grebiennikowa, obserwowane często obiekty UFO w wielu przypadkach mogą być w rzeczywistości właśnie takimi, działającymi podobnie jak jego latadło, urządzeniami antygrawitacyjnymi. W książce "Mój świat" czytamy: "Wszystkie platformy ekranujące [grawitację] mają tę samą cechę. Bywa, że stają się widoczne dla ludzi pod różną postacią. "Transformacji" ulegają też piloci, raz widziani jako "humanoidzi" w srebrzystych kombinezonach, to znów niewielkiego wzrostu istoty, mające zielony odcień skóry, albo osobnicy płascy jak wycięci z tektury. Tak więc bardzo prawdopodobne jest, że nie są to wcale jacyś tam kosmici-ufonauci, lecz tymczasowo optycznie zdeformowani - rzecz jasna tylko dla postronnych obserwatorów - ziemskiego pochodzenia piloci i konstruktorzy platform, którzy po prostu testują swoje wynalazki".

W książce Wiktora Grebiennikowa "Mój świat" zacierają się granice pomiędzy tym, co zwyczajne, i tym, co teoretycznie jest niemożliwe. Czytelnik "Mojego świata", razem z autorem książki, przekracza granicę niemożliwego.

Rady dla konstruktorów grawitoplanów

Grebiennikow w swojej książce udziela wielu porad dla osób, które badając owady natkną się na EPS i postanowią skonstruować własną platformę antygrawitacyjną. Entomolog radzi loty tylko w letnie pogodne dni, odradza natomiast lotów w czasie burzy i deszczu. Odradza również wznoszenie się zbyt wysoko i daleko, zaś z miejsca lądowania najlepiej nie zabierać ze sobą "ani ziarenka". Ponadto podczas lotów należy unikać linii wysokiego napięcia osiedli (w szczególności miast), środków transportu i skupisk ludności. Jak pisze Grebiennikow, gdy grawitoplan znajdzie się w pobliżu skupiska ludzkiego, może dojść do powstania zjawiska zwanego "poltergeistem" - czyli niewytłumaczalnego przemieszczania się przedmiotów, włączania i wyłączania się sprzętów, w ekstremalnych warunkach mogą powstawać również pożary. W dalszej części swojej książki Grebiennikow podaje przykłady katastrof rzekomych obiektów UFO i uzasadnia ich przyczyny nieostrożnością eksperymentatorów.

Niestety, eksperymentowanie z EPS jest rzeczą bardzo niebezpieczną. Wiktor Grebiennikow, badając EPS, uszkodził sobie śluzówki oczu, nie uchronił się również od o wiele bardziej niekorzystnego wpływu energii EPS, co też przyczyniło się do jego przedwczesnej śmierci (Grebiennikow doznał udaru mózgu).

Po śmierci Wiktora Grebiennikowa jego latadło zaginęło. Wszystko wskazuje na to, że naukowiec, być może obawiając się że jego urządzenie wpadnie w niepowołane ręce oraz że może ono wyrządzić więcej szkody niż pożytku, zniszczył je bądź rozebrał na części i ukrył. Miejsca ukrycia latadła nie zna nawet syn badacza, Siergiej Grebiennikow, zresztą nie ma on nawet pojęcia o istnieniu antygrawitacyjnych powłok chitynowych.

Wiktor Grebiennikow zdawał sobie również sprawę z różnych konsekwencji światopoglądowych i środowiskowych, wynikających z ujawnienia uczynionego przezeń odkrycia. Entomolog znalazł przestrzenne struktury antygrawitacyjne tylko u jednego owada, którego populacja była już w owym czasie dramatycznie niska. Podanie do publicznej wiadomości nazwy tego owada mogłoby się przyczynić do najazdu łowców owadów na lasy Syberii i zniszczenia entomologicznej fauny tego regionu.

Pojawiły się pewne pogłoski, że na wynalazku Wiktora grebiennikowa chciały "położyć łapę" rosyjskie służby specjalne. W internecie pojawiła się swego czasu wzmianka, jakoby jeden z czytelników "Mojego świata" dotarł do ukrytej głęboko w lesie skrytki, w której znajdowały się osobisty dziennik Grebiennikowa i tzw "wielki stożek". Znalazca miał być później zmuszony do przekazania znaleziska służbom specjalnym. Ta pogłoska może się jednak okazać nieprawdziwa, bowiem Muzeum Grebiennikowa funkcjonuje bez problemów, mimo iż bardzo łatwo tam znaleźć informacje na temat konstrukcji jego wynalazku.

Publikacje Grebiennikowa rzucają nowe światło nie tylko na zjawisko poltergeista, lecz także na telekinezę i postrzeganie pozazmysłowe (ESP) w ogóle. Może się bowiem okazać, że zdolności te nie mają w sobie tak naprawdę nic "paranormalnego" i że posiadamy je wszyscy. Informacje zawarte w książce "Mój świat" pozwalają też inaczej spojrzeć na zjawisko UFO i okazać się bardzo cenne dla badaczy tego fenomenu.

Odkrycie odrzucone przez naukę akademicką

Niestety, jak to bywa w przypadku naukowców, którzy się sporadycznie "wyłamują", ogłaszając odkrycie czegoś, co przeczy znanym prawom fizyki, także odkrycie efektu struktury jamy spotkało się z odrzuceniem przez naukowców akademickich. Co prawda opatentowano skonstruowany przez Grebiennikowa neutralizator bólów głowy, nigdy jednak nie zaakceptowano istnienia zjawiska EPS. Wiktora Grebiennikowa wciągnięto na "czarną listę" pseudonaukowców.

