Witaj w serwisie nwo!

Serwis nwo powstał z myślą o ludziach poszukujących prawdy o otaczającym nas świecie.

Jeśli podobnie jak my masz już dość ciągłych kłamstw, interesujesz się poruszaną w naszym portalu tematyką, posiadasz informacje którymi chciałbyś się podzielić lub piszesz artykuły tematyczne - zarejestruj się! Rejestracja zajmie ci tylko chwilę dając dostęp do wielu dodatkowych możliwości.

Logowanie
Nie pamiętasz hasła?
Zarejestruj się!

Iran, Izrael a sprawa polska

Wyobraźmy sobie dwa państwa. Jedno państwo, w którym pewna religia ma status państwowej, lecz reprezentanci mniejszości religijnych mają zagwarantowane kilka miejsc w parlamencie. Państwo w którym prezydent składa życzenia świąteczne przedstawicielom innej religii, oraz zaprasza przywódcę tej religii na oficjalną wizytę w swoim państwie. Co więcej, państwo w którym dominująca narodowość osiąga niewiele ponad 50% ludności, a mimo to mniejszości nie są prześladowane, wypędzane ze swoich domów oraz ziem, ogradzane szczelnym murem, lub po prostu – likwidowane. Co jednak niezwykle istotne, państwo, które od wielu lat nie prowadzi wojen z sąsiadami, nie prowadzi też polityki zmierzającej do wydarcia obcych ziem kosztem cierpienia zamieszkujących je ludów.

Teraz wyobraźmy sobie drugie państwo. Państwo, w którym wyznawcy innych religii, niż dominująca nie mają szans na pełnienie wielu urzędów publicznych, a w telewizji nie brakuje programów perfidnie wyszydzających wyznawców innej wiary. Państwo, którego prezydent nawet nie pomyśli o złożeniu życzeń świątecznych przedstawicielom mniejszości religijnych, choćby dlatego, że spotkałby się z nienawiścią swojego własnego społeczeństwa. Państwo, gdzie mniejszości narodowe pozbawione są wielu podstawowych praw, wypędzane są ze swoich domów i ziem, ogradzane murem, a stworzone dla nich getta są na dodatek solidnie bombardowane, bez liczenia się ze stratami wśród kobiet i dzieci. Co bardzo istotne, państwo, które co kilka lat prowadzi rozmaite operacje wojenne, których celem bywa często wydarcie nowych ziem tubylcom nieskorym do ich opuszczenia.

Czytelnik być może domyślił się już dawno, iż w pierwszym wypadku chodzi mi o Iran, w drugim zaś o Izrael. Jednak jeśli szanowny czytelnik przejrzy serwisy informacyjne lub strony różnych mediów, to dowie się, iż Iran jest rzekomo bandyckim państwem, zaś Izrael broni swoich interesów oraz zwalcza terroryzm, przy okazji będąc bastionem Zachodu na Bliskim Wschodzie. Dziwnym trafem, nikt nie zadaje sobie oczywistego pytania o potrzebę posiadania w tym obcym nam kulturowo regionie takiego „bastionu”. Ale oczywiście przeciwko wszelkim „bastionom” islamskim w Europie ci sami publicyści będą głośno protestować, wieszcząc – mniej lub bardziej oficjalnie – wojnę cywilizacji, niczym komuniści wieszczyli wojnę klas, a naziści wojnę ras. Bastion Zachodu na Bliskim Wschodzie – Tak, bastion Islamu na Zachodzie – Nie. Hipokryzja? Hipokryzja.

W tym momencie należy sobie zadać pytanie czym motywują swoje stanowisko owi publicyści, czym podpierają swoją miłość do Izraela i nienawiść do Iranu. W zasadzie głównym zarzutem wobec Iranu jest… podejrzenie, że dąży do uzyskania bomby jądrowej, co nawet jeśli ma miejsce, nie jest niczym bulwersującym biorąc pod uwagę fakt, że taką broń masowego rażenia posiadają państwa Iranowi zarówno bliskie jak Pakistan, Indie, Rosja, jak i wrogie, z Izraelem na czele. Nic zaś nie da się zarzucić więcej Iranowi, może jedynie brak „prawdziwej demokracji”, co byłoby dziwnym zarzutem wziąwszy pod uwagę, że o ile w Iranie funkcjonują mechanizmy – specyficznej bo specyficznej, ale jednak – demokracji, to już trudno mówić o jakichkolwiek podstawach takiego ustroju np. w Arabii Saudyjskiej, która cieszy się brakiem zainteresowania antyislamskich publicystów, pomimo iż wyznawcy innych religii prześladowani są przez fanatycznych wahabitów rządzących saudyjską monarchią. Gdzie więc ta troska o prawa człowieka? Hipokryzja? Hipokryzja po raz drugi.

