Piątek | 3 Wrz 2010
Netax.com.pl
Translator angielski

Jest kolejny przeciek ws. ACTA

W sieci pojawił się dokument, który może być proponowanym rozdziałem ACTA (Anti-Counterfeiting Trade Agreement) – międzynarodowego porozumienia antypirackiego, które powstaje bez konsultacji społecznych. Dokument potwierdza, że proponowane zapisy są niebezpieczne. Po wycieku Europejski Inspektor Ochrony Danych skrytykował stronę unijną za niezrozumiale tajny tryb prac nad dokumentem.

ACTA to powstające w tajemnicy międzynarodowe porozumienie, które ma regulować kwestię walki z podrobionymi towarami i piractwem. Wiadomo, że ACTA zawiera rozdział dotyczący internetu i prawdopodobnie proponuje rozwiązania, które wymuszą na operatorach współpracę z posiadaczami praw autorskich. Może to doprowadzić do naruszeń prywatności i odcinania internautów od sieci w imię walki z piractwem.

Tak naprawdę nikt nie wie, jakie zapisy znajdują się w ACTA. Do prac nad tym dokumentem dopuszczono tylko przedstawicieli wybranych rządów i… przemysłu rozrywkowego. Opinia publiczna jest informowana tylko o terminach spotkań, ale nie o treści rozmów. Wielokrotnie już zwracano uwagę na to, że taki tryb prac nad porozumieniem zawierającym sankcje karne jest niezrozumiały, niepokojący i daleki od standardów demokratycznych.

Śledząca prace nad ACTA grupa “La Quadrature du Net” poinformowała, że w sieci pojawił się dokument, który najprawdopodobniej jest szkicem “internetowego” rozdziału ACTA. Szczególną uwagę może zwrócić punkt 3, w którym znajduje się założenie, że prawna niepewność w “środowisku cyfrowym” może prowadzić do barier w rozwoju przemysłu. Dlatego każda strona porozumienia powinna wprowadzić rozwiązania pozwalające na podjęcie działań przeciwko operatorom. Z kolei operatorzy, chcąc uniknąć odpowiedzialności, będą wprowadzać rozwiązania w zakresie monitorowania i filtrowania treści w sieci.

Oczywiście nie ma 100% pewności co do tego, czy dokument jest autentyczny. W tej chwili jednak tylko takie dokumenty są dla europejskich obywateli źródłem wiedzy o ACTA. Wciąż jednak twórcy ACTA wybierają niezrozumiałą anonimowość i nawet na publicznych spotkaniach dbają o atmosferę tajności.

Krótko po wspomnianym wycieku swoją opinię w sprawie ACTA przedstawił Peter Hustinx – Europejski Inspektor Ochrony Danych (EDPS-European Data Protection Supervisor). On również skrytykował niedemokratyczne podejście do negocjacji w sprawie dokumentu:

- Podczas gdy własność intelektualna jest ważna dla społeczeństwa i musi być chroniona, nie powinna być stawiana ponad podstawowymi prawami ludzi do prywatności i ochrony danych (…) Jest też szczególnie istotny, aby wymagania dotyczące ochrony danych brano pod uwagę od początku negocjacji – mówił Peter Hustinx.

Europejski Inspektor Ochrony Danych (EDPS) zaproponował w swojej opinii, aby poszukać mniej inwazyjnych sposobów na walkę z piractwem niż “prawo trzech ostrzeżeń”. Inspektor zaapelował też o ustanowienie publicznego i przejrzystego dialogu w pracach nad ACTA, szczególnie poprzez konsultacje społeczne. Jego zdaniem powinno to pozwolić na zachowanie odpowiednich standardów w zakresie prywatności i ochrony danych.

Wystąpienie Europejskiego Inspektora Ochrony Danych (EDPS) w tej sprawie nie miało bezpośredniego związku z wyciekiem, było raczej zgrane z nim w czasie. Tym bardziej warto zwrócić na nie uwagę. Czy staje się jasne, że nie wszystkim instytucjom unijnym podoba się tworzenie porozumienia za plecami obywateli i ważnych organów ? Mimo to Rada UE wciąż przekonuje, że treści ACTA nie można ujawnić, bo zepsułoby to relacje pomiędzy Unią Europejską a innymi krajami.

Autor: Marcin Maj
Źródło: Dziennik Internautów

  1. Mg napisał:

    Mimo to Rada UE wciąż przekonuje, że treści ACTA nie można ujawnić, bo zepsułoby to relacje pomiędzy Unią Europejską a innymi krajami.

    I tak będą musieli to ujawnić.

     

  2. Tgt napisał:
    Co w tym złego, że ograniczą piractwo? Jeśli ktoś naprawdę musi korzystać z debilnych wytworów przemysłu rozrywkowego to niech za to płaci. Niektórzy obawiają się, że przy okazji nastąpi zamach na wolność słowa. Nie widzę takiej możliwości. Przesyłanie dużych plików filmów, gier można jakoś wychwycić i kontrolować nawet jeśli są szyfrowane, ale w przypadku krótkich wypowiedzi czy artykułów jest to niewykonalne.
  3. Sonda napisał:

    jesli chodzi o walke z towarami podrobionymi jestem za;np.chińskie produkty.(czytaj na google)Jeżeli chodzi o internet jest podobnie;człowiek z zaistalownym piratem, nie moze niczego kwestionowac.A co do praw autorskich;gdybym nagrała płyte a ktoś by ja rozpowszechniał na necie bez mojego pozwolenia,tobym sie wkurzyła-jesli jest takim fanem to niech ja kupi,bo ja za te pieniadze chce nagrac drugą...