Powoli jednak naukowcy, co prawda nieśmiało, ale wycofują się ze swych negatywnych opinii. Profesor Aleksander Konkretnyj z Rosji stwierdził, że "najwidoczniej jakiś efekt jednak zaobserwowano", zaś pracownik rosyjskiej Akademii Medycznej Jurij Czeredniczenko po śmierci Grebiennikowa opublikował artykuł, w którym stwierdził, że wynalazek entomologa nie jest tylko wytworem jego fantazji, a ludzie, którzy tak sądzą, "popełniają gruby błąd".

Być może wkrótce również i nam, zwykłym "szaraczkom", dane będzie poznać tajemnice związane z efektem struktury jamy. Waldemar Gajewski, doktor filologii rosyjskiej i badacz alternatywnych źródeł energii, czyni starania mające na celu wydanie "Mojego świata" w Polsce. "Pracę tę pragnę opublikować przede wszystkim ze względu na przesłanie, jakie niesie ludziom XXI wieku" - mówi doktor Gajewski w wywiadzie dla "Nieznanego Świata". "Bo nasz gatunek stale narusza równowagę biologiczną w Przyrodzie, skazując na zagładę siebie i niszcząc żywe organizmy wraz z zakodowanymi w nich informacjami. A przeciez istoty te stanowią istną kopalnię odkryć i wynalazków, wliczając w to największą z tajemnic warunkującą istnienie Wszechświata - sekret grawitacji".

Póki co osoby zainteresowane zjawiskiem EPS mogą oddać się opublikowanych w Internecie fragmentów książki "Mój świat" - w języku rosyjskim [klik!] i angielskim [klik!].

Opracował: Ivellios
Na podstawie:
Anglojęzyczna Wikipedia (hasło: Viktor Grebennikov)
Maciej Trojanowski, "Antygrawitacja, czyli sekret syberyjskiego owada" (artykuł opublikowany na nieistniejącej już stronie ufo.dos.pl)
Waldemar Gajewski, "Latadło Grebiennikowa", "Nieznany Świat" nr 8/2007
oraz wywiad z Waldemarem Gajewskim przeprowadzony przez Wojciecha Chudzińskiego, opublikowany w tym samym numerze "NŚ"

http://www.paranormalium.pl/niezwykly-wynalazek-wiktora-grebiennikowa,724,1,artykul.html

  1. Handsome napisał:

    Też się nad tym zastanawiałem...

    Raczej sam sobie na to odpowiedziałeś ;)

  2. Admin napisał:

    Ciekawe spostrzeżenia Handsome. Wiele z geometrycznych struktur przedstawianych na różnych starożytnych świątyniach często znajduje odbicie w kręgach zbożowych. Odnośnie owadów trafiłem jeszcze na to:

    Flower of life - świątynia Ozyrysa w Abydos

  3. Admin napisał:

    Grebiennikow podaje w swojej książce "Mój świat", że prędkość na wysokości 300 metrów dochodziła aż do 2400 km/h. Śmignął dwie rundki wokół ziemi z budzikiem w kieszeni. Skoro to coś porusza się we własnej przestrzeni ochronnej, tak by pęd powietrza nie zdmuchnął operatora, ani nie spalił gniazd owadów (to jednak 2400km/h), to jak autor poradził sobie z eksplozją podczas przekraczania szybkości dźwięku?

    Przychodzą mi tu na myśl dyski Searla, czy nazistowskie projekty Haunebu, Vril. Co innego jeśli tego typu obiekt potrafi wytworzyć własne pole grawitacyjne. Osoba przebywająca w takim polu nie odczuje przeciążenia. Realne stają się zwroty o 90 st. przy bardzo dużych prędkościach czy nagłe zatrzymanie. Jak ktoś czytał o obserwacjach ufo to wie o czym mówię.

  4. Jokerwader napisał:

    Z tego co teraz czytam to grawitacja ziemska jest zależna od prądów morskich(podobno), ale faktem jest, że jest to nieznana dla nas siła. Jeżeli nie wiemy czym tak na prawdę jest owe przyciąganie to z jakiej racji osądza się z góry takiego człowieka? Można obejrzeć kilka ciekawych filmików(które wydają się bardzo wiarygodne) np. na youtube odnosnie o "UFO". Zauważcie, że te obiekty zatrzymuja sie w jednej sekundzie aby nagle zmienić kierunek lotu.

    Gdyby takowe urządzenie miało stworzyć własne pole grawitacyjne to najprawdopodobniej byłby to obszar kulisty, a więc mógłby również objąc swojego "kierowcę".

  5. Meu napisał:

    do "naiwnego"

    SWOJE NIEUCTWO SCHOWAJ W DOMU. Nie masz się czym chwalić. Podziękuj swoim rodzicom, że masz mało kumaty mózg.   Jestem nieskończenie cierpliwym człowiekiem, ale mam jedna wadę. Szlag w ząbki mnie trafia jak jakiś nieuk, tzw ścieptyk, słyszy PO RAZ PIERWSZY W ŻYCIU ! ! ! !  coś... i NATYCHMIAST  ! ! !  ma gotową receptę... gotowe rozwiązanie. A skąd ten głupek o tym tak doskonale wie, że ma gotową opinię??? studiowałnauki tajemne, gdzieś latami.????? czy po prostu siedzi takie umysłowe wapno gdzieś w dole z innym wapnem i wycina wszystko, co wyłazi poza ten dół.????