Iran jest znienawidzony, gdyż stoi po przeciwnej stronie co ukochany przez wielu Izrael, oraz nie mniej kochane Stany Zjednoczone. W głowach wielu osobistości dziennikarskiego światka nie mieści się w głowie, że Waszyngton gdzieś może nie mieć racji, a jego „troska o demokrację” ma obecnie charakter czysto propagandowy. Nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Wystarczy spojrzeć na troskliwy stosunek do wspomnianych wcześniej Saudyjczyków. Ameryka odgrywa dla tych publicystów (oraz podążających za nimi polityków) rolę świętej krowy, co można wytłumaczyć m.in. podziwem Stanów Zjednoczonych wyniesionym z czasów PRL-u, oraz paniczną rusofobią, zgodnie z którą tylko sojusz z Ameryką pozwoli Polsce wyjść z rosyjskich kleszczy. Nie tak dawny tekst Tomasza Sakiewicza o tym świadczy.1 Zdaniem redaktora „Gazety Polskiej” tylko sojusz z Ameryką zapewni Polsce świetlaną przyszłość. Ton w jakim Sakiewicz pisze swój artykuł doskonale przypomina propagandowe artykuły na rzecz sojuszu ze Związkiem Sowieckim, pisane przez komunistycznych dziennikarzy w czasach PRL-u. „Ojczyzna demokracji” zastąpiła jednak „ojczyznę proletariatu”.

Bezrefleksyjna miłość do Ameryki miesza się jednak z czymś niezwykle dla Polski bezsensownym i szkodliwym, a więc z filosemityzmem. Jest to postawa, w której ludzie starają się być bardziej żydowscy od samych Żydów, zaś ludzie nie pałający wobec nich specjalnym entuzjazmem wobec oskarżani są o chory „antysemityzm” (na marginesie trzeba zaznaczyć, iż to pojęcie jest dość dziwne w sytuacji, kiedy zdecydowaną większość Semitów stanowią Arabowie, zaś wśród Żydów wielu nie ma etnicznie zbyt wiele wspólnego ze starożytnymi Hebrajczykami). Wszelkie zaś dobrodziejstwa oraz pieszczotliwe gesty, jakie mogą zaznać środowiska żydowskie od Polaków, uznawane są tutaj za realizację polskiej racji stanu. Brak sensownych wyjaśnień czemu.

Specjalizuje się w tym wszystkim zwłaszcza publicysta Frondy, Łukasz Adamski, prezentujący skrajny filosemityzm wymieszany z neokonserwatyzmem.2 W swoich artykułach Adamski gotowy zawsze i wszędzie bronić Izraela (atakując jednocześnie „bandycki” Iran), doznaje chyba wręcz podniecenia z faktu, iż Lech Kaczyński palił z rabinem chanukowe świeczki, i zapewne już myśli o tym jak umotywować, że odkrycie gazu łupkowego nad Wisłą, jest darem niebios za konsekwentne wspieranie Żydów przez polskie elity polityczne. Mówiąc zaś całkiem serio, dziwnym wydaje się palenie świeczek chanukowych przez prezydenta w sytuacji, gdy znacznie liczniejsze polskie mniejszości religijne (np. prawosławni, czy luteranie) nie zostały dawno uhonorowane w podobny sposób. Samego Adamskiego można podsumować jako ignoranta, którego życiową misją jest składanie hołdów dziękczynnych Izraelowi, tak jak by przyszłość tego państwa determinowała przyszłość Polski. Najlepiej aby ów publicysta wstąpił do armii izraelskiej i poszedł na pierwszy front w imię obrony „bastionu Zachodu na Bliskim Wschodzie”.

Tymczasem, rzeczywistość przedstawia się zgoła inaczej. Mądre porzekadło mówi, że nie powinno szukać się przyjaciół wśród dalekich państw, zaś wrogów wśród sąsiadów. Wielu polityków i publicystów woli jednak na odwrót – szukać przyjaciół wśród egzotycznych nam geopolitycznie państw (jak Izrael), zaś wrogów wśród sąsiadów (jak Rosja). Co znaczy „egzotycznych”? Uważamy za takie, państwa dla których nasza niepodległość nie jest czymś szczególnie istotnym. Takim państwem w okresie międzywojennym była Wielka Brytania, toteż trudno się dziwić, iż w momencie próby zawiodła jako sojusznik.

