Tak władza „rozmawia” ze społeczeństwem

Masowe protesty przeciwko ratyfikacji umowy ACTA doprowadziły do rozpoczęcia „konsultacji społecznych” władz z Internautami w tej sprawie. Praktyka unaocznia jednak arogancję polityków i fikcyjność owych „debat”.
Jedno ze spotkań nt. ACTA odbyło się w Gdańsku. Na rozmowę, obok ministra informatyzacji i cyfryzacji Michała Boniego, prawników i przedsiębiorców internetowych, przyszło przede wszystkim wielu „zwykłych” użytkowników przestrzeni wirtualnej. Okazało się jednak, że prowadzący panel zezwolił tym ostatnim na „dwa krótkie pytania”. Spotkało się to z rozgoryczeniem przybyłych, którzy taką sytuacją uznali za skandal.
W obliczu takiego obrotu spraw interweniował sam minister Boni, który zaczął zachęcać do wypowiadania się, choć jednocześnie zręcznie unikał jednoznacznej deklaracji co do referendum w sprawie ACTA. – „Jeśli wyjaśnimy wszystkie kwestie i okaże się, że ACTA nie ma zagrożeń, to wtedy nie wiem czy będzie potrzebne referendum” – lawirował Boni. Tutaj można obejrzeć całą „debatę”.
Arogancja władzy sprawiła także, iż udziału w obywatelskiej debacie z Donaldem Tuskiem w Warszawie odmówiły organizacje społeczne, m.in. Fundacja Panoptykon i Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Zdaniem ich przedstawicieli trudno o rzetelną dyskusję w sytuacji, gdy premier zasłania się niezrozumiałym „zawieszeniem ratyfikacji”, podczas gdy strona społeczna nie zna wykładni niejasnych sformułowań, użytych w ACTA, takich jak „skala handlowa” czy „piractwo”. Ponadto przedstawiciele zaproszonych środowisk domagają się transparentności debaty, a nie prowadzenia jej na salonach.
Wiele wskazuje więc na to, że przedstawiciele obozu rządzącego oderwali się od rzeczywistości nie mniej, niż francuscy władcy absolutni, mieszkający w Wersalu. Ukazuje to dobitnie konieczność ciągłego nacisku społecznego na władze – zarówno na ulicach, jak i w sieci. Wszak to my jesteśmy ponoć „suwerenem”, a oni tylko nas „reprezentują”.
Autor: Piotr Kuligowski
Źródło: Nowy Obywatel







Generuj PDF
Drukuj
Ukryj menu
Komentarze
Normalne komentowanie
Komentarze Facebook
Postów: 510




"„Jeśli wyjaśnimy wszystkie kwestie i okaże się, że ACTA nie ma zagrożeń, to wtedy nie wiem czy będzie potrzebne referendum” – lawirował Boni."
No ok, powiedzmy, że Boni stwierdzi autorytatywnie, że wszystko sobie wyjaśniliśmy :). I co? Referendum niepotrzebne. Bo w sumie wszyscy wszystko wiedzą. Uwielbiam te szopki, one się nigdy nie skończą, bo wyborcy lezą do urn jak muchy do lepu. A potem krzywda.
Druga sprawa to jaką mam pewność że mój głos nie zostanie zmieniony?W gówno wizji pokażą słupki,ciemnota powie "tak zdecydował naród" i karawana jedzie dalej.Skoro jest tu nawiązanie do historii francuskiej to może weźmiemy z niej przykład?
A po co wogole romawiac o ACTA?! Tu nie ma o czym dyskutowac, kazdy nastepny paragraf kazde nastepne zawile i niedookreslone prawo dazy do ograniczen naszych swobod. Nalezy bezwzglednie odrzucic nastepne prawo regulujace co mozemy a czego nie zamiast o tym dyskutowac a potem przepchnac pod inna nazwa jak to zrobili z konstytucja EU, ktora Irlandia odrzucila w referendum (no to potem przedlozyli traktat... i poprzedzili go propagandowym praniem mozgu tej spolecznosci). Mysle, ze Tusk stosuje ten sam schemat i nie ma co wogole z nim dyskutowac!
Po co chodzic do urn i glosowac na nastepne matoly?! Niech sie sami wybieraja przy poparciu spoleczenstwa 10% jak to bylo w komunie, to wtedy dopiero taki jeden z drugim przy zlobie beda sie sobie na rece patrzec i dygac by ich zlodziejstwo na jaw nie wyszlo, bo w takiej sytuacji lincz persony ze swiecznika bedzie nieunikniony.