  6. Darek napisał:
    A jeśli... Jeśli faktycznie jest tak, że ludzie i cała materia nie magnetyczna przylegają do powierzchni ziemi dzięki sile elektrostatycznej wytworzonej przez Słońce? Wszelkie wynalazki których działanie próbuje się wytłumaczyć przy pomocy prawa Newtona i według niego nie mają prawa działać, w rzeczywistości zakłócają pole elektrostatyczne i elektryczne, zaś sam magnetyzm może być następstwem przepływu elektrycznego ładunku statycznego o dużym potencjale którego nie potrafimy zmierzyć znajdując się wewnątrz niego.
  7. Sonda napisał:

    Antygrawitacja zajmował sie równiez victor schauberger

  8. Admin napisał:

    Rozmowa o antygrawitacji

    Proponuję zapomnieć zdobytą w szkołach wiedzę z fizyki. W silnych, sztucznych polach grawitacyjnych, a o takich będzie mowa, nie obowiązują prawa fizyczne naszego świata. Tamta rzeczywistość jest zupełnie inna. To jest fizyka ery grawitacji! – rozmowa z inż. Andrzejem Kraśnickim, niestrudzonym badaczem zagadek grawitacji.

    Czy mógłbyś opowiedzieć czytelnikom gazety internetowej Wiadomości24.pl o swej wieloletniej pracy? Dlaczego właśnie grawitacja?

    Andrzej Kraśnicki a w tle wodospad Niagara. Foto. Marcin Mizera /www.npn.ehost.pl/.– W otaczającym świecie nie ma nic bardziej interesującego, niż to fenomenalne zjawisko przyrody. Powszechnie rozumie się grawitację jako przyciąganie ziemskie. Nic bardziej mylnego. Siła ciężkości, zwana ciążeniem powszechnym, jest tylko jednym z efektów działania grawitacji i chyba nie najważniejszym, chociaż odczuwanym dosłownie i w przenośni – na każdym kroku. Tymczasem grawitacja jest znacznie szerszym pojęciem i – jest jednym z parametrów czasoprzestrzeni. Bez niej nie byłoby nas, nie byłoby Ziemi, Układu Słonecznego, nie byłoby mgławic i konstelacji

    Nasz Wszechświat to tylko około 4 proc. całego Megawszechświata. Ta „reszta”- te 96 proc. to prawdopodobnie inne światy i wymiary, wciąż niedostępne. Jedynie grawitacja zdolna jest przenikać przez te wszystkie światy i wymiary i utrzymywać w całości tę wspaniałą konstrukcję. Jest siłą, która wiąże te wszystkie elementy w całość, w skomplikowaną cudowną maszynerię.

    Wszechświat i grawitacja są najlepszymi dowodami na istnienie Boga. Boga rozumianego jako Najwyższy Intelekt, Pierwotna Myśl i Świadomość, jako Absolut, od którego wszystko: nasz świat i my, ludzie, wzięliśmy swój początek. Tak rozumiany Bóg nie ma nic wspólnego z żadną religią, nie potrzebuje wyznawców ani tym bardziej pośredników. Najwięksi współcześni fizycy, którzy odeszli od skostniałej, konwencjonalnej nauki - jak np. Michio Kaku, Lee Smolin, Fritjow Capra i inni – twierdzą, że nauka XXI wieku, a szczególnie fizyka, będą miały wiele wspólnego z magią i metafizyką. Dopiero połączenie ducha z materią pozwoli zrozumieć świat i występujące w nim zjawiska. Opanowanie i zrozumienie oraz praktyczne zastosowanie grawitacji może umożliwić nam podróż do tych niewidzialnych światów i wymiarów. Pozwoli nam zajrzeć za kurtynę niewidzialności.

    To prawdopodobnie z za tej kurtyny przylatują do nas Obcy. Wcale nie muszą „lecieć” z innych galaktyk. Inny świat, w innym wymiarze, może być tuż obok... Według wspomnianych fizyków, grawitacja, a ściślej – jej elementarne cząstki grawitony – jako jedyne nośniki energetyczne zdolne są opuścić nasz trójwymiarowy świat. Nie są przymocowane – jak inne cząstki elementarne – do naszej D-brany, w której żyjemy. Zacytuję wielkiego fizyka Michio Kaku: – Wyobraźcie sobie, że potraficie przechodzić przez mury. Nie musielibyście troszczyć się o to, czy drzwi waszego domu są otwarte. Moglibyście wchodzić do swojego mieszkania przez ściany, a dom opuszczać od tyłu przez mury. Albo wyobraźcie sobie, że macie dar operowania wewnętrznych narządów człowieka bez konieczności otwierania jego ciała. Jaka istota mogłaby posiadać takie zdolności? Odpowiedź brzmi: istota ze świata posiadającego więcej wymiarów niż nasz.

    Nadzwyczaj interesujące zjawiska zachodzą w „bąblu grawitacyjnym” – będę o nim jeszcze mówił. Obiekty materialne, również ludzie, w takim bąblu, w istniejącym sztucznie wytworzonym polu, nie mają ciężaru i bezwładności. Są jakby wycięte ze świata. To umożliwia niesamowite manewry, przeczące prawom fizyki, rządzącym w naszej rzeczywistości.

    Pytają mnie, skąd ja to wiem? Nie wiem. Tylko przypuszczam, takie wnioski wysnuwam na podstawie zdobytej wiedzy i doświadczenia.

    Opowiedz o początkach badań nad grawitacją. Czy to prawda, że niemieccy naukowcy podczas II światowej próbowali zbudować pojazdy grawitacyjne?


    – Prawdopodobnie już w latach 30. uczeni niemieccy budowali pojazdy, których głównym napędem były silniki antygrawitacyjne. W 1934 roku zbudowali statek o średnicy 5 metrów o nazwie RFZ-1 (Rundflugzend-1). Pojazd, pilotowany przez Lothara Waiza, wzniósł się na wysokość około 60 metrów. Nie udało się go jednak opanować – rozbił się o ziemię. Pilot przeżył.

    Później zbudowano ulepszony dysk RFZ-2 o średnicy 20 metrów. Pojazd wykonywał zwroty nie po łuku, ale pod kątem 90, 45 lub 22,5 stopni. To świadczy, że napędem mogła być tylko antygrawitacja – żaden inny napęd nie może spowodować tego rodzaju ewolucji. Były też inne konstrukcje (np. Haunebu). Wspomnieć trzeba o pracach i doświadczeniach prof. Walthera Gerlacha i Wiktora Schaumbergera, którzy konstruowali urządzenie wytwarzające antygrawitację przy pomocy wiru wody.