Dziś takim państwem egzotycznym stają się dla nas coraz słabsze Stany Zjednoczone (co nie znaczy, iż należałoby przyjąć postawę antyamerykańską), na pewno zaś jest nim niewielki Izrael, z którym nie łączą nas żadne interesy geopolityczne. Egzotycznymi państwami nie są zaś te położone w naszym regionie. Bliski Wschód naszym regionem nie jest, zaś Polska nie ma potencjału, aby być graczem rangi światowej (co najwyżej europejskiej). Stąd angażowanie się ponad miarę w innych regionach świata jest dla nas bezsensowne.

Nie mając pewności jak ułożą się przyszłe stosunki geopolityczne na Bliskim Wschodzie (a nawet widząc pogarszającą się sytuację Izraela, już niemal całkowicie okrążonego przez wrogie sobie siły), wielu polskich polityków i publicystów wciąż twardo wyraża poparcie dla Izraela i jego polityki. Jest to o tyle niebezpieczne, że możemy zostać uwikłani w krwawy konflikt, a także dlatego, iż zrażamy tym samym państwa wrogie Izraelowi, lecz Polsce dość obojętne, czy nawet życzliwe. Niczym szczególnym jest dla polskich polityków fakt, że broniąc się przed amerykańsko-izraelskimi planami agresji, Iran został zmuszony do powzięcia kroków, które przyniosły podwyżkę cen benzyny, także w Polsce. Tylko więc czekać, a dzięki nagonce na Iran ceny ropy wzrosną do 10zł za litr, co może przynajmniej spowoduje upadek obecnego rządu. Tyle z tego byłoby dobrego. Oby jego następcy kierowali się polskim, a nie amerykańskim bądź izraelskim interesem państwowym. Oznacza to, iż nie powinniśmy angażować się po żadnej ze stron w bliskowschodnim konflikcie, a powinno nas interesować głównie to, aby ceny ropy nie wzrosły. Wspierane Izraela na pewno temu nie służy. Ich wojny nie są naszymi.

MK



1 T. Sakiewicz, Sakiewicz o geopolitycznej rewolucji: http://niezalezna.pl/22966-sakiewicz-o-geopolitycznej-rewolucji

2 Ł. Adamski, Czeka nas fala czerwonego antysemityzmu: http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/adamski:_czeka_nas_fala_czerwonego_antysemityzmu_14940/

Autor: MK
Źródło: Narodowcy.net

Generuj PDF Drukuj Ukryj menu Komentarze
Benedykt 2012-02-17 21:19:07

Świetene podsumowanie polityczne!

Cezar 2012-02-17 22:20:51

Jestem upojony tym artykulem jest swietny.Szkoda ze nasi politycy nie potrafią trzezwo myslec

Macieq 2012-02-18 12:34:42

Swietny artykuł, po przeczytaniu wielu innych artykułów doszedłem do podobnego wniosku. Nagonka na iran i na to że posiada broń masowego rażenia ( co właśnie zostało zauważone) I wychwalanie w mediach jak to onz i USA próbują  wejść z " misją pokojową" do iranu i szerzyć "demokracje" . Oby więcej takich wniosków.

Kamil_ka85 2012-02-18 15:54:10

Dołączam się do gratulacji za świetny artykuł. Pozdrawiam.

Max_29 2012-02-19 23:10:18

Genialny artykuł.

Niewierny tomasz 2012-02-20 08:56:27

Zapewne nie tylko mi nie podoba się polityka antyirańska... ale jeśli tylko zaogni się sytuacja na Bliskim Wschodzie będę pierwszym nawołującym do bojkotu ambasad US i ich sprzymierzeńców. Wcale nie trzeba śledzić portali, w których tworzy się opinie. To widać do czego zmierzają kraje zachodu.

A może to już ten czas, kiedy należałoby wyrazić swoje opinie choćby tu: http://www.facebook.com/USEmbassyWarsaw?v=app_2347471856

Nick 2012-02-20 12:30:11

W Iraku też miała być broń "Masowego rażenia", jedynym masowym rażeniem była propaganda masońskiego myślenia.

Drwal 2012-02-21 01:42:43

Cezar, mylisz sie!

Potrafia myslec i to robia - to nie sa Polacy. Z premedytacja kochaja swoj kraj Izrael i swoich zwierzchnikow. Dlaczego tak trudno nam pojac ze obcy nami rzadza?!

