Prawda o mięsie – „załadunek” z opóźnionym zapłonem

Teraz kilka słów o mięsie, produkcie, którego osobiście z wielu powodów
nie radziłbym spożywać na co dzień.
Zużywanie dużych ilości białka zwierzęcego (mięso, wędliny itp.) w ilościach kilkakrotnie przekraczających zapotrzebowanie na nie w organizmie, powoduje ciągłe gnicie w układzie pokarmowym, zaparcia i zanieczyszczenie organizmu kwasem mlekowym, szczawiowym i moczowym (sprawcami bólów kręgosłupa, osteoporozy, chorób stawów i innych narządów ruchu).
Mięso nie ma zapachu, smaku i dlatego, by można je było spożywać należy je smażyć, gotować, dodawać różne przyprawy i mocno solić (jak dowiemy się później, każda z tych czynności jest niebezpieczna dla zdrowia). W trakcie takiego przyrządzania wytwarza się w nim około 20 trujących substancji, które niszczą naczynia krwionośne i układ nerwowy. Jednym z ubocznych produktów trawienia mięsa są kwas mlekowy i szczawiowy — bardzo negatywnie wpływające na stan naszego zdrowia. Na trawienie mięsa organizm potrzebuje spore ilości witamin i mikroelementów i dlatego jeśli ilość spożywanych razem z mięsem warzyw jest znikoma, mięso nigdy nie będzie do końca strawione, będzie ciągle gnić w układzie pokarmowym. Proces gnicia powoduje zmianę pH jelita grubego na mocno zasadowe, co z kolei prowadzi do zakwaszenia krwi. Środowisko zasadowe jest idealne do rozwoju komórek chorobotwórczych (szczególnie rakowych). Wszyscy, którzy w nadmiarze spożywają mięso powinni liczyć się z faktem, że są poważnie narażeni na wystąpienie u nich chorób nowotworowych.
Każdy z nas łatwo może policzyć ilość kalorii, które są zużyte w ciągu doby. Przy codziennym mieszanym pożywieniu (należy także liczyć zjedzone ilości słodyczy, kawy, lodów itd.), otrzymujemy średnio 2500 kcal. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia od momentu urodzenia, aż do śmierci człowiek średnio zużywa 50.000.000 kcal. Teraz możemy podliczyć średnią długość życia (przy mieszanym pożywieniu) i dlatego 50.000.000 kcal (energia zużyta w ciągu zycia) dzielona na 2500 kcal (energia zużyta w ciągu doby = 20.000 dób, czyli 58 lat. Teraz spróbujemy podliczyć średnią długość życia zwolenników naturalnych roślinnych posiłków, którzy średnio zużywają do 1.000 kcal w ciągu doby. 50.000.000kcal:1.000kcal = 50.000 dób, lub 137 lat. To już nie jest arytmetyka — a nasze życie. Niezaprzeczalnym naukowym faktem jest to, ze na każde 1.000 osób odżywiających się mieszanymi posiłkami lub mięsożernych w wieku do 60 lat przypada jeden wegetarianin, a na każde 1.000 “mięsożernych" po siedemdziesiątce, jest już 100 wegetarian. W wieku ponad 80 lat na każde 1.000 mięsożernych przypada 600 wegetarian. Odżywianie oparte tylko na liczeniu kalorii jest błędne z fizjologicznego punktu widzenia. Cała tajemnica tkwi w bilansie białka, węglowodanów, tłuszczów, soli mineralnych, witamin i mikroelementów.
Jeszcze jeden fakt, na który chciałbym zwrócić Państwa uwagę. Nadmierne spożycie białka zwierzęcego, szczególnie we wczesnym dzieciństwie obniża moc układu odpornościowego. Na trawienie mięsa organizm potrzebuje duże ilości witamin i mikroelementów, które pobiera z krwi rosnącego dziecka, a kiedy ich zabraknie, rozwija się ukryta anemia i choroby krwi. Wszelkiego rodzaju uczulenia, egzemy, przeziębienia, anginy, katary i inne choroby, które określamy mianem chorób wieku dojrzewania, są przeważnie skutkiem ślepej miłości rodziców. To właśnie oni nadmiernie wzbogacając odżywianie dziecka mięsem, są nieświadomi tego, że powoli je „zabijają”.
Filozofia Wschodu uczy nas, że każdy produkt, który spożywamy posiada w sobie informacje o miejscu swoich narodzin, sposobie hodowli, uprawianiu, klimacie, ilości promieni słońca, księżyca itd. Jaką informację pod tym względem zawiera mięso?
Czasy, kiedy krowy były hodowane na łąkach, na zielonej trawie, dawno się skończyły. Dziś całe swoje życie przebywają na farmach bez światła słonecznego i czystego powietrza. Zamiast soczystej i zielonej trawy spożywają hormony i różne syntetyczne mieszanki...
Często kupując niekształtny kawałek mięsa nikt z nas nie myśli o tym, że kiedyś należał on do miłego sympatycznego zwierzaka, którego zabito prądem wysokiego napięcia. Nie bądźmy naiwni myśląc, że zwierzę nie czuło zbliżającej się swojej śmierci. Czuło i to jeszcze jak! Aż strach pomyśleć, ile trujących hormonów „agresji” i strachu wyprodukował jego organizm w momencie zabicia, hormonów, które my potem z apetytem konsumujemy w postaci np. kotleta schabowego. Dlatego nie należy się dziwić temu, że my i nasze dzieci jesteśmy wyjątkowo agresywni i wybuchowi... Agresja zawsze rodziła agresję, a spożycie mięsa przyczyniło się jak najbardziej do potwierdzenia tej starej prawdy!!!
W ostatnich latach (1999-2002) w krajach Europy Zachodniej coraz częściej obserwowano u krów epidemię BSE (choroby „szalonych” krów). Skutkiem tej choroby jest całkowite zwyrodnienie układu nerwowego (tzw. gąbczaste zwyrodnienie mózgu). Jedynym ratunkiem w tej sytuacji jest całkowite zniszczenie (spalenie) całego stada! Daj nam Boże, aby za kilka lat nasze dzieci (u których podstawą wyżywienia jest pokarm mięsny) nie odczuły na sobie skutków fatalnej pomyłki hodowców bydła, pomyłki, polegającej na tym, że zamiast pokarmu pochodzenia roślinnego, krowy były odżywanie pokarmem białkowym (mączką kostną).
Oto jaskrawy przykład tego, jak nieodpowiedni pokarm może zniszczyć psychiczną i fizjologiczną budowę organizmu!
Nie każdy musi być wegetarianinem
Chciałbym, aby prawidłowo mnie zrozumiano. Nie wszyscy muszą być wegetarianami. Ja nie namawiam, by zrzec się wszystkich dobrodziejstw i ziemskich radości, bez których samo życie traci połowę wdzięku. W życiu każdego powinny być święta, kiedy można jeść wszystko i codzienność, kiedy organizm otrzymuje tylko to, co dla niego jest zdrowe!
Namawiam więc Państwa do przestrzegania umiaru w jedzeniu, bo jest to jeden z podstawowych warunków istnienia człowieka.
źródło: dr hab. Michał Tombak







Generuj PDF
Drukuj
Ukryj menu
Komentarze
Normalne komentowanie
Komentarze Facebook
Postów: 698




Prawda o mięsie, dobre sobie.
Ta zielona propaganda jest tak głupia, że aż śmieszna.
Mięso jest złe? :) Mięso samo w sobie nie ma smaku? Mięsa nie można jeść na surowo?
Tu naprawdę można pisać, z uśmiechem na twarzy.
Mięso jest jednym z podstawowych składników naszego jadłospisu. Co więcej, wykluczane do niedawna przez pseudonaukowców czerwone mięso, jest w zasadzie strategiczne ze względu na mikroelementy dla organizmu. Jeśli nie spożywamy mięsa czerwonego, to musimy spożywać wiele mikroelementów i witamin w kapsułkach. Inaczej mamy ich niedobór, i organizm traci swoje możliwości.
Rozumiem, że autor tu stwierdził, iż skoro dzieci przekarmiane mięsem, mają problemy zdrowotne. Czy to oznacza, że powinniśmy zmniejszać lub wyeliminować jego spożycie? Nie żartujmy. Co my jesteśmy otyli amerykanie, co jedzą wołowinę na wszystkie możliwe sposoby w każdym posiłku? :)
W takim razie analogicznie skoro witaminy spożywane w nadmiarze też są szkodliwe, skoro tłuszcze również. Skoro nadmiar węglowodanów w diecie prowadzi do otyłości? To może ograniczmy to wszystko do minimum? Albo wogóle nie jedzmy? Nadmiar wody też zabija, nadmiar soli, również.
Agresja powodowana przez mięso? Eskimosi muszą być bardzo agresywnymi ludźmi, same tłuste foki i ryby jedzą.
Ja znam 3 osoby które "były" wegetarianami przez sporą cześć swojego życia. Wszystkie te osoby są słabe fizycznie, dwie mają do dziś problemy z nabraniem masy mięśniowej a jedna ma problemy natury hormonalnej. Wszystkie trzy osoby były i są podatne na wszelkie przeziębienia.
Zamiast odchodzenia od mięsa nauczmy się sami zdrowo gotować a wszystko będzie dobrze.
A długość życia nie zależy od jedzenia mięsa, ale od ilości białka w pożywieniu. Im więcej białka, tym intensywniej pracujący organizm, co prowadzi do szybszego jego zużywania. Między innymi dlatego zawodowi sportowcy szybciej eksploatują swój organizm, niż amatorzy.
jak dla mnie błedne podejście do liczenia długości życia, ktoś to wymyślił z czapy. średnia to średnia... skąd wniosek że wszyscy średnio zużywają w ciągu życia 50 mln kcal a wszyscy miesozercy 2,5k kcal dziennie a roślinni tylko 1k kcal. to czysta nadinterpretacja.. w celu udowodnienia swojej racji
@Jaceks
Sprawdziłem to dla dwóch wartości:
Dolna granica
2500kcal x 365dni = 912'500kcal x 58lat = 52'925'000kcal (w ciągu życia trwającego 58lat) w przypadku spożywania 1000kcal (zamiast 2500kcal)
52'925'000kcal : 365dni = 145 lat
Górna granica
3500kcal x 365dni = 1'277'500kcal x 58lat = 74'095'00kcal (w ciągu życia trwającego 58lat) w przypadku spożywania 1000kcla (zamiast 3500kcal)
74'095'00kcal : 365dni = 203 lata
Wniosek: Wykorzystując tą samą energię z pokarmu (kcal) jako wegetarianin pożyjesz dłużej niż mięso/wszystko żerca.