    Innym rodzajem silnika grawitacyjnego było urządzenie Viktora Schaubergera, oparte na specjalnie ukierunkowanych wirach wodnych (dysze w kształcie rogów antylopy Kudu). W czasie prób jego pompa - niczym nie zasilana - oderwała się od podłoża i z wielką siłą uderzyła w sufit, rozbijając się doszczętnie. Wynalazł on "spiralę ssącą" i "turbinę ssącą", na których oparte zostały silniki, działające na zasadzie zjawiska implozji.

    Specjaliści niemieccy zbudowali zresztą inne pojazdy napędzane antygrawitacją, które latały i miały fantastyczne osiągi. Na przykład Haunebu 2 o średnicy 30 metrów rozwijał prędkość 6000 km/godz! A był to rok 1939. Haunebu 3 wykonał w roku 1945 dziewiętnaście lotów próbnych. Haunebu -9 było niewidzialne (podobno). Jeżeli ktoś zainteresowany jest szczególnie tym tematem znajdzie znacznie więcej materiału i informacji w książkach Igora Witkowskiego pt. "Supertajne bronie Hitlera”. Również Bartosz Rdułtowski w nadesłanej mi swojej książce „Syndrom V 7” szeroko opisuje osiągnięcia Niemców w tej dziedzinie.

    Dla porządku jednak muszę powiedzieć, że pod koniec książki autor podaje w wątpliwość te osiągnięcia. Jak było naprawdę, może dowiemy się kiedyś, a może nigdy. Znając jednak niemiecką gospodarność i oszczędność, nie wydaje mi się, aby wydawali ogromne sumy pieniędzy na mrzonki. A w czasie wojny tysiące ludzi, setki naukowców, całe oddziały wojska i SS oraz ogromne kompleksy przemysłowe zaangażowane były w konstrukcję i produkcję najnowszych broni. Pojazdy antygrawitacyjne z całą pewnością były przedmiotem tych doświadczeń. Po wojnie przejęli ich dorobek Amerykanie i Rosjanie. Co dostali i ile - pozostaje tajemnicą.

    Zajmujesz się tą tematyką od wielu lat, czy coś przez ten czas zmieniło się w tej dziedzinie?


    – To co jest najbardziej istotne w dziedzinie badań nad zjawiskiem grawitacji dzieje się za zamkniętymi bramami wojskowych instytutów i otoczone jest największą tajemnicą. Możemy się tylko domyślać, dlaczego tak się dzieje. W USA opatentowany został przez Borisa Volfsona „Antigravity Spaceship” (US Patent No. 6,960,975 of Nov.1,2005). Nie wiem, co się dalej dzieje z tym urządzeniem, czy ktokolwiek zainteresował się tym, czy są robione jakieś próby i czy to w ogóle będzie działać. Nasze działania w dalszym ciągu ograniczają się do pobożnych zamiarów. Na przeszkodzie – jak zwykle – stoi brak środków finansowych i brak zainteresowania poważnych sponsorów i inwestorów. Również w dziedzinie teorii nie znajduję nic rewelacyjnego. Nie jestem naukowcem i nie mam bezpośrednich kontaktów z kręgami uczonych, ale z dostępnych mi książek niewielu wnosi coś nowego.

    Przeważnie autorzy (najczęściej profesorowie fizyki) jeden za drugim powtarzają te same teorie, niewiele dodając własnych. Jedynie nieliczni, o których pisałem w swoich artykułach, formułują nowe (Michio Kaku, Smolin).

    Czyli według Ciebie obiekty UFO obserwowane na całym świecie swoje niezwykłe możliwość manewrowe zawdzięczają właśnie silnikom antygrawitacyjnym?


    Andrzej Kraśnicki – Tak i chyba tylko i wyłącznie silniki antygrawitacyjne umożliwiają pojazdom UFO wykonywanie tak niesamowitych manewrów: gwałtowne hamowanie i stopowanie pojazdu od najwyższych prędkości do zera, zawisanie w locie, skręcanie pod kątem prostym i ostrym, bezgłośny lot przy największych prędkościach bez wytwarzania fali dźwiękowej (przy przekraczaniu bariery dźwięku), nagłe pojawianie się i znikanie i wiele jeszcze innych, niewyobrażalnych możliwości. Wynika to ze szczególnej cechy pola grawitacyjnego, sztucznie wytworzonego, niezależnego od stałego pola grawitacyjnego naszej planety.

    Wcześniej wspomniałem o „bąblu grawitacyjnym”. Wymyśliłem takie pojęcie, aby łatwiej wytłumaczyć, co się dzieje wokół silnika grawitacyjnego. Na podstawie wszystkich dostępnych obserwacji i doniesień doszedłem do wniosku, że wokół pojazdu UFO wytwarza się sztuczne pole grawitacyjne, które jest niezależne od otaczającego dookoła pola grawitacyjnego planety. Pojazd wraz z otaczającym go „bąblem siłowym” wycięty jest z naszego świata, niezależny więc jest od praw fizycznych obowiązujących w tym świecie. Nie obowiązują go prawo bezwładności, zachowania masy i inne.
    Załoga znajdująca się wewnątrz nie odczuwa nawet tych gwałtownych zmian przyspieszenia i zmiany kierunku, gdyż wszystkie cząsteczki układu UFO przyspieszane i hamowane są równocześnie w całym, zamkniętym układzie. Wraz z np. płynami ustrojowymi pasażerów. Według Searla w pojeździe antygrawitacyjnym panuje stałe ciążenie równe ½ g. Idealne dla organizmu człowieka. Chyba ktoś celowo to zaprojektował!