Sp 2012-02-24 18:35:51

Antypatia do Izraela, być może nawet antysemityzm kamuflowane dbałością o interes Polski. Takie oto wrażenie wynoszę z lektury wpisu o Iranie, Izraelu i sprawie polskiej.

Geopolitycznie, ze względu na największe na świecie zasoby coraz bardziej deficytowej ropy, region Bliskiego Wschodu ma priorytetowe znaczenie dla Zachodu i nie tylko, ba nawet dla całego świata. Dlatego najwięksi światowi gracze geopolityczni: Rosja, Chiny, USA i UE, są tak żywo zainteresowani uzyskaniem jak największych wpływów w tymże, chciałoby się powiedzieć, zakątku świata, ale zważywszy na fakt, że dzięki obfitym w ropę złożom zakątek ten znajduje się coraz bardziej w centrum uwagi całego świata, właściwszym określeniem byłoby pępku świata. W tej grze o wpływy nie małą rolę odgrywa posiadanie mocnego miejscowego sojusznika. Niewątpliwie takim sojusznikiem dla Zachodu jest Izrael, który ze wszystkich krajów regionu jest mu najbliższy kulturowo.

Dla świata chrześcijańskiego, w mniejszym stopniu dla odłamu rzymskokatolickiego i prawosławnego, niż protestanckiego (bynajmniej w świadomości wyznawców), Jezus Chrystus – zbawiciel i zbawienie, pochodzą od Izraela, tj. od Żydów. Ponadto Biblia w części Starego Testamentu jest identyczna tak dla Żydów, których określa ona mianem narodu wybranego spośród wszystkich narodów ziemi (pogan), jak i Chrześcijan, którzy w znacznej części wywodzą się z owych narodów, tj. pogan, nie licząc oczywiście wierzących w Chrystusa Żydów. Nie powinien więc nikogo dziwić fakt, że w świecie chrześcijańskim, a zwłaszcza w kręgach, w których w Biblii upatruje się jedyne źródło i podstawę wiary (głównie protestantyzm, a w szczególności amerykański), w przeciwieństwie do łączenia tradycji z Biblią (rzymski katolicyzm, prawosławie), istnieje duży sentyment do Żydów i Izraela, co przekłada się na zachowania i postawy elity politycznej tych społeczeństw, których członkowie swoje sentymenty wyrażają w wyborach. Dla chrześcijan biblijnych, tak ich nazwijmy, słowa Biblii to słowa Boga Jahwe, który mówił w ST, oraz słowa Boga Jahwe, który się wcielił, stając się człowiekiem o imieniu Jezus, tzn. Jahwe zbawieniem i mówił najpierw osobiście, a po śmierci i zmartwychwstaniu przez swoich uczniów, a przemawianie to składa się na Nowy Testament. Ten to Bóg o imieniu Jahwe, jak głosi ST, wybrał Izrael na szczególną swoją własność spośród wszystkich narodów i ludów ziemi i powiedział o nim w ST, że jest źrenicą w Jego oku; jeśli ktoś więc będzie tobie (Izraelowi) błogosławił, i Ja będę mu błogosławił, a jeśli ktoś będzie ciebie (Izraela) przeklinał, i Ja go przeklnę. Ci więc, którzy wierzą, że Biblia jest natchnionym Słowem Bożym, przyjmują te słowa, wierzą w nie i pozwalają, aby one wpływały na ich poglądy i kształtowały ich postawę wobec Izraela. W wieku Nowego Testamentu Izrael został odrzucony, gdyż nie przyjął Jezusa Chrystusa – zbawiciela i pozostaje niewierny ze względu na pogan, żeby ci przez wiarę w Chrystusa mogli wejść w skład narodu wybranego i stać częścią ludu, który On nabył dla siebie na krzyżu za cenę swojej krwi, aż do czasu, gdy dopełni się liczba pogan, tj. gdy poganie wejdą w pełni i zostanie zbudowane jedno Ciało, złożone z tych dwóch: wierzących w Chrystusa pogan i Żydów. Gdy ten proces budowy będzie się miał ku końcowi, Izrael zostanie odrodzony – najpierw politycznie, a później duchowo, gdy pozostała część Izraela uwierzy w przychodzącego powtórnie w widzialnej chwale Chrystusa, którego przebodli, wraz ze swoim zbudowanym Ciałem, którego On jest głową. To dawno zapowiedziane w proroctwach przyjście Mesjasza, tj. z gr. Chrystusa, będzie czasem pełnego odrodzenia Izraela. Kiedy to Chrystus, syn Dawida, przywróci królestwo Dawida i będzie panował z przybytku Dawida (Syjon, Jerozolima) nad całą ziemią. Wówczas to na ziemi zapanują prawo i sprawiedliwość.