Wyniki wyglądają imponującą, jednak należy zejść na ziemię, ponieważ tutaj pod uwagę brany jest tylko czynnik odżywiania, a dokładniej rodzaju pokarmu. Inne czynniki takie jak: dodatki do żywności, jakość wody, prawidłowy sen, przebyte choroby, ruch i ew. jego brak, rodzaj pracy - np. w szkodliwych warunkach lub na wysokościach, święta, sytuacje losowe, czy stres, nie powinny być pomijane, a to znacząco wpływa na jakość i długość życia.
Tak, czysta matematyka.
Rozumiem, że wegetarianie spędzają całe dnie rozmyślając, lewitując i tworząc sztukę, skoro zużywają średnio 1000kcal dziennie. W przeciwieństwie do tych nieskomplikowanych mięsożerców, którzy parają się jakimś tam wysiłkiem fizycznym (choć generalnie niezbyt intensywnym, więc średnio zużywają 2500 kcal dziennie). Prawdziwie logiczne założenia.
Nadmiar białka powoduje przejście naszego organizmu w stan przewlekłej ketozy, czyli procesu, w którym dochodzi do spalania tłuszczów przy znacznym niedoborze glukozy we krwi. Przewlekła ketoza to zakłócenie równowagi kwasowo-zasadowej naszego organizmu i zakwaszanie go. Długotrwała kwasica ma niekorzystny wpływ na nasze zdrowie i może prowadzić do: odwodnienia, osłabienia i senności, nudności i wymiotów, bólów brzucha i w klatce piersiowej oraz do zaburzeń elektrolitowych (hipokaliemia, hiponatremia, hipofosfatemia).
Jak nasz organizm radzi sobie z nadmiernymi pokładami białka?
W niektórych przypadkach może dochodzić do odkładania się metabolitów tego składnika w nerkach, co z kolei znacznie zwiększa ryzyko częściowej lub całkowitej niewydolności tych narządów. W zaawansowanych przypadkach objawia się to jako ostry ból pleców, w okolicy odc. krzyżowego kręgosłupa. Podwyższa się także poziom homocysteiny, co jest jednym z czynników zwiększonego ryzyka miażdżycy.
Podczas przemian białka w organizmie, powstają związki purynowe co zwiększa ryzyko dny moczanowej (podagra), która może prowadzić do artretyzmu
Musimy również pamiętać, iż zbyt duża ilość białka w diecie to także zagrożenie dla innego bardzo ważnego narządu, jakim jest wątroba. To ona bierze udział w przemianach wszystkich białek, jakie trafiają do naszego organizmu. Dlatego nagłe zwiększenie podaży tego składnika w diecie może przeciążyć ten narząd i doprowadzić do jego niewydolności. Duże ilości białka podwyższają ciśnienie krwi i mogą być w skrajnych przypadkach przyczyną udarów lub zawałów serca.
Niewystarczająca ilość owoców, warzyw oraz produktów zbożowych i tłuszczów w diecie najpewniej doprowadzą nasz organizm do bardzo niebezpiecznych niedoborów witamin i składników mineralnych (wit.C; tych z grupy B, kwasu foliowego, fosforu, wapnia i magnezu oraz potasu).
U mężczyzn nadmierne spożywanie białek może wpłynąć na obniżenie libido ze względu na zdecydowane obniżenie dostarczanej energii wraz z pożywieniem.
Nadmierne spożycie białek jest odpowiedzialne również za zwiększone stężenie wapnia we krwi (hiperkalcemia), a także zwiększone wydalanie wapnia z moczem (hiperkalcynuria), co w konsekwencji może prowadzić do osteoporozy.
Kolejnym stanem niekorzystnym jest Kwasica, która pojawia się gdy dieta jest bogata w mięso, jaja i wędliny (działają kwasotwórczo), a jednocześnie uboga w warzywa i owoce (o działaniu zasadotwórczym). Do zakwaszenia organizmu przyczynia się także stres, otyłość, spożywanie nadmiernych ilości alkoholu czy choroby takie jak: cukrzyca, choroby nerek i wątroby.
Zasadowy wpływ również mają:
- warzywa
- kiełki
- owoce
- kasza gryczana
- migdały, orzechy brazylijskie
W przypadku Kwasicy mogą wystąpić objawy:
- utraty łaknienia, nudności, wymioty, bóle brzucha
- zapach acetonu z ust (podobny do owoców np. jabłek)
- oddech Kussmaula (bardzo pogłębiony oddech)
- odwodnienie (suchość błon śluzowych i języka)
- osłabienie, senność, utrata przytomności (zawroty głowy)
- zaburzenia stanów świadomości
- zaczerwienienia policzków (rumieniec kwasiczy)
- wysypka na ciele
- bóle w klatce piersiowej
Każdy decyduje o sobie, to zaś jest tylko informacja i tak należy ją traktować.
Nie zamierzam nikomu wylewać piwa i wyrywać golonki z rąk :)
.Przekopiowano ze strony http://www.walkaduchowa.fora.pl/kosciol-katolicki,66/nie-zabijaj,223.html ale to wszystko to co sam chciałabym powiedzieć, ale ktos inteligentniejszy zrobił to lepiej...
Kiedy przyjrzymy się osobom, które przeszły na dietę wegetariańską zauważymy, że są to ludzie, którzy rozumieją, iż aby rozwiązać kwestię wojen oraz konfliktów społecznych i międzynarodowych, należy najpierw rozwiązać problem przemocy i agresji we własnych sercach. Dlatego nie powinien zaskakiwać nas fakt, iż większość wegetarian to ludzie, którzy poszukują lub poszukiwali metod uniknięcia i łagodzenia cierpień.
Dla większości z nich, wegetarianizm jest istotnym krokiem ku lepszemu społeczeństwu, a ludzie którzy mają czas, aby zastanowić się w jaki sposób zmienić swoje życie, swoje środowisko, mają bogate towarzystwo znanych i cenionych postaci współczesnych, a także historycznych, do którego zaliczają się między innymi:
Pitagoras, Plotyn, Sokrates, Platon, Lucius Annaeus Seneca, Klemenus z Aleksandrii, Publius Ovidius, Plutarch, Król Aśoka, św. Franciszek z Asyżu, św. Hilary, św. Jan Hryzostom, Leonardo da Vinci, Monatigne, Akbar, John Milton, Isaac Newton, Emanuel Swedenbourg, Voltaire, George Gordon Byron, Benjamin Franklin, Jean Jacqes Rousseau, Lamartine, Percy Bysshe Shelly, Ralf Waldo Emerson, Henry David Thoreau, Lew Tołstoy, George Bernard Shaw, Rabindranath Tagore, Mahatma Gandhi, Albert Schweitzer, Albert Einstein, Karol Linneusz, Charles Darwin, Isaac Beshevi Singer, Richard Wagner, Budda, Dalai Lama i inni.
Natomiast do współczesnych nam wegetarian możemy zaliczyć mniędzy innymi:
Twiggy, Machael Jackson, Peter Gabriel, David Casidy, Paolo Tofani, Nina Hagen, Carlos Santana, Alexander Pope, Anna Lennox, Edwin Moses, Chubby Checker, Nils Poppe, Joe Strummer, Ravi Shankar, Jesse Owens, Johny Weissmuller, Ray i Dave Davies, John J. Rockefeller, Chris Campbell, Paul i Linda McCartney, George Harrison, Britt Eckland, Kate Bush, Bob Marley, Dennis Weaver, Tood Hundgreen, Johny Cash, Peter Tosh, Alan Alda, Książe Karol i wielu, wielu innych.
***
Etyka
Wiele osób za najważniejszy argument na rzecz wegetarianizmu uważa powody etyczne.
W eseju rzymskiego pisarza Plutarcha zatytułowanym O jedzeniu mięsa czytamy: "Czy możesz podać prawdziwy powód, dla którego Pitagoras odżegnywał się od jedzenia mięsa? Ze swej strony jestem ciekaw w jakich okolicznościach i w jakim stanie umysłu pierwszy człowiek dotknął ustami, aby pogryźć i jeść mięso martwego stworzenia, postawił na stole martwe, gnijące, stare ciała, które jeszcze przed chwilą żyły, wrzeszczały, płakały i poruszały się, i zaryzykował, by nazwać je pokarmem... . Z pewnością nie jemy w samoobronie lwów, ani wilków; przeciwnie, pomijamy je i zarzynamy niewinne, nieszkodliwe, łagodne stworzenia, bez żądeł i zębów, którymi mogłyby nam zaszkodzić. Aby zdobyć trochę mięsa, pozbawiamy ich słońca, światła i długości życia, do czego mają prawo, gdy rodzą się i żyją".
George Bernard Shaw
ubolewał nad tym, że przez zabijanie zwierząt na mięso, człowiek niepotrzebnie niszczy w sobie najbardziej wzniosłą cechę – sympatię i współczucie dla innych stworzeń, które ostatecznie są podobne do niego – i zadając gwałt własnym uczuciom, staje się okrutny.
Już przed ponad stu laty rosyjski pisarz Lew Tołstoj ostrzegał:
"Jak możemy oczekiwać idealnych warunków na Ziemi, gdy nasze ciała są grobami zamordowanych zwierząt? Dopóki będą istniały rzeźnie, będą istniały i pola bitew." Jeżeli stracimy szacunek dla Życia zwierząt, to stracimy także szacunek dla Życia ludzkiego.
Dwadzieścia sześć wieków temu Pitagoras powiedział:
"Ci, którzy zabijają zwierzęta, aby jeść ich mięso, przyczyniają się do masakry własnych ciał".
Obawiamy się bomb i cierpienia, ale czy możemy spokojnie patrzeć na strach i ból, który sami zadajemy, zarzynając rocznie ponad 50 miliardów zwierząt? Czy to okrucieństwo nie wpływa i na nas?