    Będę mówił o tym szerzej na kwietniowym UFO Forum we Wrocławiu.

    Co sądzisz o teorii profesora Michała Gryzińskiego? Czy Niels Bohr popełnił błąd opracowując "model planetarny atomu"? Chociaż profesor Michał Gryziński zmarł w 2004 roku w wieku 74 lat to jego teoria i twierdzenia pozostały. Czy kiedyś zostaną one docenione przez naukowców?


    Model atomu wg. Prof. Gryzińskiego. Archiwum autora. – Nie jestem naukowcem, fizykiem więc nie potrafię ocenić kto miał rację. Myślę, że naukowcy kiedyś dojdą do wyjaśnienia tajemnicy budowy atomu i udzielą precyzyjnej odpowiedzi. Natomiast w pracy i teorii prof. Gryzińskiego podobało mi się, że potrafił odejść od ustalonych kanonów i postawić swoją tezę. Mam na myśli barierę prędkości światła. Ja również intuicyjnie nie zgadzam się z teorią, że prędkość światła jest ostateczna i nieprzekraczalna. Dotychczas wszystkie bariery stawiane przed ludźmi zostały przekroczone. Ta również będzie, choćby w grawitacyjnym dysku, który nie ma masy i bezwładności i nie obowiązują go relatywistyczne wzory matematyczne ustalone przez Einsteina (więcej na ten temat znajdziecie na NPN pod linkiem: http://npn.ehost.pl/02j.php?subaction=showfull&id=1147212577&archive=&start_from=&ucat=56& – przyp. autora).

    Jesteś również autorem powieści science fiction „Noemi i latające dyski”, opowiedz nam o niej. Wiem, że nie jest to do końca całkowita fikcja.


    - Napisałem tę książkę z myślą, że będzie ona beletrystycznym wprowadzeniem w trudne problemy grawitacji. Muszę przyznać, że pisało mi się nadzwyczaj łatwo. Niesamowite pomysły pojawiały się nagle, w trakcie pisania, a niezbędne materiały uzupełniające znajdowałem wręcz na podłodze.
    Ważne, że wiele postawionych w książce hipotez i teorii - sprawdza się! Motto książki brzmi: może tak było, może tak będzie. Teraz napisałbym raczej: tak być musi!

    Napisałem w niej, że księżyc jest sztucznym tworem, wewnątrz pustym. Takie ukazały się ostatnie teorie. Napisałem, że próżnia jest największym źródłem energii, że wola I myśl Demiurgów są początkiem powstania wszechświata. Potwierdzają to aktualne hipotezy. Ale najważniejsze, że ludzie spotkają Demiurgów w roku 2014. To już tylko 7 lat! Pożyjemy, zobaczymy. Natomiast latające dyski z całą pewnością zbudujemy. Prędzej lub później. I to nie będzie już science-fiction.

    Wywiad przeprowadził: Marcin Mizera.

    Artykuły autorstwa Andrzeja Kraśnickiego dostępne są na stronach serwisu NPN: www.npn.ehost.pl

  9. Mateuszc18 napisał:

    Cały artykuł przeczytałem z pewną dozą sceptyzmu i generalnie sam już nie wiem co o tym myśleć.Faktem jest że takie latadło musiałoby wytworzyć siłe większą niż siła grawitacji.Mało tego siła ta musiałaby być tak duża żeby przezwyciężyć opór wytworzony przez samą mase latadła jak i osoby na nim ustawionej.Fizyka nie zna takiej siły i zgodnie z 2 zasadą dynamiki jest to nie możliwe.Jeśli istnieje taka siła to co móże ją wytworzyć?Platforma nie może wytwarzać ochronnego pola grawitacyjnego,jeśli by tak było ciało zawisłoby w powietrzu bez możliwości ruchu zarówno prostoliniowo jak i równolegle.Na wysokości 300 metrów w ogóle nie jest to realne.Nie wydaje mi się żeby tak mała platforma mogła niewyobrażalnie skomplikowany mechanizm.Nie jestem jednak fizykiem z zawodu i raczej zajmuje się nią rekreacyjnie.

  10. Cheerocke napisał:

     

    Nie czaje wogóle nic z tego... Opisane zostało odkrycie które mogłoby zmienić świat... Samoloty ponaddźwiękowe, które nie spalałyby ton paliwa i nie zatruwały środowiska, transport i handel, podróżowanie bez żadnych "korków" ,maszyny bojowe, bio lasery... piszecie o rzeczy , która zmieniłaby bieg wydarzeń świata tak sobie że tam sobie ktoś to wynalazł i na tym latał i fajnie... Albo wogóle nie wierzycie w to że takie cos może istnieć albo wogóle coś takiego nie istnieje a ten artykuł to jedna wielka ściema.

    Niewiem co o tym myśleć, dla mnie ten artykuł i cała wasza filozofia na ten temat jest chora...

    Sory ale tak myśle o tym

  11. Mateuszc18 napisał:

    Naturalnie masz do tego prawo ale weź pod uwagę że dawniej każda teoria była nazywaną bzdurą.Dawniej ludzie myśleli że ziemia jest płaska i śmiali się z przekonań Kopernika, kiedyś śmiano się z tych którzy mówili amazonki naprawdę istniały,teraz jest potwierdzone naukowo że jednak sobie żyły.Cały czas się uczymy czegoś nowego obalamy stare teorie rozpatrujemy stare,dzięki temu istnieje postęp technologiczny.Co do reszty Twojego komentarza wybacz ale nie za wiele zrozumiałem bo zarówno składnia jak i przekaz merytoryczny pozostawiają wiele do życzenia.

