Piramidy w Bośni - Informacje z pierwszej ręki

Ty też możesz mieć swój wkład w odkopywanie piramid
Zdjęcia: część 3
Piramidy: część 2
Podróż: część 1
1. Podróż
Zacznijmy od początku…
Wyjechaliśmy z Polski 12 sierpnia, tak by spokojnie dotrzeć na początek zmiany, która miała się rozpocząć 14, tego samego miesiąca. W trakcie podróży mieliśmy przygodę w Budapeszcie na Węgrzech, z której ja i moich dwóch kolegów (Marcin Paradowski i Paweł Kuciński), śmiejemy się do dzisiaj. Pociąg, który miał nas zabrać z Budapesztu do Sarajewa, przyjechał punktualnie. Niestety kolejka w w metrze okazała się zbyt długa. Plan zakładał, że w ciągu 1,5 godziny zdążymy przejechać ze stacji Budapeszt Keleti(#1), do Budapeszt Kelenfӧld. Jednak jadąc metrem wiedzieliśmy już, że nie zdążymy(#2). Po bombardowaniach w latach 90-tych, niemal cała trakcja kolejowa w Bośni została zniszczona. W skutek tego, w ciągu dnia kursuje tylko 1 pociąg na linii Budapeszt – Sarajewo. Wniosek?! Utknęliśmy na 24 godziny.
Zapewne zwiedzilibyśmy Budapeszt, jednak kantory były już pozamykane, a nasze jedzenie w brzuchach. Nie mając więc innego wyjścia, zacząłem prosić ludzi o pomoc. Mogłem kraść, ale wolałem żebrać. Potrzebowaliśmy jedzenia i wody - w cieniu było wtedy 28 stopni. W efekcie mojego biegania „od człowieka do człowieka” spotkałem Timeę, która bez słowa wyrzutów postanowiła zabrać mnie do sklepu. Nie znała mnie, a jednak nie szkoda jej było pieniędzy, by udzielić nam pomocy. Wyszliśmy stamtąd z torbą pełną jedzenia i skierowaliśmy się z powrotem do parku, w którym mieliśmy swój tymczasowy przystanek. Po drodze wstąpiliśmy do „chińczyka” i nasz anioł stróż zapłacił za 3 porcje, które sam mogłem dowolnie skomponować. Koszty w przeliczeniu na PLN, wyniosły około 120zł. Zrobiliśmy sobie wspólne pamiątkowe zdjęcia, które po powrocie do kraju, wysłałem na jej mail, dziękując raz jeszcze za okazaną pomoc(#3).
Pod wieczór przyszła do nas policja i zasugerowała, że na dworcu będzie bezpieczniej, cieplej i sucho w razie, gdyby zaczął padać deszcz. Pozostały czas spędziliśmy na dworcu.
Po całym dniu i nocy spędzonej na drewnianych ławkach(#4), z radości, że pociąg nareszcie przyjechał, niemal do niego wbiegliśmy. W nim poznaliśmy Rich’a(#5), który wraz ze swoją rodziną (żona i dwie córy) podróżował przez Europę. Kilka dni we Francji, Niemczech, Polsce, Chorwacji, teraz w drodze do Bośni, następnie samolotem do Włoch, znów Francja i do domu – Anglii. Jedne z pierwszych poruszonych tematów dotyczyły: Eckharta Tolle i jego Potęgi Teraźniejszości, systemu monetarnego, podążania za marzeniami, ale też opowiedział mi o tym jak poznał swoją żonę. Oboje z Anglii, oboje przemierzali świat. On zatrudnił się na wielkiej łodzi w pobliżu Australii, a ona już tam pracowała (również dorywczo, tak by zarobić na dalszą podróż). Wrócili razem do Anglii i od tamtej pory przestali podróżować, aż do teraz.
W trakcie jazdy podziwialiśmy widoki i kilka razy zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony tym, co udało mi się zobaczyć(#6). Szczęśliwie okazało się, że pociąg, który docelowo miał nas zawieźć do Sarajewa, zatrzymuje się również w Visoko. Odpadły nam zatem dodatkowe wydatki związane z taksówką, bądź autobusem, którym to musielibyśmy jechać z Sarajewa do Visoko. Około 6 stacji przed końcem, poznałem mieszkańca z tego małego miasteczka, który odprowadził nas pod sam hotel piramidy słońca.
2. Piramidy