Leonardo da Vinci pisał, że
"człowiek jest królem zwierząt, gdyż przewyższa je w okrucieństwie. Żyjemy kosztem śmierci innych. Jesteśmy cmentarzyskami!" Jednocześnie dodał:" Ale przyjdzie czas, kiedy człowiek będzie traktował mordowanie zwierząt w ten sposób, w jaki traktuje obecnie zabijanie ludzi".
W innym miejscu powiedział:
"Ten, kto nie szanuje i nie ceni życia, nie zasługuje na to, aby żyć".
Także przywódcy polityczni dochodzą do wniosku, że szanse na pokój światowy zwiększą się, jeżeli zasada nieagresywności w postaci wegetarianizmu, obejmować będzie większe rzesze ludzi.
U Nu – były premier Birmy powiedział kiedyś:
"Pokój światowy i każda inna forma pokoju zależą w dużej mierze od nastawienia umysłów. Wegetarianizm może wprowadzić właściwą dla pokoju mentalność. Jest on walką o lepszy styl życia, który – zastosowany powszechnie – może doprowadzić do lepszych, bardziej sprawiedliwych i bardziej pokojowych stosunków między narodami".
W całym współczesnym świecie wzrasta przestępczość, nasilają się międzynarodowe napięcia i wojny. Czy możemy przymykać oczy na lęk i cierpienie, jakie powoduje technologicznie doskonała rzeź milionów niewinnych zwierząt i wzbraniać się przed świadomością, iż jest to jeden z najważniejszych psychologicznych czynników wpływających na moralny i duchowy upadek społeczeństw?
Albert Einstein podkreślał:
"Wegetariański sposób życia, przez swoje czyste fizyczne działanie na ludzki temperament, może wpłynąć na ludzkość w najbardziej dobroczynny sposób".
Edgar Kupfer-Koberwitz w swojej książce <czy musimy="" zabija="" aby=""> rozważa:</czy>
"Nie zjadam zwierząt, ponieważ nie chcę żywić się cierpieniem i śmiercią innych sworzeń. Dlaczego ja, który jestem tak szczęśliwy, kiedy nie jestem prześladowany, miałbym prześladować lub pozwalać na prześladowanie innych stworzeń? Dlaczego ja, który jestem tak szczęśliwy, kiedy nie jestem uwięziony, miałbym więzić lub pozwalać na więzienie innych stworzeń? Dlaczego ja, który jestem tak szczęśliwy, kiedy mi nikt nie przysparza cierpień, miałbym przysparzać lub pozwalać na sprawianie cierpień innym stworzeniom? Dlaczego ja, który jestem tak szczęśliwy, kiedy nikt mnie nie rani i nie zabija, miałbym ranić lub zabijać inne żywe stworzenia lub pozwalać by były ranione lub zabijane ze względu na mnie?"
Czyż to nie hipokryzja, gdy udajemy się na marsze pokoju, wstępujemy do towarzystw opiekujących się zwierzętami, mówimy o miłości, współczuciu, miłosierdziu i jednocześnie pozwalamy, by codziennie – dla przyjemności naszego podniebienia – ginęły miliony zwierząt? Czyż nie jest to szaleństwo?
Tę dwulicowość potępił George Bernard Shaw w swoim wierszu:
Jesteśmy żywymi grobami zamordowanych zwierząt,
które zabijamy dla zaspokojenia własnego apetytu.
Nigdy obżerając się nie pytamy,
Czy zwierzę ma prawo do życia.
Każdej niedzieli modlimy się o część światła,
które ma oświetlić drogę, którą idziemy.
Jesteśmy zmęczeni wojnami, nie chcemy się bić,
A napychamy się trupami.
Jak gryfy żywimy się zepsutym mięsem,
Nie myśląc o bólu i cierpieniu,
Jakie sprawiamy niewinnym zwierzętom po to,
Byśmy się mogli cieszyć trofeami i polowaniem.
Jak możemy żywić nadzieję w naszym świecie
Na pokój, którego pragniemy?
Modlimy się do Boga nad stosami zwłok
A naruszamy prawa moralności.
Religia
Wtedy mówił Bóg wszystkie te słowa:
"... Nie będziesz zabijał..." (Księga Wyjścia, Dekalog, 20.13). Powszechna interpretacja tego przykazania mówi, iż odnosi się ono do nie mordowania ludzi. Założenie takie daje podstawy do "prawnego", zgodnego z doktryną wyznawanej wiary, zabijania zwierząt, jako niższego gatunku. Jednak jest to bardzo zastanawiające, że Pismo Święte o tak dużym znaczeniu i popularności, prawie jako jedyne akceptuje zabijanie innych stworzeń w celach czysto konsumpcyjnych. Przecież wszystkie wielkie pisma religijne oraz prorocy wszystkich czasów, niestrudzenie głoszą idee niestosowania przemocy i zachęcają człowieka do życia wolnego od zabijania. Kompletny słownik hebrajsko-angielski dr Reubena Alcalaya mówi, że użyte w Dekalogu słowo tirtzach, szczególnie w klasycznym użyciu języka hebrajskiego, odnosi się do każdego typu zabijania, a nie jedynie do mordowania istot ludzkich. Ponadto wiele wzmianek Starego i Nowego Testamentu wskazuje, że sama Biblia ma podzielone zdanie na ten temat. Oczywiście nie do nas należy interpretowanie przekazu Biblii, jednak dla tych, którzy szukają poparcia dla swoich pokojowych poglądów polecamy zapoznanie się z następującymi wersetami: Księga Rodzaju 1.29, 3.18, 9.3-4; Księga Ozeasza 8.13; Księga Jezuego 5.11-12; Dzieje Apostolskie 10.12-14.
Dla wielu chrześcijan głównym argumentem na rzecz spożywania mięsa jest wiara, że Pan Jezus Chrystus jadł mięso, a także fakt, że w Nowym Testamencie jest wiele uwag odnośnie jedzenia mięsa. Jednak skrupulatne badania oryginalnych rękopisów w języku greckim dowodzą, że przeważająca ilość słów tłumaczonych jako mięso, oryginalnie brzmi trophe, brome itd., które w szerszym sensie oznaczają pokarm lub jedzenie. Na przykład w niektórych tłumaczeniach Ewangelii św. Łukasza (8.55) czytamy, że Jezus przywrócił życie zmarłej kobiecie i "polecił podać jej mięso". Oryginalne greckie słowo przetłumaczone tutaj jako mięso brzmi phago, co oznacza jedynie jeść. Greckie słowo określające mięso brzmi kreas i nigdy nie zostało użyte w związku z Chrystusem. Trudno również znaleźć w Nowym Testamencie bezpośrednie wzmianki, że Pan Jezus Chrystus jadł mięso. Fakt ten odpowiada sławnej przepowiedni Izjasza o pojawieniu się Jezusa: "Oto Panna pocznie i porodzi Syna i nazwie go imieniem Emanuel. Śmietanę i miód spożywać będzie, aż się nauczy odrzucać zło a wybierać dobro". (Księga Izjasza 7.14-15). W nowoodkrytym piśmie chrześcijańskim, Esseńska Ewangelia Pokoju,(współczesnym Nowemu Testamentowi), Jezus Chrystus wypowiada się w następujący sposób:
"A mięso zabitych zwierząt buduje w ciele człowieka jego własny grób. Zaprawdę powiadam wam, kto zabija, zabija sam siebie, a kto spożywa mięso zabitych zwierząt, spożywa wcielenie śmierci".
Również Mahomet, zapytany przez swoich uczniów czy czeka ich nagroda za czynienie dobra zwierzętom czworonożnym i pojenie ich wodą, odpowiedział, że "Nagroda czeka za pomaganie każdemu zwierzęciu".
Fundamentem nauk głoszonych przez Pana Buddę jest zasada ahimsy, czyli nie stosowania przemocy, natomiast wegetarianizm jest traktowany przez prawdziwych buddystów jako coś naturalnego i oczywistego.
Natomiast Manu-samhita – starożytny wedyjski kodeks prawny oznajmia:
"Nie można otrzymać mięsa, nie krzywdząc żywego stworzenia. Dlatego unikaj używania mięsa". W innym miejscu ostrzega:
"Całkowicie powstrzymuj się od jedzenie mięsa, biorąc pod uwagę wstrętny jego początek i okrucieństwo przy krępowaniu i zabijaniu wcielonych istot".
Cała literatura wedyjska – pozostałość starożytnej, światowej kultury – mówi: mahimsyat sarva-bhutani – "nie stosuj przemocy wobec nikogo".
Bhagavad-gita (5.18) wyjaśnia natomiast, że duchowa doskonałość zaczyna się wtedy, gdy ktoś może zrozumieć równość wszystkich żywych istot, wiedząc, że różni je jedynie rodzaj ciała:
"Pokorny mędrzec, dzięki cnocie prawdziwej wiedzy, widzi jednakowo uczonego i łagodnego bramina, krowę, słonia, psa i zjadacza psów (pariasa)".
Jest to zresztą zgodne z oznajmieniami Biblii:
"Gdy zatem będzie ten łuk na obłokach, patrząc na niego, wspomnę na przymierze wieczne zawarte między mną a wszelką istota żyjącą w każdym ciele, które jest na ziemi".
(Księga Rodzaju 9.16);
"Los bowiem synów ludzkich jest ten sam, co i los zwierząt; los ich jest jeden: jaka śmierć jednego, taka śmierć drugiego i oddech życia ten sam. W niczym więc człowiek nie przewyższa zwierząt, bo wszystko jest marnością"
(Księga Koheleta 3.19; patrz również: 3.21; Apokalipsa św. Jana 8.9; Księga Rodzaju 1.20. 1.24, 1.30, 2.7, 2.19, 7.15-16, 8.17, 9.16).
W pismach judeochrześcijańskich jest wiele wyraźnych oznajmień, które mówią o konieczności kształtowania uczuć współczucia i miłosierdzia. Mimo tego, nawet wielu przywódców religijnych, podając różnego rodzaju argumentacje, pozwala na zabijanie zwierząt, chcąc jednocześnie uchodzić za święte osoby. Ta farsa i hipokryzja w społeczeństwie ludzkim jest przyczyną wielu nieszczęść. Obecnie odkryto bombę atomową, która czeka, aby ją wykorzystać do zniszczeń na szeroką skalę. Ci, którzy rozumieją, że żadne działanie nie jest kwestią przypadku, wiedzą, że nie można zapewnić pokoju samymi pobożnymi życzeniami, marszami pokoju lub podpisywaniem nowych petycji, ale dzięki szerzeniu wiedzy o skutkach zabijania nie narodzonych dzieci, jak i niewinnych zwierząt. Prawdą jest, że wegetarianie zabijają rośliny – to także przemoc. Ale istota ludzka musi coś jeść. Mogą to być owoce, ziarna, korzenie i liście wielu warzyw.