USA i innym państwom zachodnim w wyprawie po bliskowschodnią ropę Izrael jest bardziej po drodze niż jakiekolwiek inne państwo regionu. Nie od dziś też wiadomo, że Izrael jest wrogiem nr. 1 dla wszystkich jego muzułmańskich sąsiadów, a najbardziej dla rzeczonego Iranu, rzekomo pokojowo nastawionego do innych państwa, którego prezydent, jaki i przywódca religijny nie omieszkali publicznie wielokrotnie uzewnętrznić chęć usunięcia Izraela z mapy świata, wyrażając tym samym swoją determinacje do osiągnięcia zamierzonego celu i wzywając jednocześnie inne państwa muzułmańskie do przyłączenia się do nich w tej świętej krucjacie ich świętej wojny.  Nie powinno więc dziwić, że Izrael mógł poczuć się nieco zaniepokojony faktem, że ci, którzy sięgają po taką retorykę, mogą w niedługim czasie dysponować środkami w postaci broni nuklearnej dla wcielenia jej w życie. Podobnie zresztą jak USA i inne państwa, w tym Polska, które myślą bardziej ekonomicznie niż politycznie, tzn. postrzegają politykę jako środek do osiągnięcia siły gospodarczej, tego, co dziś stanowi o prawdziwej dominacji i realnej władzy.

Polska? Cóż, polityka światowa osiągnęła wymiar globalny, tak jak i gospodarka. Nie wystarczą już lokalne sojusze. Dziś to o wiele za mało. Żeby móc obronić swoje interesy, trzeba je najpierw realnie wytyczyć, a następnie szukać swojego miejsca i pozycji w nowych warunkach globalnej rywalizacji największych światowych graczy. Kulturowo, historycznie i geograficznie bliżej nam do UE i USA. Nasze elity polityczne mają tego mniejszą lub większą świadomość i stopniowo mniej lub bardziej udolnie w tym kierunku podążają. I nawet, gdy ich politycznym zapleczem i matroną jest środowisko zdeklarowanych antysemitów, w Izraelu mowy przyjaźni wygłaszają i ogólnie z Izraelem sztamę trzymają.

sp

Nexx 2012-02-26 19:16:14

SP

Widać że jesteś zadeklarowanym wielbicielem merdiów i wierzysz we wszystko co tam powiedzą.

Chciałbym Ci przypomnieć lub oznajmić jesli nie wiesz o tym fakcie że Iran od ponad 300 lat nie napadł żadnego kraju w przeciwieństwie do chołubionego przez Ciebie Izraela, który co trochę wywołuje bezpośrednio lub pośrednio mniejsze i większe konflikty.

Jak chcesz poszerzyc swój światopogląd o inne niż telewizyjny ogłupiacz źródła, to podaję link do jednego z nich .tu.

Nexxus 2012-02-26 19:46:48

No i jeszcze dodaję do mojego komentarza powyżej cytat:

Menachem Begin : "Nasza rasa jest Rasą Panów. Jesteśmy świętymi bogami na tej planecie. Różnimy się od niższych ras tak, jak one od insektów. Faktycznie, porównując do naszej rasy, inne rasy to bestie i zwierzęta, bydło w najlepszym wypadku. Inne rasy są uważane za ludzkie odchody. Naszym przeznaczeniem jest sprawowanie władzy nad niższymi rasami. Nasze ziemskie królestwo będzie rządzone przez naszego przywódcę za pomocą żelaznej pięści. Masy będą lizać nasze stopy i służyć nam jako nasi niewolnicy

Pozostawiam go bez komentarza bo jest zbyt wymowny

Równość 2012-04-15 22:02:21

Jestem za tym aby iran miał broń masowego rażenia i to w jak najwięcej niech bedzie równowaga na bliskim wschodzie może wtedy nikt nie odważy sie się ich zaatakować !!!Czemu indie mogą mieć czemu pakistan też może mieć i chiny też bo tam nie ma ropy dlatego !! Polska też powinna mieć może ruskie nie wychylałyby się tak :)

Dodaj swoją opinię
Znasz ciekawe linki, filmy, artykuły nawiązujące do tematu? Zamieść je w komentarzach!

Czy na pewno chcesz zgłosić ten komentarz do moderacji?
Zgłoś do moderacji Anuluj
Powód zgłoszenia:
Zgłoś do moderacji
Twoje zgłoszenie zostało wysłane!