Pierwszego dnia - po nocy przespanej w łóżku, nie zaś na ławce, wszyscy wolontariusze podzielili się na kilka grup. Spora część dróg prowadzi ostro pod górę, więc na drugi dzień nie nadawalibyśmy się do żadnej pracy, gdybyśmy nie podróżowali grupami przy pomocy samochodów. Dr Semir Osmanagić i Sara Acconci (archeolog z Włoch) zrobili dla nas dzień zapoznawczy, jak dla wszystkich wolontariuszy, przed nami. Oficjalna prezentacja, na której dowiedzieliśmy się np. o ostatnio znalezionych artefaktach, czy obowiązkach i prawach dotyczących nas wszystkich, jako wolontariuszy(#7). Zostaliśmy przewiezieni do najważniejszych miejsc, w tym podziemnych tuneli(#8-14), czy piramidy słońca(#15). Przede wszystkim mówili o kompleksie piramid, o tym po co je budowano, co potwierdza ich autentyczność, co udało im się już zbadać i czego jeszcze nie wiedzą. Opowiadali również o swoich trudnościach, jakie to napotykają przy prowadzeniu wykopalisk. O tym, że rząd blokuje część finansów, nie daje wszystkich niezbędnych pozwoleń. Wspominali o organizacjach, które piszą petycje, mające na celu obronę fauny i flory, znajdującej się na zboczach piramid – głównie chodzi o kwestie lasów. Zarówno wykopaliska jak i lasy są ważne, więc tak naprawdę ciężko opowiedzieć się po, którejkolwiek ze stron. Faktem jest, że niemal skazani są na pracę tylko przy użyciu ludzkich rąk. Tylko kilka miejsc nadaje się do tego, by wjechać tam większym sprzętem. W dużej mierze wolontariuszom zawdzięczają obecny stan wykopalisk i to, że w ogóle coś przesuwa się do przodu w tym temacie. Na koniec podziękowali nam za przybycie i resztę czasu mogliśmy spędzić dowolnie
W między czasie ludzie zaczęli się poznawać, w efekcie czego, po powrocie każdy miał już jakieś plany na resztę dnia. W kilka osób zwiedziliśmy najbliższe okolice, w tym piramidę księżyca(#16-25). Zobaczyliśmy też jak wygląda centrum Visoko(#26-27). Sporo tam miejsc, gdzie można coś zjeść, czy zwyczajnie posiedzieć – uważałbym tylko przy płaceniu rachunków, raz rzekomo kelner nie zauważył, że zawołał o drugie tyle ile mieliśmy zapłacić. Mieszka tutaj około 25 tysięcy ludzi, raczej nie ma typowych bloków i osiedli z „wielkiej płyty”. Dominują niewielkie domki. Na obrzeżach widzieliśmy jeden opuszczony(#28), dziko rosnące śliwki i jeżyny, całe mnóstwo małych sklepików i stoisk – z owocami, nasionami, ale i odzieżą, jednym słowem wszystko. Bardzo estetyczny wygląd miastu nadają dachy, które pokryte są czerwoną dachówką(#29). Są też bezpańskie psy, które się łaszą i chcą się bawić. W Visoko są też dwie rzeki – Fojnica i Bośnia, mnóstwo w nich skał, kamieni, ryb, a w niektórych miejscach jest bardzo silny prąd. Czystość wód, czasami pozostawia wiele do życzenia, a szkoda, bo jest tam naprawdę pięknie. Wino jest niedrogie i bardzo dobre, podobnie jak owoce i pieczywo – jest wręcz genialne, a jego ceny są porównywalne z naszymi. Smak potraw jest zbliżony do tych, które znamy, więc nie trzeba się jakoś specjalnie przestawiać. Język podobny, więc nie ma większego problemu z zakupami, czy nawiązaniem dialogu np. Piekarnia to Pekara, Kura to kokoszka, Dobre, smaczne to Dobro, choć trzeba uważać, bo pozornie podobne słowa jak Kura, gdy dodamy na końcu „s”, oznacza dosłownie - Kuta…a.
Kolejne dni były równie urozmaicone, więc na tym poprzestanę. Opowiem teraz o piramidach i wykopaliskach. Codziennie podpisywaliśmy listę obecności, po to, by pokazać, że jesteśmy zdolni i gotowi do kolejnego dnia pracy. Lista pojawiała się od 8:30 - na stole była do schwycenia przez 20 minut. Z tym, że jeśli nie podpisałeś w wyznaczonym czasie, to żadne dyskusje nie pomogły. Uwierzcie żadne. Jeśli nie jesteś na czas i nie liczysz się z tymi ludźmi, to tylko 2 razy, potem pakujesz swoje książęce pośladki w pociąg/samolot i do domu. Dlaczego?! Praca wolontariuszy trwa od 5 czerwca do 11 września. To tak naprawdę nie wiele, jeśli chodzi o tak duży projekt. W ciągu roku fundacja zatrudnia tylko 5 pracowników, którym wypłaca pensje. Widać tutaj wyraźnie, że bazują na pomocy, ze strony wolontariuszy, ale ta jest możliwa tylko przez trochę ponad 4 miesiące w roku. To raczej jasne, że pewne wymagania wobec wolontariuszy po prostu są.