Literatura wedyjska mówi, że "w walce o egzystencję jedna żywa istota jest pożywieniem drugiej". Problem nie polega na tym, aby zupełnie uniknąć zabijania – gdyż nie jest to możliwe – ale na tym, aby w cywilizowany sposób zminimalizować cierpienie innych żywych istot. Należy również pamiętać, że wegetarianizm nie jest celem samym w sobie, ani też powodem do fałszywej dumy – wiele zwierząt, które uważamy za gorszy gatunek jest wegetarianiami. Wegetarianizm to nie tylko zmiana diety ale przede wszystkim sposobu myślenia, oceniania rzeczywistości tak, jaką ona jest. Nie wystarczy sztucznie wmówić sobie, że jesteśmy "lepsi", ale mieć na tyle inteligencji, aby swoje działanie opierać na równowadze umysłu, wrażliwości i rozumieniu potrzeb innych. Mimo iż wegetarianizm jest szczytną ideą, należy zawsze kierować się zdrowym rozsądkiem oraz pamiętać o tym, że nie zawsze cel może uświęcać środki.
Pan prof. Tombak najwyraźniej chce żyć wiecznie... na diecie.
Wydaje mi się, że te osoby to marny przykład dla propagowania zalet wegetarianizmu.
Każdy kto jest przeciwnikiem mięsa powinien najpierw poczytać o witaminie B12.
@Protonello
Wtedy mówił Bóg wszystkie te słowa:
"... Nie będziesz zabijał..." (Księga Wyjścia, Dekalog, 20.13).
Mam dla Ciebie złe wiadomości: tak krótki cytat to "moim skromnym zdaniem" zdanie wyrwane z kontekstu. A to oznacza "manipulację". Sorki, że takie odniosłem wrażenie, ale pomyśl:
1. Nie będziesz zabijał ... chyba że w obronie własnej lub rodziny.
2. Nie będziesz zabijał ... chyba że zwierzęta i to humanitarnie oraz w ilościach na własne potrzeby.
3. Nie będziesz zabijał ... w piątki, niedziele i wtorki (żarcik).
4. Nie będziesz zabijał ... karaluchów, szczurów i innych "dla ciebie" szkodników a "dla mnie" stworzeń bożych.
5. Nie będziesz zabijał ... wolnego czasu siedząc na forum w godzinach pracy (na pewno tak nie było o.O ).
ZDANIE WYRWANE Z KONTEKSTU TO MANIPULACJA.
Wracając do tematu warzywek i owoców. Lubię korzenie (szerokie spektrum tego co ogólnie nazywamy warzywami), owoce (pomidory, ogórki, cukinie, itd ponieważ owoc to twór kwiatostanu) oraz łodygi i liście (te jadalne oczywiście). Mięcho naturalnie też, ale nie tak, że na pół kilo chwastów musi przypaść pół kilo trupa. A często daje rady jechać bez mięcha. Jak ma się "smak i wyobraźnię" to można zrobić dobre jedzenie "prawie" bez mięsa.
Ludzkości jakoś do tej pory (czas "przebudzenia oświecenia", dla tego cudzysłów bo mam swoją teorię na ten temat ) nie przeszkadzało polowanie, zabijanie zwierząt w celach konsumpcyjnych, i ich jedzenie. W czasach gdy żywność nie była łatwo dostępna a brakowało pełnowartościowego białka i tłuszczy, ludzie byli zdolni nawet do kanibalizmu. Jedzenie samych roślin nie dostarczy organizmowi ludzkiemu wszystkich potrzebnych substancji odżywczych, spójrzmy na plemiona dziko żyjące w rejonach Amazonii, na indian Ameryki Północnej, na plemiona pierwotne europy. Zachęcam również do zapoznania się z technikami surwiwalu, kto również słyszał o kulturyście-wegetarianinie czy kimś uprawiającym sport siłowy rezygnującym z mięsa.
Jamal,
Lista produktów zasadotwórczych ok, tylko kasza to JAGLANA (gryczana zakwasza) .
Słuchajcie a nie uważacie, że należy zachować umiar i rozsądek ? Nasi dziadowie dbali o zwierzęta, chodowali je, zabijali i zjadali i przez stulecia było wszystko ok. Problem pojawia się kiedy dochodzimy do masowej produkcji zwierząt na ubój. Niech każdy poszuka małej masarni, lub kupi bezpośrednio od rolnika ( da się ). I w tedy i zwierzątka i roślinki można jeść - wszystko z głową.
Przecież za mięsem przemawia biologia. Aktualnie większość wegetarian nie odczuwa w diecie niedoborów witaminy B12, bo albo zrobili sobie zapas pijąc mleko mięsożernej matki, albo sami w dzieciństwie jedli mięso. Problem jest w tym, że jeżeli ojciec wegetarianin i matka wegetarianin spłodzą dziecko i będzie ono na mleku matki to będzie bardzo duże prawdopodobieństwo niedoboru B12 u dziecka. Zaś u kolejnego pokolenia będzie praktycznie 100 %.
Więc jeśli przez swoją wegańską dietę i namawianie do tego , chcecie zapewnić swojemu potomstwu takiej objawy to gratulacje.
Objawy niedokrwistości
osłabienie, męczliwość
upośledzenie koncentracji
bóle i zawroty głowy
tachykardia
bladość skóry i błon śluzowych
Objawy ze strony przewodu pokarmowego
utrata czucia smaku
pieczenie języka
utrata łaknienia, chudnięcie
Objawy neurologiczne
Objawy neurologiczne często wyprzedzają pozostałe manifestacje choroby. W kolejności pojawiają się:
parestezje palców dłoni i stóp
osłabienie
niepewność chodu
Objawy uszkodzenia tylnosznurowego:
zaburzenia czucia wibracji
zaburzenia czucia dotyku
zaburzenia czucia głębokiego
upośledzenie czucia temperatury i bólu
objawy uszkodzenia sznurów bocznych rdzenia:
osłabienie siły mięśniowej kończyn
wzrost napięcia mięśniowego o typie spastycznym
objawy zespołu piramidowego
zanik nerwu wzrokowego: początkowo mroczek paracentralny w polu widzenia, potem osłabienie ostrości wzroku, nieleczona choroba prowadzi nieodwracalnie do ślepoty.
Objawy psychiatryczne
Zaburzenia poznawcze - od łagodnych (MCI) do otępienia. W patofizjologii odgrywa tutaj rolę sam niedobór witaminy B12, jak również hiperhomocysteinemia (będąca skutkiem jej niedoboru i ewentualnego współistniejącego niedoboru witaminy B6 / kwasu foliowego) zwiększająca ryzyko wystąpienia incydentów naczyniowych, szczególnie o typie lakunarnym.
zaburzenia zachowania, apatia, drażliwość,
opisywano zespoły urojeniowe przypominające schizofrenię ("szaleństwo megaloblastyczne")
zaburzenia świadomości (splątanie),
stany depresyjne (włącznie z tendencjami samobójczymi).
No chyba że będziecie się szprycować syntetyczną, ale to chyba nie tędy droga.
Dziwi mnie to, że na tym forum promuje się ufo, new age, wege, wyższosć zwierząt nad ludźmi i inne new age'woskie i NWOwskie ideologie, oraz broni się katarów, a także atakuje Katolicyzm, nawet ten przed vaticanum II! Może najpierw przedstawię to, jak powstwało NWO. Schemat powstawania twórców światowego spisku NWO na przestrzeni dziejów jest przecież dobrze znany. Wygląda on tak:
Najpierw pojawiły się sekty skupione wokół wyznawania gnozy i zaciekli przeciwnicy chrześcijaństwa (głównie wśród żydów) - później ideę te przejęli bogomili - potem katarzy i średniowieczni alchemicy oraz żydowscy kabaliści - od nich to wszystko przejęli różokrzyżowcy, którzy stali się inspiracją dla masonerii, która to zjednoczyła cały gnostycki, antychrześcijański i pogański świat w jeden ruch na czele którego stanęła ''nadmasoneria'' czyli iluminaci. Początkowo gnoza i synkretyczne pogaństwo było zarezerwowane tylko dla wtajemniczonych, dziś twórcy NWO chcą nam wdusić swoje ideologie i stąd właśnie wzięło się new age. Skoro gnoza jest dla twórców NWO jak to mawiał mason Albert Pike (którego słowom żaden inny mason nigdy nie zaprzeczał) ''najwyższą ideą i wiarą''', a twórcy NWO są jego zdaniem ''prawdziwymi gnostykami'' to dlaczego na tym portalu, który ma z założenia obnażać knowania masonów i ukazywać ludziom prawdę promuje się ową gnozę, czym równoznacznie popiera się NWO?
Gnoza podobnie jak new age jest mieszaniną najrozmaitszych poglądów i wierzeń religijnych. Jednak wspólną podstawą tych wszystkich systemów jest wiara w istnienie dwóch jednoznacznych sił - światła i ciemności (przeciwnie do chrześcijaństwa, w którym to dobro jest silniejsze od zła). Materia jest zdaniem gnostyków zła, zatem ten, kto stworzył świat (Bóg) też jest zły. Tym samym gnostycy zaczęli atakować Boga, a Lucyfera uznali za pana światłości i dobra. Co ciekawe jednocześnie gnostycy uznają, że każdy może być bogiem samym sobie! Takie poglądy głosi wielu zarejestrowanych na tym portalu użytkowników. Najbardziej aktywnym jest Nonex, który zaciekle krzewi new age i gnozę, atakuje oraz wyśmiewa Boga. A coz Jamal, No_ne czy jakoś tak? Oni też promują new age. Promowanie wyższości zwierząt nad ludźmi, promowanie okultyzmu new age, promowaniem ufo i wege - co to ma być? Pytam się więc czy takie coś powinno mieć miejsce na stronie przeciwników NWO? A może to dezinformacja? Nie przyszło nigdy wam do głowy, że na newworldorder.com może być wielu zwolenników NWO i dezinformatorów?