  12. Szoszon napisał:

    Naprawdę kocham fantastów rosyjskich. Potrafią stworzyć niepowtarzalny klimat. Czytając ten artykuł czułem się jakbym czytał Kiryła Bułyczowa i jego opowiadania o Guslarze Wielkim.

    Ciekawi mnie czy latał z prędkością ponad 2000 km/h na tej nie zabezpieczonej platformie...

  13. Wziął ołówek i napisał:
    Takie prędkości może uzyskać jedynie platforma obywatelska. Zwłaszcza wtedy gdy tvn robi sondaże.
  14. Cheerocke napisał:

    Mateusz Ale o co Ci chodzi z tą "składnią"? Nie masz się do czego przyczepić czy nie chce Ci się myśleć nad tym co napisałem? Może Ci mam wytłumaczyć to na "chłopski rozum"?  Jeśli nie rozumiesz co napisałem może poprostu nie powinieneś uczestniczyć w dyskusji na ten temat?  Czytaj ze zrozumieniem. ja nie obalam tej teorii, nie mówie że tego niema, poprostu drażni mnie podejście na ten temat. Wiesz co by się stało gdyby taka technologia była w zasięgu np Korei Pn? Narody padły by na kolana... A tu się pisze o tym ot tak, że to jest i że sobie to można zbudować i polatać... chociaż nie, bo niby ten rusek zbudował to na podstawie budowy skrzydeł jakiegoś "NIEOSIĄGALNEGO DLA LUDZI" owada... Takie bajki można opowiadać w przedszkolu i dzieci by za to wyśmiały... Tu treba dowodów, konkretów, rozumiesz mnie? Jak nie to napisz to Ci to wytłumacze po chłopsku... Będe nawet przecinek wstawiał tam gdzie TRZA ,żebyś zrozumiał kontekst

  15. Cheerocke napisał:

    I WUJ z tych Twoich obliczeń że na wysokości 300 metrów to nie jest realne bo opór powietrza, linki wys napięcia czy inne gówno.... Zbuduj takie latadło, przeleć się i opisz nam czy na tej wysokości da się tyle polecieć czy nie a nie będziesz cisnął swoje niczym nieuzasadnione "prawdy" , których nigdy nie doświadczyłęś... poprostu naczytałeś się za dużo pierdół i Ci się pomieszały, ot co... bez obrazy :)

  16. Handsome napisał:

    Najciekawsze jest to, że 150 lat temy samolot, telefon, radio, czyli cała nasza dzisiejsza technika też była fantastyką,

    Ciekawostka, pierwszy lot samolotem był był wykonany przez braci Wright a pierwsza gazeta, która o tym napisała (nie było radia ani tv) zrobiła to pięć lat później gdyż nikt nie wierzył, że takie rzeczy są możliwe ;)

  17. Mateuszc18 napisał:

    Cherockee powiedz najprościej jak się da o Ci właściwie chodzi?bo naprawdę nie rozumiem czy jesteś za teorią że taki wynalazek jest możliwy do wykonania czy też nie?co do Twojej składni, jest ona główną przyczyną naszego niezrozumienia i nie unoś się tak.Co do naszego podejścia to wydaje mi się że jest neutralne póki co to czyste spekulacje.Fizycznie jest to nie możliwe do wykonania ponieważ nie posiadamy takiej technologii która umożliwiłaby nam wytwarzanie siły jaka jest opisana w artykule.Co do Korei Pn  to nie byłbym taki raptowny w osądach.W mediach sa oni przedstawieni jako zagrożenie dla świata ale ja nie byłem w tym kraju i nie mam zamiaru go osądzać.Tak samo mówi się o Wenezueli a jak jest?wszyscy wiemy.Takie kraje to jedyna szansa na zniszczenie obecnego systemu

  18. Rabin napisał:
    Znaczy że z kilku paczek słomek do napojów powiązanych w pęczki można coś takiego skonstruować? Zaraz otwieram fabrykę latadeł Mojsze ltd.®
  19. Cheerocke napisał:

    Mateusz , czemu mówisz o sobie w liczbie mnogiej? Zdania będę składał jak będę chciał, myślę że 98% osób mnie zrozumie. Ty będziesz w tych 2 % . Co do tego czy jestem za czy przeciw to powiem Ci tylko tyle że jak najbardziej nie jestem przeciw, wkurza mnie poprostu podejście do czegoś co może sobie każdy zbudować (tak wynika z artykułu) a co może zmienić świat... Co do tego że niby nie posiadamy takiej technologii żeby wytworzyć tą energie to napiszę Ci tu że "O Mój Boże, Ale Posiadamy Taką Technologię"!! czego twórca latadła jest najlepszym przykładem... Zacznij mysleć logicznie , nie filozoficznie Mateuszu. Mam nadzieję że zrozumiałeś mojego posta mimo braku przecinków w niektórych miejscach.Pozdro

  20. Leonid napisał:

    wspaniały materiał , myślałem że już mnie nic nie zdziwi , już dawno nic mnie nie zaskoczyło tak jak EPS grabiennikowa .

  21. Mateuszc18 napisał:

    Wyłumacz mi więc w jaki sposób latadło przezwycięża siła grawitacji i w jaki sposób przemieszcza się ono na wysokości 300 metrów nad poziomem morza po dowolnej orbicie?fizycznie jest to nie realne jeśli jest to proszę podaj mi dowody których w tym artykule zabrakło.Nie ma takiej możliwości powatarzam Ci poraz kolejny żeby materiał sam w sobie się unosił.Mielibyśmy wówczas do czynienia ze zjawiskiem lewitacji.Matriał sam w sobie nie może wytwarzać siły dzięki której się uniesie.Brak też dowodów w postaci filmów czy zdjęć tego gościa na wysokości.W roku 1988 istniała już kamera i nie był to chyba żaden rarytas w środowiskach naukowych czy akademickich.Myślę w sposób logiczny,nie wykluczam możliwości istnienia czegoś takiego ale do póki nie zobacze dowodów,nie uwierze.