  4. Iskra napisał:

    luknij: "cińskie produkty zagrazaja życiu"

  5. JuJ napisał:
    Ja sie ucze freenetu. Teraz jeszcze mozna tego spokojnie uzywac. Trzeba sie uczyc i wyrabiac sobie kontakty.
  6. Hugo napisał:
    Tgt napisał: 2010-02-25 10:16:11

    Co w tym złego, że ograniczą piractwo? Jeśli ktoś naprawdę musi korzystać z debilnych wytworów przemysłu rozrywkowego to niech za to płaci.

    niestety, ale tylko debilne produkty beda dostepne za darmo

  7. Tgt napisał:
    Raz na pół roku zdołają wyprodukować film na którym warto zawiesić oko. Nie mam pojęcia co ci ludzie ściągają z torrenta każdego dnia.
  8. Admin napisał:

    W sieci pojawił się tajny unijny dokument dotyczący ACTA. Zawiera on informacje na temat różnic w stanowiskach poszczególnych uczestników negocjacji, także tych dotyczących internetu. Chyba żaden z dotychczas ujawnionych dokumentów nie mówił tak wiele o tajnych rozmowach na temat niepokojącego, antypirackiego paktu.

     

    O ACTA pisaliśmy już kilkakrotnie. Jest to powstające właśnie międzynarodowe porozumienie antypirackie. Niepokojące jest to, że treść negocjacji na temat ACTA trzymana jest w tajemnicy przed opinią publiczną. Mimo to dopuszczono do rozmów przedstawicieli amerykańskiego przemysłu rozrywkowego, którzy potrafią proponować wprowadzanie drakońskiego prawa w imię walki z piractwem.

     

    Twórcy ACTA są w stanie zakazywać relacji z publicznych spotkań, ale utrzymanie całkowitej tajemnicy jakoś im nie wychodzi. Tydzień temu DI opisywał przeciek w sprawie ACTA, będący prawdopodobnie rozdziałem poświęconym internetowi. Teraz mamy kolejny przeciek i to ważniejszy niż wszystkie poprzednie. Jest nim dokument, który pojawił się pod adresem

     

    blog.die-linke.de/digitalelinke/wp-content/uploads/ACTA-6437-10.pdf

     

    Ten 42-stronicowy dokument Rada UE oznaczyła klauzulą RESTREINT UE (co to znaczy, możemy dowiedzieć się z tekstu pt. Jak tajne są dokumenty w sprawie ACTA). Dokument powstał w Brukseli dnia 12 lutego 2010, czyli całkiem niedawno. Zawiera tabelę porównawczą dotyczącą stanowisk USA i UE wobec takich elementów ACTA, jak egzekwowanie praw cywilnych oraz praw własności intelektualnej w “środowisku cyfrowym”. Dokument miał stanowić podstawę do dyskusji “Przyjaciół Prezydencji”, która odbyła się miejsce 18 lutego.

     

    Pierwszy rozdział dokumentu dotyczy prawa cywilnego. Osoby zainteresowane rozdziałem “internetowym” powinny zajrzeć od razu na stronę 19.

     

    Już na początku drugiego rozdziału rzuca się w oczy to, że USA nie chce mówić o znakach towarowych i prawach autorskich, ale lubi ogólne pojęcie “własność intelektualna”. Może się wydawać, że to prawie to samo, ale i w tym przypadku “prawie robi wielką różnicę”, bo wspomniana “własność intelektualna” to także patentowane wynalazki. ACTA może w przyszłości służyć nie tylko do ścigania takich przestępstw, jak podrabianie towarów, ale także do przeniesienia amerykańskiego myślenia o własności intelektualnej na grunt innych krajów.

    Na stronie 24 dokumentu znajdziemy porównanie stanowisk dotyczących trzeciego punktu rozdziału ACTA poświęconego internetowi (to w nim mają znaleźć się zapisy zmuszające operatorów do współpracy z posiadaczami praw autorskich). Tutaj również jest wiele różnic pomiędzy stanowiskami USA, UE i innych krajów. Często dotyczą one takich słów, jak “powinien” zamiast “może”, co bardzo zmienia brzmienie przepisów.

     

    Dokument wymaga jeszcze uważnego przejrzenia. Wstępne porównanie stanowisk poszczególnych stron opublikował na swoim blogu dr Michael Geist – prawnik, który od dłuższego czasu śledzi prace nad ACTA.Geist zwrócił uwagę na stanowisko Japonii, która mówi o odpowiedzialności dostawcy internetu, jeśli zapobieganie naruszeniom jest technicznie możliwe, a operator wie o naruszeniach.

     

    W zakresie rozwiązań “notice-and-takedown” Kanada zwróciła uwagę na to, że powiązanie pomiędzy odpowiedzialnością strony trzeciej, a ograniczeniem odpowiedzialności dostawcy nie jest w pełni jasne. Godne uwagi jest również to, że Unia Europejska, Japonia i Nowa Zelandia nie są zainteresowane implementowaniem do swojego prawa rozwiązań amerykańskich wychodzących poza międzynarodowe traktaty. Co więcej, Unia Europejska w zakresie egzekwowania prawa proponuje raczej odszkodowania odzwierciedlające rzeczywistą szkodę, a USA dąży do odszkodowań ustawowych.

     

    Autor: Marcin Maj
    Źródło: Dziennik Internautów

Przeglądaj wszystkie posty (8) Forum artykułów Komentarze przez RSS
Twój nick:

Katalog 2010 Ultra Katalog