Haha, jestem pierwszy, który odpisał Leszkowi :).
Znowu zostałem pominięty - ominęło mnie wytypowanie agentem, teraz zostałem olany podczas nominacji na gnostyka. Jak tak dalej pójdzie to stracę swój wizerunek satanisty. Wiem, że jestem tu "nowy" ale trzeba tu zrobić porządek... :P
Bez obaw panie Leszku: jak byś się wczytał w nasze posty to byś zauważył, że (prawie) "wszyscy jak jeden mąż" nie zgadzamy się z new age i podobnym dziadostwem. Nie pochwalamy satanizmu oraz odchodzenia od wiary. Część z osób, które wymieniłeś jest zatwardziałymi wyznawcami słowa JCh, więc za cholerę nie wiem skąd bierzesz swoje rewelacje.
A i taki mały psikus ode mnie: na KK świat się nie kończy. Wierz mi :).
Na wegetarianizm dają się zazwyczaj namówić osoby które dietetykę znają tylko wyrywkowo.
Dokładnie taki jest ten artykuł.
Są odpowiednie sytuacje i momenty kiedy, chorobliwie ograniczany dziś cukier jest organizmowi potrzebny a jego spożywanie jest zdrowe. Podobnie są sytuacje gdzie człowiek potrzebuje zjeść czerwone mięso z jego minerałami i składnikami odżywczymi.
Dieta kształtuje i dostraja możliwości organizmu. Nie przeczę że wegetarianie obniżają eksploatację swojego organizmu, ale jakim kosztem? Chłodny klimat, zima, wegetarianie są podatni na przeziębienia i wychłodzenia. W sporcie przegrywają z ludźmi jedzącymi mięso, ze względu na braki wydolnościowe i niższy poziom testosteronu. Ta sama przyczyna co skutkuje mniejszą energicznością i trudnościami w wybiciu się na wyżyny w życiu codziennym. Co więcej, nikt nie daje gwarancji na to że taka osoba, przedłuży sobie życie poprzez to że odstawiła mięso. Możliwe że z braku wymaganych przez organizm w takim a nie innym klimacie mikroelementów taka osoba skróci swoje życie jakaś chorobą zakaźną czy trudnymi warunkami wegetacji.
@!heh!
Niby skąd masz takie informacje?
Powiadasz, że biały cukier jest zdrowy? Doszedłeś do tego sam, a może po latach obserwacji?
Przypomnij sobie jak się czujesz, po zjedzeniu kilku ciastek - czasem nie jest to uczucie ciężkości, ospałości, "przesłodzenia", spadku energii. Człowiek początkowo dostaje zastrzyk energii,ale już za chwilę następuje jego gwałtowny spadek. Polecam: Idź i żyw się snickersami :) dozobaczenia w szpitalu.
Cukier może spowodować:
– hipoglikemię i nadwagę prowadzące do cukrzycy i otyłości, i to zarówno u osób dorosłych, jak i dzieci,
– wypłukuje z organizmu sole mineralne i witaminy
– podnosi ciśnienie krwi, poziom trójglicerydów i złego cholesterolu (LDL), zwiększając ryzyko zawału serca,
– powoduje próchnicę zębów i zapalenie ozębnej, które prowadzą z kolei do utraty zębów i ogólnego zainfekowania organizmu,
– powoduje, że umysł dziecka ma kłopoty z uczeniem się i skupieniem uwagi
– zarówno u dzieci, jak i dorosłych wywołuje destrukcyjne zachowania, trudności w uczeniu się oraz łatwość zapominania
– jest czynnikiem inicjującym niewydolność układu autoimmunologicznego i immunologicznego, co kończy się w rezultacie takimi chorobami, jak artretyzm, różne alergie i astma
– cukier zakłóca również równowagę hormonalną i wspomaga wzrost komórek rakowych.
Nie podajesz konkretów, a wymyślasz. Godne podziwu.
Fruktoza, czy cukier trzcinowy są mniej szkodliwe niż biały cukier buraczany (rafinowany - ten w twoim domu).
O cukrze więcej tutaj: http://natura-medica.pl/Recepty/recepta1.htm
Pytanie: Czy jest coś, czym można np. słodzić herbatę, ale nie zatruwając organizmu?
Radzę poczytać o Ksylitolu
Ksylitol (C5H12O5) - to słodzik, który występuje naturalnie. Można go znaleźć na przykład w jagodach, owocach, warzywach i grzybach. Fińska nazwa dla niego to “koivusokeri” lub “cukier brzozowy”, i wynika ona z tego, że najlepszym sposobem uzyskania ksylitolu przemysłowo jest jego produkcja z brzozy poprzez dzielenie i wytapianie strukturalnych włókien drewna – ksylanu. W jaki sposób ksylitol różni się od innych słodzików? Chemicznie rzecz biorąc ksylitol nie jest faktycznie cukrem ale alkoholem cukru. Różni się od innych substancji słodzących takich jak sorbitol, fruktoza i glukoza, ponieważ jego cząsteczka składa się z pięciu a nie sześciu atomów węgla. Większość bakterii w jamie ustnej nie jest w stanie przetrawić tej formy cukru. Jest to jednym z powodów dlaczego ksylitol pomaga zapobiegać próchnicy. Ksylitol jest na przykład o wiele słodszy niż sorbitol. Oceniony pod względem kalorii, jego siła słodząca jest taka sam jak sacharozy. Jest również podobny do sacharozy w swoich właściwościach technicznych i odżywczych.
Ponad 1500 badań naukowych dowiodło, że im więcej spożywamy ksylitolu, tym bardziej jesteśmy w stanie wyeliminować łaknienie cukru, ograniczyć poziom insuliny w organizmie i zalkalizować go.
Wykazano, że ksylitol jest skuteczny w przeciwdziałaniu Candida albicans (bielnik biały), poważnej drożdżakowej dolegliwości układu trawiennego oraz innym szkodliwym drobnoustrojom w jelitach, w tym bakterii Helicobacter pylori, wiązanej z zapaleniami jamy ustnej, cuchnącym oddechem, owrzodzeniami żołądka, a nawet rakiem żołądka.
@Tfmmft
Rozumiem, że komarów, pająków, much, mrówek i innych stworzeń też nie zabijasz?
Jeśli chodzi o spirulinę to B12 do tej pory jest kwestią sporną, czyli ryzykujesz zdrowiem swoim i rodziny. Poza tym spirulina nie występuje w naszym środowisku nie wiadomo jakim reakcjom jest poddawana w celach transportowych.
A o B12 mówię, bo sprawa dotyczy mojej siostry. Też sobie postanowiła zostać wegetarianką, a potem szpital. Też jej zrobili na początku morfologię i wszystko było ok. Dopiero potem jak zrobili badanie krwi na poziom witaminy B12 wtedy wyszła prawda.
Najgorsze wśród wegetarian jest to , że wpierdzialają się w życie wszystkożerców. Chcesz sobie jeść same warzywa to sobie jedz, mnie to nie interesuje, ale przestań pisać bzdury o mięsie. Tysiące lat człowiek je mięso, a tu nagle wyskakują z jakimiś bzdurami.
W imieniu wszystkożerców
WEGETARIANIE DAJCIE NAM SPOKÓJ Z TYMI GŁUPOTAMI !!!
Jahwe nie jest dla mnie Bogiem. Więc nie atakuje Boga atakując jahwe któremu się należy zresztą kopniak by nie wracał nigdy na tą planetę , a niestety ma w planach :)
Nikt nie promuje wyższości zwierząt nad ludźmi jak już promujemy równość zwierząt które mają dusze i ludzi.
Ja promuje ezoterykę, hunę, gnostycyzm, chrześcijaństwo i nie które elementy new age które uznaje za prawdę.
Nie promuje do końca wege ale zachowanie współodczuwania z Naszymi braćmi zwierzętami i zaprzestanie masowego zabijania ich w nieludzkich obozach śmierci gdzie gnijącałe życie w klatce srając pod Siebie faszerowane GMO. :)
a potem to jecie bo się boicie nie doborów w diecie hahah
Wszystkie owady mają u mnie spokój - nie tylko pająki wyrzucam z domu na dwór bez zabijania. Komary odganiam :)
Gratuluje posiadania w okolicy tak porządnych much, komarów i mrówek.
Dla mnie najważniejszy fakt jest taki, że gdyby człowiek był roślinożercą to wszystkie potrzebne składniki pozyskiwałby z roślin ogólnodostępnych.
"Dawniej istniał pogląd, iż witaminę B12 można znaleźć w kiszonkach, tofu, pożywkach drożdżowych, miodzie i glonach. Wszystkie te informacje okazały się nieprawdziwe, natomiast informacja o wit. B12 w glonach okazała się szczególnie niebezpieczna. Glony zawierają nieprzyswajalne dla człowieka analogi witaminy B12 i upośledzają jej wchłanianie, co utrudnia późniejszą suplementację."
Roślinożercy
Mięsożercy
1.
a). siekacze
b). trzonowe
c). kły
dobrze rozwinięte
szerokie do przeżuwania
krótkie szerokie
słabo rozwinięte
cienkie ostre do rozcinania
długie i ostre do rozszarpywania
2.
3.
4.
5.
Wątroba
mała zdolność usuwania kwasu moczowego
6.
7.
8.
Nauka czasem odkrywa to co już dawno było wiadome, np., że mamy wpływ na aktywność naszych genów przez to co jemy, przez nasze stany emocjonalne. Zwierzęta też np. gdy cierpią, pozostawiają ten ślad w genach. Po za tym wiele do życzenia pozostawia to, czym żywi się nasz przyszły kotlet.
A robaczki toleruje, bo z taką przewagą nie trudno zabić coś 100x mniejszego.
Bardzo dobre porównanie Jamal. Tylko brak wszystkożerców.
Natura dokonała za nas już wyboru. I sorry, że jeszcze raz wrócę do witamin, ale niestety bez nich umieramy.
Nie potrafimy syntezować witaminy C, natura dała nam owoce i warzywa, nie potrafimy syntezować witaminy B12 natura dała nam mięso.