    Ps.chyba te dwa zdjecia nie stanowią dla Ciebie jakieś materiału dowodowego,obejrzyj sobiej program o nazwie 52 który jest emitowany na mtv-tam koleś robi o wiele bardziej zaskakujące sztuczki :)

  22. Cheerocke napisał:

    Widzisz Mateuszu i nie zrozumiałeś co napisałem w PIERWSZYM  swoim poście. Ja nie mówie że to wogóle istnieje, ta cała energia jamy i dlatego też chciałbym zobaczyć jakieś konkretne fotki czy filmik jak ktoś sobie na tym lata, bo właśnie dla mnie to jest jakaś totalna ściema że ktoś gdzieś sobie buduje takie latadło i sobie na tym lata... takie urządzenia zmieniły by świat.

    Jednak nie jestem też na nie, bo wiem że są na tej ziemi rzeczy o któych filozofom się nie śniło :)

  23. Eljasz napisał:

    jeśli chcesz poznać rozwiązanie poruszanych tu tematów spróbuj najpierw POZNAC Rzeczywistość jej Mechanizmy i wynikające z niej możliwości sterowania wszystkimi siłami, energiami.

    żyjecie w sztucznie wytworzonym przez nas środowisku i dlatego dziwią was tacy co pokonuję jego uwarunkowania. środowsko zrobione dla barbarzyńskiego społeczeństwa. niedługo już egzamin i z daleka obejrzysz, kto miał rację i odczujesz jaka byla twoja droga rozwoju.

    temat " Zobacz pierwszy nieprzeczytany post Problemy teorii obecnej fizyki. " na forum http://www.rozmowy.all.pl/ wyjaśnia ignorancję naukowców, udowadnia podstawowe niezgodności logicznej interpretacji doświadczeń.

    a  np.do tematu wypełnienia, budowy  wnętrza Ziemi w czasopismo „Świat Nauki”  luty 2010 str 22 ukazał się krótki art. pt. "Galopujący biegun".
    I piszą:
    "Północny biegun magnetyczny Ziemi opuścił Amerykę  (w 1904) i błyskawicznie zmierza ku Syberii. W ciągu ostatnich dwóch dekad przebył już ponad 700 km. Jaka jest przyczyna tego zjawiska?"
    ....
    "Źródłem magnetyzmu naszej planety są prądy elektr. występujące w pełnym roztopionego żelaza i niklu zewnętrznym jądrze. Przesunięcia pola magn. zdarzają się często,  a kluczową rolę  w tym zjawisku odgrywa prawdopodobnie krążenie gorącej materii. Jedno jest pewne: bieguny magnetyczne przejawiają dużą skłonność do wędrówek i regularne (średnio co milion lat) zamieniają się miejscami.”
    Wędrował dotychczas  po 15 km na rok, ale od 1904  galopował już 60 km roczne.
    Stwierdził "tam ktoś" że pod wschodnią Syberią w jądrze zewnętrznym występują znaczna anomalia magnetyczna.

    w komentarzu.
    Tak nawiasem to co dzieje się z południowym? Może stoi w miejscu.

    Czy następuje tylko przesunięcie północnego, a może po okresie przesuwania następuje jego zanik, bo łączy się z ośrodkiem go przyciągającym go. Siła magnetyczna pola Ziemskiego jest bardzo delikatna i słaba w porównaniu z produktami technicznymi.
    A może ten ośrodek jest świadomie umieszczany w odpowiednim miejscu aby doprowadzać do przesunięć i neutralizacji pola.
    Konsekwencją jest brak pola obronnego przed wiatrem słonecznym i zagładę życia biologicznego, skala zależna od czasu jego braku.
    Czy nie mieliśmy takich zjawisk i nie tłumaczy się przypadkiem  takich zagład uderzeniem meteorytów!
    Czy przypadkiem tzw. meteor tunguski  (syberyjski) nie jest obiektem przyciągającym?
    Każdy z czytających mój wykład mógł się dowiedzieć, że tunguski jest Pojazdem – CHWAŁą i przybył w konkretnym celu na odpowiedni czas. Nie widać go, ale jest cały czas obecny i zdolny do niedługiego już startu.
    Czy z opisów obserwacji i spotkań z UFO nie wynika, że w każdym przypadku następowały problemy z prądem elektr., Instalacje przestawały działać!
    Itd. …

    http://wiadomosci.onet.pl/2135713,441,kataklizm_w_chile_mogl_zmienic_os_ziemi_dni_staly_sie_krotsze,item.html
    Kataklizm w Chile mógł zmienić oś Ziemi; dni stały się krótsze?

    Potężne trzęsienie ziemi, które w zeszłym tygodniu nawiedziło Chile, mogło zmienić oś Ziemi i doprowadzić do skrócenia się dni – poinformowali naukowcy z amerykańskiej agencji NASA.
    Zmiana jest mało istotna, ale stała. Według wstępnych wyliczeń, każdy dzień będzie krótszy o około 1,26 mikrosekundy. Mikrosekunda to jedna milionowa sekundy.

    - Potężny wstrząs zmienia ilość skał i rozłożenie masy naszej planety – wyjaśniają naukowcy.

    Kiedy dochodzi do takich zmian, mają one także wpływ na prędkość, z jaką obraca się nasza planeta. A od prędkości obrotów zależy długość dnia.

    - Jakiekolwiek wydarzenia na skalę światową, mające związek z ruchem masy, wpływają na rotację Ziemi – powiedział Benjamin Fong Chao z Centrum Lotów Kosmicznych Goddard w Greenbelt w stanie Maryland, kiedy wyjaśniał to zjawisko w 2005 roku.