Ja tylko stwierdzam fakty, a nie snuje jakieś ideologie. Jak dasz roślinożercy mięso to żaden nie zje i choćbyś je gotował, smażył piekł i cholera co jeszcze robił to żaden roślinożerca nie zje mięsa, tak samo jak większość ludzi nie zje trawy, gałęzi czy siana. Nasz gatunek w kolosalnej większości nie ma wstrętu do mięsa i je ze smakiem nawet surowe czyt. tatar.
Przypominam również o przypadkach ludzi, którzy wyleczyli nowotwory jedząc mięso, tyle że surowe.
W tabeli nie ma wszystkożerców - bo to mieszanka lewej i prawej strony tabeli, tj. w przypadku ludzi.
Ważne: Nie chodzi o całkowite niejedzenie mięsa, a o jego jakość i przesadne spożywanie białek - w tym również serków, serów, twarogów i mleka. Raz jeszcze podkreślam - umiar to klucz do zdrowia.
po pierwsze .. ludzie są różni .. to są różne organizmy .. różne struktury .. różne składy chemiczne także
są przykłady wegetarian sportowców .. wegetarian znaczących naukowców .. co nie oznacza iż wegetarianizm dla wszystkich jest odpowiedni
idąc dalej .. argument o długości życia .. to śmieszny argument .. bo najpierw trzeba udowodnić że długość życia to jakakolwiek korzyść
chyba że ktoś potrafi wykazać iż najznamienitsi członkowie naszego gatunku żyli pod 130 lat ? .. a może więcej takich żyło około 80 ? .. albo 33 ?
najważniejsze jest życie w harmonii .. każdy organizm wie czego mu potrzeba - jest idealnym mechanizmem samoregulującym - również choroby są potrzebne podobnie jak pożary lasów ..
jeśli w sposób rozumowy mu coś wciśniesz .. to będzie musiał się do tego przestawić .. zamiast żyć w zgodzie z samym sobą .. ale niestety .. w szkołach nas nie uczą jak słuchać własnych organizmów
No ja też nie obżeram się mięsem i jem więcej roślin i produktów pochodzenia roślinnego.
@Tfmmft
"Nie mam w przyzwyczajeniu rozmawiać z betonem."
To zdanie świetnie kwituje Twoją stronniczość i brak wiedzy w temacie odżywiania.
Siedem @
Mnie w tzw. konia nie zrobisz. Znam tematykę masońskiego spisku od lat, zanim jeszcze pojawiły się internetowe, dezinformacyjne wypociny, takie jak na tej stronce. Wczytałem się tu w niejeden artykuł i powiem tyle: dezinformacja i fałsz na całego
.
Nonex @
Mógłbyś przybić sobie piątkę z Albertem Pike'm, Giuseppe Mazzinim, Heleną Bławatską, Alice Bailey, Nelsonem Rockefellerem i jeszcze kilkoma czubkami. Masz takie same poglądy jakie mieli oni. Pewnie ci żal, że już nie żyją. Nazywasz Boga chrześcijan złym; twierdzisz, że jest inny, lepszy bóg, który wynagradza nawet za zło (Lucyfer); dobro i zło uważasz za dwie równoznaczne siły itd. przykładów można wymieniać. Prawdziwi przeciwnicy masońskiego spisku i NWO wiedzą, że wiele stron w sieci zostało zinfiltrowanych, a nawet założonych przez zwolenników nowego porządku. Wielu im uwierzyło, to źle. Pamiętajcie: Adminie, No_ne, Nonexie, Kaczy, Jamalu i wam podobni, że nie każdy jest na tyle głupi i naiwny, żeby dać się wam zwieść.
Ilu masonów i zwolenników NWO było/jest wegetarianami? George Byron, Benjamin Franklin, Mahatma Gandi, Albert Einstein, Charles Darwin, Adolf Hitler, Dalai Lama itp. itd. Tak często niby przeciwnicy NWO powołują się tutaj na te postacie, broniąc wegetarianizmu. Nawet Hitler jest tu guru dla niektórcyh forumowiczów. Na tym portalu jest niejaki Mateuszc18, który hołduje faszystom i Hitlerowi. Żeby było jeszcze ciekawiej wszystkie ruchy ekologiczne, obrońców zwierząt, kultu matki ziemi, kultu ufo i zjawisk paranormalnych są sponsorowane, a nawet kierowane przez osoby, których nazwiska powinny nawet największemu laikowi otworzyć oczy! Obrońcy zwierząt, promotorzy wegetarianizmu, promotorzy wróżb, jogi, duchowości wschodu, ufo itd. , ludzie twierdzący że zwierzę jest ważniejsze od człowieka, - wszyscy oni są popierani przez lewaków, masonów, UE, ONZ, itd. Nie rozumiem jak wielu ludzi może być tak bardzo naiwnymi, że im wierzą? Czym się różni większość osób odwiedzających ten portal i mu podobne od tych wszystkich masonów, syjonistów, Rotszyldów, Rockefellerów, globalistów itd.? Prawie niczym! Wasza ideologia i poglądy, a ICH poglądy i wierzenia to jedno i to samo! Prawdą jest, że się nie lubicie, bo ONI rządzą i będą rządzić, a wy nie! To was od NICH rozróżnia. Reszta jest taka sama po obu stronach. Nie rozumiem więc po co chcecie walczyć z NWO, skoro tak naprawdę nowy porządek wam się podoba? Jaki z tego wniosek? Wy nie walczycie z NWO, tylko celowo dezinformujecie!
Jestem wegetarianinem od wielu,wielu lat i nie rozumiem mięsożerców,ja jak i ludzi vege ktorych widzialem nie tylko wyglądali 10 a nawet 15 lat młodziej,cieszyli się także super zdrowiem.
@Jamal
Pisałem o cukrze a nie o samym białym cukrze, co oznacza glukozę, fruktozę oraz właśnie biały - sacharozę, ale nawet biały cukier jest czasem lepszy niż spożycie węglowodanów wolno przyswajalnych lub tłuszczy czy białek.
Krytykując to pokazałeś, że na dietetyce się znasz wyrywkowo, tzn masz wiedzę o możliwych problemach związanych z nadużywaniem co jest wg Ciebie pretekstem aby skreślić go w całości. (Sam nie jestem dietetykiem ale przechodziłem przez kilka rzeczy w praktyce, ze względu na aktywności fizyczną) Powinieneś zadać sobie pytanie, do czego w takim razie jest potrzebny organizmowi cukier?
Dietetyka to wciąż nie odkryta do końca nauka.
Są sytuacje kiedy odpowiednia ilość cukru jest wskazana, (nie obżeranie się ale odpowiednia ilość, a z biedy nawet białego cukru jeśli nie ma nic innego).
Co to za sytuacje? Poranny posiłek tuż po przebudzeniu czy szybki posiłek tuż po intensywnym wysiłku fizycznym. Wtedy należy zjeść, np garść rodzynków, bułkę z dżemem lub łyżkę stołową miodu. Nie należy się objadać tymi produktami, ale dodatek ich do zwykłego dania wyjdzie nam na dobre. Dzięki temu nasz organizm poprzez wyższy poziom glikemiczny w posiłku, zregeneruje natychmiastowo zapasy glikogenu w organizmie co powstrzyma katabolizm białek w mięśniach czyli samotrawienie się organizmu. Po nocy czyli ok 7-8 godzinnej głodówce, oraz po intensywnym wysiłku fizycznym organizm ma puste zapasy glikogenu, a są one niezbędne dla prawidłowej pracy mięśni.
Jeśli tego nie zrobisz, tzn nie spożyjesz odpowiedniej ilości szybko wchłanialnych cukrów, musisz zjeść więcej białka - którego trawienie przecież obciąża i wysila organizm - patrz dyskusja o mięsie. W tych dwóch sytuacjach, "nieduża ilość" czystego cukru nie jest przyczyną powstawania tłuszczu, a trafia bezpośrednio do wątroby i mięśni gdzie wyrównuje zapas glikogenu.
Jeśli nie nadużywasz cukru i nie spożywasz go gdy jest organizmowi zbędny a tylko w sytuacjach gdy występują braki to nic Ci nie będzie. Nawet sam skok insuliny realnie będzie bardzo niski. To tak jak stwierdzenie że skoro ktoś gdy biegał rekreacyjnie ze zbyt dużą intensywnością naderwał ścięgna to rekreacyjne bieganie jest niezdrowe i niebezpieczne.
Jednym wystarczy że rano napiją się soku, inni herbaty z cukrem. Dzieci, zjedzą kanapkę z dżemem i nie ma problemu.
Jedynie należy do tego podejść z głową.
Natomiast, pytasz skąd mam informacje o tym kto daje się namówić na dietę wegetariańską? Z życia. Jak napisałem, znam kilka osób i wszystkie zostały wegetarianami po przeczytaniu jakiś propagandowych artykułów. Nikt z nich nie miał wykształcenia w dietetyce, nikt z nich nie zajmował się dietetyką dłużej niż przeczytanie kilku informacji dyskredytujących mięso oraz opisujących dobroczynne działanie takich czy innych posiłków. A dietetyka to mimo wszystko złożona nauka. Skończyło się to tak że te wszystkie osoby dziś jedzą mięso.
Sądzę, że mięso jest nam potrzebne do funkconowania na tej planecie. To jest 3 gęstość i czy chcemy czy nie, żeby zdrowo żyć nie możemy wykluczyć całkowicie mięsa ;)
Wiem, że wśród budzących się ludzi narasta świadomość cierpienia zwierząt ale to nadal jest 3 gęstość i nadal mięso jest nam potrzebne. Bo choć świadomość pnie się w górę to ciała są nadal na tym samym poziomie ;)
Myślę, że ta cała zabawa w dietę wegetariańską jest propagandą służącą do osłabienia odporności, gdyż tłuszcz zwierzący jest naturalną ochroną dla naszych komórek, które muszą bronić się przed wirusami ;)
To dotyczy nie tylko diety vege ale ogólnie diet ubogich w tłuszcze zwierzęce. Dlatego obecnie moda na szczupłą sylwetkę i jak najmniej cm w pasie, lansowane w mediach i prasie kobiecej i nie tylko ;)
Zastanówcie sie ;)
Może i mięso ma swoje wady, jednak prawda jest taka że gdyby nasi przodkowie nie zaczęli go jeść to ludzki mózg nigdy by się aż tak nie rozwinął i do dziś bylibyśmy małpoludami o inteligencji ameby.