    Naukowcy wykorzystują w tym przypadku analogię do łyżwiarza. Kiedy zbliża on ramiona do ciała, wiruje szybciej. To dlatego, że wyciągnięcie ramiom zmienia rozłożenie masy łyżwiarza i dlatego zmienia też prędkość rotacji.

    Richard Gross, geofizyk z laboratorium NASA w Pasadenie w Kalifornii, wykorzystał model komputerowy, aby ustalić, jak wstrząs o sile 8,8 stopni w skali Richtera, który wystąpił w Chile w ostatnią sobotę, mógł wpłynąć na Ziemię.

    Naukowiec ustalił, że trzęsienie ziemi przesunęło oś Ziemi o około 8 centymetrów (3 cale). To właśnie wokół tej osi rozłożona równomiernie jest masa Ziemi. Taka zmiana może odpowiednio skrócić nasze dni.

    Charlie i amerykańska agencja kosmiczna - przeczytaj artykuł

    Co ciekawe, tego rodzaju zmiany nie są czymś zupełnie nowym.

    Trzęsienie ziemi z 2004 roku o sile 9,1 stopni w skali Richtera, które wyzwoliło zabójcze tsunami na Oceanie Indyjskim, skróciło długość dnia o 6,8 mikrosekundy.

    Z drugiej strony, można też jednak wpływać na wydłużenie dnia. Na przykład, gdyby napełniono zbiornik Three Gorges (Tama Trzech Przełomów), można by zgromadzić w ten sposób 40 kilometrów sześciennych wody. Taka zmiana masy wydłużyłaby dni o 0,06 mikrosekundy – twierdzą naukowcy.


    Z iluzji świata do Rzeczywistości Stworzenia

    Dorobek cywilizacyjny nauk humanistycznych i technicznych jaki dokonał sie
    od zaistnienia człowieka na ziemi, jego dążenia do odkrycia swej Istoty,
    były planem prowadzącym do poznania działania Procesora,
    który jest źródłem tworzenia jego myśli.

    http://www.rozmowy.all.pl/  
    LIVECHIP,  New Jeruzalem, Chwała - rzeczywistość czy iluzja PROCESOR nowej generacji - animacja
    http://video.google.pl/videoplay?docid=-4146097084852258579#

    Czy człowiek poznał już pełny Obraz Stworzenia? - nawet nie zajrzał do
    przedsionka wiedzy, doświadczenia naukowe służą jedynie udowadnianiu
    Zycia bez udziału Boga.
    Jednak wychodząc z odmiennych założeń początkowych
    wykorzystując obowiązujące doświadczenia naukowe można
    w połączenie z wiedza Objawiona wykreować nowa wizje człowieka.
    Zapraszam do lektury o Istocie człowieka, wiedzy przedstawiającej i
    udowadniającej dualizm człowieka, jako oddzielne cząstki somy i psyche.

    Poznaj  systemy sterowania metabolizmem - magnetyzm hemoglobiny wykorzystany do przesyłu informacji, (generator zapisu, generator kasowania).
    Wiedza, ze człowiek nie myśli mózgiem i nim NIE jest.
    Nowa budowa atomu (jego wzory w symbolach religijnych), struny (palmy w nazewnictwie Pisma sw.) jako ośrodki akumulacji energii, ......

     

     

  24. Cheerocke napisał:

    Eliasz, Pojazdem – CHWAŁA?Niedługo egzamin?  Ludzie nie myślą mózgiem? O czym Ty mówisz? Przepraszam Cię, ale zabrzmiało to trochę...hmmm... "fanatycznie"?

  25. Admin napisał:

    Ludzie nie myślą mózgiem? O czym Ty mówisz?

    Cheerocke - nie był bym do końca taki pewny...

    http://waldek1984.info/2009/10/29/cudowna-istota-czlowiek-myslenie-bez-mozgu/

  26. Cheerocke napisał:

    No dobrze skoro nie myślimy mózgiem to czym?bo chyba nie ch*** bo wtedy wyszło by że kobiety wogóle nie myślą ;)  Co powoduje naszą samoświadomość, zapamiętywanie , emocje? Musi coś chyba działać? A "pojad-chwała"? a ten egzamin?

     

  27. Jan-w napisał:

    Nieprawdopodobna bzdura! Miałem do czynienia z tysiącami plastrów wosku pszczelego i nigdy nie czułem lekkości ani ciężkość przez nie spowodowanej. Żaden ze znajomych pszczelarzy też tego nie doświadczył. Warto zapytać fachowców zanim opublikuje się tak piramidalną bzdurę.

  28. Gość napisał:

    Zobaczycie bedzie tak jak z Kopernikiem nikt nie chciał mu wierzyć choć to byla prawda....

  29. Ania napisał:

    Już kiedyś o tym czytałam, kilka lat temu. Podobno jest nawet muzeum Grebennikowa gdzies na wschodzie.

  30. Dziobas napisał:

    Testowałem ten emiter zrobiony z książki i z rurek papierowych plus zegarek elektroniczny przez jeden dzień. Tak żebyście nie mówili, że bez testowania określam to jako głupotę. Oczywiście żadnych efektów nie zaobserwowałem. Czy komukolwiek udało się powtórzyć eksperymenty tego pana? Przecież opublikował książkę, piszą o nim po rusku i angielsku. Był ktoś w muzeum i widział działające urządzenia? Dla mnie to ściema jedynym paranaukowcem który może, choć nie musi wnieść coś do lotów jest dr Jan Pająk. Dziwie się że komuś się chciało opracowywać ten artykuł bez sprawdzenia tego efektu. Przecież każdy ma w domu jakąś książkę i zegarek!

Przeglądaj wszystkie posty (42) Forum artykułów Komentarze przez RSS
Twój nick:

Katalog 2010 Ultra Katalog