Jakimś przypadkiem opublikowałem jako wylogowana osoba - patrz dwa posty wyżej jako Twój nick
@LeszekSz.
"Żeby było jeszcze ciekawiej wszystkie ruchy ekologiczne, obrońców zwierząt, kultu matki ziemi, kultu ufo i zjawisk paranormalnych są sponsorowane, a nawet kierowane" - "młooody człoowieeku", skoro nie przypominam sobie żebyśmy podawali nazwy organizacji nwo, do których oczywiście należymy to może oświecisz nas i innych forumowiczów? Nie wiem jakiego masz skilla w czytaniu między wierszami, ale chyba porządnego, skoro wiesz do jakich "tajnych organizacji" należymy. To by znaczyło, że wiesz o mnie więcej niż ja sam, bo z tego co pamiętam to nie zapisywałem się do żadnej organizacji, stowarzyszenia czy ruchu.
Powiem więcej: co widzisz złego w przytoczonym przez ciebie "ruchu matki ziemi"? Przecież pole elektromagnetyczne Ziemi tworzące m.in. (i po części) Kroniki Akaszy to coś znacznie bardziej naturalnego i namacalnego niż to w co wierzy 99% mieszkańców tej planety - oni wierzą w mamonę, która robi się ot tak (bank centralny i fed tworzą kasę dopisując cyferki, jak myślisz skąd oni biorą te tryliony? + bańska spekulacyjną, która opiewa na jakąś wirtualną kwotę, którą już ktoś policzył i wydał) i ot tak znika.
@ Twój nick / !heh!
"Mnie w tzw. konia nie zrobisz." - bez obaw, nie lubię koniny. Wolę drób i świnki. Wiesz, że serca drobiowe kosztują 5 zeta za kg i jest to lepsze jakościowo mięso od piersi (bo przynajmniej "ruszało się" gdy reszta zwierza siedziała i tyła w klatce). No i smaczek jest lepszy... szczególnie jak wrzucisz je razem ze smażącym się boczkiem (na parze, z cebulką itd), mniam mniam.
"Wczytałem się tu w niejeden artykuł i powiem tyle: dezinformacja i fałsz na całego" - to znaczy, że się tu poświęcam i ktoś mnie wreszcie docenił (so sweet). Hm... przekażesz mi 1% podatku? :) Tak się składa, że skoro zauważyłeś w moich wypowiedziach fałsz to pozbieraj moje cytaty i odnieś się do nich. "Ja" chętnie poczytam a "inni" może się nawrócą. Jest tylko mały problem - mam umysł ścisły, więc fajnie by było jakby z twoich wypocin wiało logiką.
To może umówmy się, że ja zaczną a ty się dołączysz (żeby nie spamić tutaj [temat jest o jedzeniu], może być gdzieś na forum.. nie wiem.. może w "inne tematy"):
1. ja sieję fałsz - wyjaśnij czym jest fałsz i dlaczego uważasz, że moje wypowiedzi są fałszem. Do tego udowodnij mi, że z mojego punktu widzenia jest to fałsz, czyli, że jest to fałsz względny czy bezwzględny. Może tak być, że okłamuję nie tylko was ale i siebie, to już byłaby tragedia :).
2. ja sieję dezinformację - to już jestem w pewien sposób zrozumieć. Dezinformacja zachodzi wtedy gdy na to samo równanie przypada kilka (z reguły poprawnych) odpowiedzi. Po prostu nie zgadzam się z twoją odpowiedzią, ale zarówno twoja jak i moją mogą być poprawne. To eliminuje zasadność użycia pojęcia "fałsz".
Wiesz gdzie zachodzi jednocześnie "fałsz" i "dezinformacja"? Podczas egzaminów - masz test z wieloma odpowiedziami, które są tak dobrane żeby (wykorzystując techniki manipulowania umysłem - stres, "na oko" dobre odpowiedzi, zamotane jednostki, odpowiedzi bardzo podobne stylistycznie a czasami nawet merytorycznie [wtedy trzeba je kuć na blachę], itd) zdający oblał.
Skoro zarzucasz mi jednocześnie fałsz i dezinformację to znaczy, że może ja po prostu testuję twoją wiarę? :)
Ale urwał :P.
Siedem
Jesteś pewien, że do mnie kierujesz tą odpowiedź, czy coś się Tobie pomieszało?
Ja wogóle nie pisałem do Ciebie a do Jamala, no chyba że jesteście tą samą osobą. Nawet nie wiem za bardzo o co Ci chodzi, bo jeśli jest to jakaś odpowiedź na mój post to jest odpowiedź bez odniesienia do mojego postu.
Pozdrawiam
--------------------------
edit:
A już widzę, tutaj jest inna odpowiedź pod nazwą twój nick, ale nie jest to dwa posty wyżej jak napisałem a cztery. To nie jest odpowiedź do mnie, błędnie zaznaczyłeś mnie w swoim poście.
Jamal, tym artykułem wywołałeś burzę, sprawiłeś że nawet "przyczajone tygrysy" postanowiły się ujawnić hehe.
Seven- "Twój Nick" pojawia się wtedy gdy nie wpiszesz swojego jako niezalogowany, więc trochę pisania na darmo bo adresat może się już nie pojawić.
Co do jedzenia , jak zwykle umiar przede wszystkim, nie dajmy się zwariować i być ciągniętym przez modę na to czy na tamto.
No tak, ja odpowiedziałem na tekst "Twój nick" ale "tego pierwszego" a nie tego drugiego.
Jak tak jest to przepraszam.
Do "przyczajonych tygrysów" i całej drużyny naszego serwisu:
Zachowajmy spokój i starajmy się wszystko robić z umiarem, bo to podstawa. A dalej to już niech każdy działa zgodnie z własnym sercem, sumieniem i pamiętajmy, że jesteśmy ludźmi - każdy z nas, więc szanujmy się wzajemnie.
testowałem na sobie wegetarianizm bez miesa wytrzymałem 2 dni i nie miałem siły chodzic jadłem warzywka i inne takie tam każdy z nas ma chyba inną przemiane materii,bez miesa nie moge żyć
Artykuł jest szczerą prawdą. Wiem to po sobie. Zacząłem chorować na układ pokarmowy (głównie strasznie chudy, bóle, sraka...). Jadłem mięso. Lekarze w służbie NFZ ( różni ok. 7szt.) leczyli mnie "na niby", np. nie usłyszałem diagnozy (tylko dwie - całkowicie błędne), "bawili się tylko" w ciągłe w zlecanie różnych (często tych samych) badań (z krwi, gastroskopii, itd.). Dopiero m.in. artykuły też na tej stronie (np. o lewatywie, witaminach, diecie) i fora chorych z tymi problemami spowodowały, że się zorientowałem co mi jest i podjąłem leczenie przez zmianę diety (soki z marchwi, jabłek, ziemniaków rano, mięso minimalne ilości tylko wybrane gatunki i gotowane, itd.) oczyszczenie jelita grubego, i kilka innych zasad. Żadnych chemicznych leków. Radykalna poprawa zdrowia po 10 dniach ("zabawa z lekarzami" bez efektów - ok. 6 miesięcy, nasilająca się choroba ok. 1,5 roku). Początek księgi rodzaju w Biblii mówi wyraźnie, że dla człowieka są owoce roślin, gdzieś dalej jest dopiero, że Bóg dopuszcza tylko niektóre mięso. Tak, że myślę, że gdy Bóg wszystko "wyprostuje" to ci co będą żyć wiecznie będą jeść tylko rośliny.
@Protonello NIE ZABIJAJ znaczy NIE ZABIJAJ i to nie jest manipulacja czy wyrwanie z kontekstu. Manipulacja jest wtedy gdy do tak prostego zalecenia dodaje się wyjątki. Czy byłbyś wstanie zabić i spożyć istotę z duszą? A jeśli nie jesteś pewny czy ta istota ma duszę popatrz jej prosto w oczy. Więcej... każda istota która śni ma duszę... Czy myślisz że pies, który biega we śnie jest czymś innym niż TY. Przemyśl to sobie.
Co do zębów jako dowodu, który miałby sugerować do czego przystosowała nas natura, porównajcie uzębienie dwóch najsłynniejszych WSZYSTKOŻERCÓW: świni i niedźwiedzia (dla przypomnienia, za Wikipedią, misie po za mięsem zajadają się ze smakiem również "owocami, nasionami, grzybami, dżdżownicami, ślimakami, a w przypadku braku innego pożywienia także trawą."). A wiec zwierzęta owe posiadają w swoim wyposażeniu siekacze, szerokie, płaskie trzonowce ( rozgryzania i rozcierania pożywienia zarówno roślinnego jak i mięsnego) i przede wszystkim DUŻE, MOCNE KŁY- dużo większe w proporcji do pozostałych zębów niż u człowieka. Ludzkie kły są szczątkowe, nie sądzę, aby udało się nimi rozszarpać skórę jakiegoś zwierza, którego byśmy w dodatku jeszcze sami upolowali i zabili tymi kłami i pazurami:) To już nawet praktycznie roślinożerny szympans, nasz najbliższy krewny, ma dużo większe od nas kły, a z tego co wiem, to przekąsek zwierzęcych preferuje jedynie mrówki i inne owady. Z reguły podstawą jego diety są owoce. Oczywiście ktoś może powiedzieć, że natura wyposażyła nas w inteligentny mózg abyśmy mogli polować na zwierzęta za pomocą narzędzi. Ale to jest tylko tłumaczenie zastępcze, i nie jest argumentem, kiedy porównujemy stałe wyposażenie ciała człowieka, które człowiek ma ze sobą w każdej chwili, kiedy chce zdobyć pożywienie - czyli to z czymś się rodzi- zęby, ręce, pazury, szybko biegające nogi (w świcie zwierząt prześcignęlibyśmy chyba tylko żółwia;) ).
Myślę, że jeżeli już patrzeć na uzębienie, to ludzkie kły mogłyby pretendować do zabijania owadów, żuków i larw, idealnie nieruchliwego i łatwego do upolowania dodatku podczas zdobywania głównego pożywienia - owoców i roślin. No i czasami oczywiście znalazłoby się się jakieś ptasie jajeczko na przekąskęJ
Człowiek nauczył się jeść mięso, bo tak było łatwiej, szybciej, można było wędrować, być niezależnym i znaleźć to jedzenie wszędzie - nic nie trzeba było uprawiać i zbierać, było też bardzie kaloryczne i sycące niż rośliny. Jednak jest to wyuczone zachowanie, ewolucja nas do tego sama z siebie nie przystosowała, jeśli by patrzeć na wyposażenie, na skillsyJ Ale jest to w pewnym sensie życie na cudzy koszt i ludzie, mając naprawdę inną alternatywę, z upodobaniem zabijają, żeby zjeść. I w dodatku, co jeszcze w gorszym świetle stawia ludzkość, hodują i zabiją słabszych, bezbronnych (drób, krowy, owieczki, króliczki itp), zamiast mierzyć się z równymi sobie "drapieżnikami" - bo przecież mogliby, skoro mają nad niemi przewagę rzekomej inteligencji.
Zawsze mnie zastanawiało, dlaczego ludzie nie jedzą mięsa innych mięsożerców – zwierzyna łowna to przecież same roślinożerne. Przecież nie mówi się: upolowałem wilka, mam dobrą wilczą kiełbasę. W starych przekazach czy literackich opisach nie piszą, ze ktoś zrobił na ogniu udzieć rysia, czy niedźwiedzia – można mieć z nich skórę, futro ale o mięsie się nie mówi, jakby się go nie jadło. Dlaczego? niezdrowe? Niestrawne? Nie co?
Sama przez 27 lata należałam do tych, którzy jedli mięso, wiec rozumiem, ze można je jeść, może ono smakować i może wydawać się niezbędne (a właściwie dla mnie bardziej było urozmaicające).
Proszę Was tylko, żebyście nie krytykowali ludzi którzy robią coś inaczej niż Wy, wedle ich własnych idei. Oni to rozumieją, może i Wy kiedyś zrozumiecie. Na razie ich wybory tylko szanujcie i respektujcie. Miałam przez całe dotychczasowe życie (w większości mięsożerne) sposobność znajomić się blisko z wieloletnimi wegetarianami jak również z byłymi wegetarianami - z reguły były to osoby, które decyzję o niejedzenie mięsa podjęły w bardzo młodym wieku np. 12-13 lat, w bardzo nieprzychylnych czasach bez odpowiedniej wiedzy na ten temat dostępnej i wbrew woli rodziców, toteż nic dziwnego że cześć z nich wyniku niedostarczania sobie odpowiednich zamienników białka i innych, z przyczyn zdrowotnych wybrała powrót do opcji, na którą namawiali ich jedzący mięsi rodzice i otoczenie. Wiadomo jest, ze jeżeli ktoś nagle zrezygnuje z mięsa w wieku dojrzewania, i w zamian za to będzie jadł tylko makaron, pierogi i surówki, bez odpowiednio zbilansowanej diety może się po jakimś czasie odbiło by się to na zdrowiu, ale to to samo, gdyby ktoś jadł tylko i wyłącznie mięso i mięsiwo i mięso - również szybko nabawiłby się sporych kłopotów.
Kolejną kwestią uwarunkowania nas przez naturę, którą to teorie kreują naukowcy - jest posiadana przez każdego grupa krwii. Wg teorii grupy krwi powstawały kolejno w toku ewolucji, dostosowując nas do pewnych uwarunkowań, również jedzeniowych.
Wedle tego najstarsza grupa krwii, posiadana przez pierwszych ludzi to grupa "0". Należała do łowców zbieraczy, w koczowników przenoszących się wraz z porami roku i polujących na to co znajdą. Mają szybką przemianę materia, dużą odporność na warunki atmosferyczne i podwyższoną zawartość kwasów solnych w żołądku, by strawić wszystko co zjedzą i iść dalej. Ich głównym przystosowaniem ewolucyjnym pod kątem pokarmowych jest duże zapotrzebowanie na mięso - z natury. Uczuleni na większość zbóż hodowlanych, gdyż w czasach powstania tej grupy nie hodowano zbóż i roślin. Określani sa mianem typowych mięsożerców. Ponoć ich dieta w głównej mierze powinna składać się z mięsa, nawet bardzo je lubią osobiście i czują wielką potrzebę spożywania go.
O pozostałych grupach można poczytać w necie. Ja chciałam nawiązać do grupy krwi „0”, gdyż właśnie takową posiadam od urodzenia a jednak nigdy na mięso nie brała mnie szczególna ochota. Zwłaszcza w dzieciństwie jadłam je z przymusu, a jak tylko można było to zostawiałam. I myślę, że nie tylko ja tak robiłam ,ale większość dzieci nie przepada za tym posiłkiem z własnej woli, tylko je, by zadowolić rodziców, bo "nie wypada zostawiać nic na talerzu", bo to przecież "zdrowe", "bo nie urośnie", i w dodatku "za mamusie i za tatusia". I tak oto, kierowani mechanizmem, ze mięso jest niezbędne dla zdrowia , wyrastamy na wpojonych mięsożerców, jedząc to dla "zdrowia" i nawet nie zastanawiając się nad tym zbytnio. Jesteśmy wręcz tym przekonani, że musimy jeść mięso i agitujemy za „jedyną, słuszną prawdą” na ten temat. Aż w końcu niektórzy dorastają do samodzielnego zdania i rozważają swoją prawdę na ten temat.
Nie jem mięsa ani żadnych produktów pochodzenia zwierzęcego od poł roku - może to niedługo ale była to decyzja świadoma i dojrzała. nie chciałam aby była pochopna, czy chwilowa. Rozważyłam to wiele razy, bo wiem i pamiętam ze mięso odpowiednio przyprawione może smakować. Nie przeczę, ze jak jadłam mięso, czerpałam przyjemność z jego smaku (ale tylko przyprawione – bez soli, czosnku czy ziół byłoby istnym paskudztwem)- zaprzeczanie teraz temu byłoby obłudą. Ale tak samo smaczne i niezdrowe są bułki drożdżowe, chipsy, kremowe torty i produkty z apartamen i sztucznymi barwnikami.
Stosuję odpowiednio zbilansowaną dietę i mam naprawdę bardzo dużo energii - zawsze tyle miałam i nie odczuwam żadnej różnicy pod tym kątem. Szybciej trawie, mega szybko, bo nic nie zalega, nie gnije i nie obciąża mi przewodu pokarmowego. I jedząc tyle ile jadłam, tylko że bezmięsnie, schudłam 3 kilo, i moja waga od tego momentu utrzymuję się na idealnej pozycji (166 cm, 54kg). Także myślę, ze decyzja była dobra jeśli chodzi o zdrowie, i przede wszystkim co najważniejsze - decyzja jest dobra dla mojego sumienia, etyki i czystości duchowej.
Tak wiec nie sądzę aby coś było z góry zdefiniowane, jednak warto się nad tym na spokojnie zastanowić i rozważyć wszystkie argumenty na sucho i uczciwie.
Nikt mądry nikogo nie potępia, za to ze ktoś coś robi lub czegoś nie robi, chyba ze szkodzi to innym... Czyli w świecie wolnej woli kieruj się tym, ze wszystkim wolno wszystko robić sobie samemu, byle nie krzywdzili innych. Np. stosujesz urynoterapię i pijesz własny mocz? OK, masz prawo i nikt nie może cię za to potępiać, gdyż NIKOGO INNEGO NIE KRZYWDZISZ. Rozważ tylko czy stosując mięsożerstwo, TEŻ NIKOGO NIE KRZYWDZISZ? bo to, ze zwierzęta czują strach i ból - to wiadomo wszystkim od dawna. I zastanówmy się, czy wyzywają śmierć i miejsca kaźni do których ich się prowadzi, JEŻELI POTRAFIA W PORE WYCZUĆ ZAGROŻENIE TRZESIENIEM ZEIMI I UCIEC W PORĘ, podczas gdy nieświadomi niczego ludzie, niestety odcieli się od Natury, od połączenia z tym co delikatne, intuicyjne a zamknięci w swym cybernetycznym, materialistycznym świecie - przykro mi to mówić, ale niestety zostają na miejscu zagrożenia, nieświadomi zbliżającej się katastrofy. Słynna była akcja słoni na Sri Lance, które masowo zaczęły uciekać w góry kilka godzin przed tsunami, nawet mając turystów na plecach. To samo było ze zwierzętami w Japonii przed trzęsieniem ziemi. Jedyne zwierzęta, które zostały na terenach zniszczonych, to te uwięzione przez człowieka... :( lub kochający bracia mniejsi, zostający z wyboru przy swoich opiekunach, na dobre i na złe - psy i koty.
a co do zabijania robaczków - nie zabijam żadnego owada, czasem oprócz naprawdę upierdliwych komarów, które trzasnę tylko w ostateczności, jak już odganianie nie pomaga:) i robie tak już od 20 lat;p bez związku z wegetarianizmem. A jak tylko się nadarzy okazja, to uratuję tonącego, czy stąpam ostrożnie by nie nadepnąć. Może to sie wydać śmieszne, ale jeśli można komuś pomóc (nawet jeśli jest to tonący owad) i to czemu by tego nie zrobić? Znam wiele ludzi, którzy tak robiąJ
p.s.
W Indiach całe rodziny, miliony ludzi od wielu, wielu pokoleń nie jedzą mięsa i żyją, a nawet są najbardziej rozchwytywanymi pracownikami sektora informatycznego na świecie. Są zdrowi, mają piękne zęby i rozmnażają sie z powodzeniem. Są na diecie wegetariańskiej, bo ich religia nakazuje to od tysiącleci. Ne zabijają dla pożywienia, natomiast jedzą dużo sera i przetworów mlecznych, dzięki czemu dostarczają sobie odpowiednich składników.
Może gdyby mięso było takie jak dawniej, tzn z naturalnych hodowli to można by jeść w rozsądnych ilościach ale to co sprzedają w marketach to jest produkt mięsopodobny, tak jak inne tego typu [masło = produkt masłopodobny]. Abstrachując od całej tej dyskusji faktem jest, że ci co jedzą dużo mięsą mają nieprzyjemny wręcz śmierdzący oddech a także pot i żadna podpięta pod to filozofia tego nie zmieni.