Dystans jaki jest do pokonania każdego ranka, od hotelu do piramidy, nie jest jakimś strasznym wyzwaniem. Często się zdarzało, że zabierał nas ktoś samochodem należącym do fundacji, czy też nawet swoim prywatnym. Osobiście polecam spacer w towarzystwie Bośniackich piękności. Na samą myśl, robi mi się cieplej na sercu.
Jeśli jesteś osobą, która preferuje góry, a nie morze, to odnajdziesz się tam bez żadnego problemu - spacery i drogi, które wiodą głównie pod górę. Należy docenić jakość pitnej wody, gdyż wodopoje znaleźć można co kilka set metrów. Smak wody jest w porządku, a są też miejsca, gdzie woda jest zaiste przepyszna. Temperatura w sierpniu wahała się pomiędzy 35-45 stopniami, więc częstotliwość występowania kraników z wodą jest zdecydowanym atutem tego miejsca. Schody na piramidzie słońca, są wyprofilowane pod ostrym kątem i szybko można się zasapać.
Wejście na szczyt nie zabije, choć jest poniekąd powodem do dumy. Szpadle, kilofy, wiadra, ludzie i piramida to większość atrakcji do godziny 15(#30-34). Obiad był podawany godzinę po zakończeniu pracy, natomiast kolacja o 20. Również za naszą pomoc, mieliśmy zapewniony nocleg. Wszystkie popołudnia i niedziele były wolne.
Spędziliśmy kilka dni w różnych miejsach: na Piramidzie Słońca i w tunelu(#35). Wewnątrz niego przez cały rok jest taka sama temperatura, czyli 12 stopni. Temperatura nie zmienia się bez względu na warunki atmosferyczne panujące na zewnątrz. Oddycha się tam z niebywałą lekkością, ponieważ szerokość tuneli wymusza stałą rotację powietrza. Ściany i sufity nie osypują się, a jedynie w kilku miejscach są podtrzymywane przez drewniany strop – w punkcie aktualnego kopania, na rozgałęzieniach korytarzy i przy samym wejściu. Pomiędzy kamieniami w suficie znajduje się tylko woda, a mimo to, cały czas sufit pozostaje w stanie nienaruszonym(#36-37). W momencie wyciągnięcia dowolnego kamienia, osypują się najbliższe w jego położeniu. Nie da się wpasować żadnego z powrotem. Przemierzając korytarze można zauważyć, że wielu turystów tutaj przybywa, aby medytować. W praktyce wygląda to tak, że Ormus – monoatomowe złoto, które znajduje się w Szyszynce, aktywuje się w tunelu i zaczyna jakby brzęczeć, szeleścić. Jest to bardzo intensywny dźwięk, wydobywający się pomiędzy uszami, gdzieś w środku głowy. W tunelu podnosi swoją częstotliwość do wyższego poziomu wibracji. Czemu?!
Nie wiem tego, wiem za to, że działa na ludzki mózg - nigdy wcześniej w moim własnym przypadku, ten dźwięk, nie był tak intensywny jak w tunelu. Wieczorami nie odczuwałem zbytniego zmęczenia, czasami nie mogłem nawet zasnąć, mimo późnej godziny. Spałem krócej niż zwykle, gdyż organizm w pobliżu piramidy regeneruje się dużo szybciej.
Dzięki ludziom z 6 zmiany, wszyscy czuliśmy się niesamowicie. Ogromna różnorodność ludzi z całego świata: Anglii, Niemiec, Francji, Rosji, Norwegii, Szkocji, Chorwacji, Bośni, Węgier, Kanady, Turcji, Polski i Australii (jeśli pominąłem, którykolwiek kraj, to tylko przez nieuwagę). Skłamałbym gdybym stwierdził, że było nudno. Wspólna praca (odkryliśmy to i owo), rozmowy, miejsca, wypady nad rzekę, żarty podczas przerw lub niezapomniane wieczory na tarasie w naszym hotelu, jednym słowem warto było podjąć ryzyko i pojechać.
3. Zdjęcia

#1 - Dworzec Budapeszt Keleti

#2 - Metro

#3 - Timea

#4 - Ławka na dworcu (komfort 2/5)

#5 - Rich

#6 - Podróż

#7 - Prezentacja (prowadzi Sara Acconci - archeolog z Włoch)

#8 - Podziemne tunele (dr Semir Osmanagić opowiada o kompleksie piramid)

#9 - Podziemne tunele (wejście do tunelu)

#10 - Podziemne tunele (Megalit K-1)

#11 - Podziemne tunele (początek korytarza)

#12 - Podziemne tunele (K-2 ważący 8 ton i medytujący turyści)

#13 - Podziemne tunele (opis Megalitu K-2)

#14 - Podziemne tunele (jezioro)

#15 - Piramida Słońca (wolontariusze razem, zaś w tle Piramida Słońca)

#16 - Piramida Księżyca (widok jaki można zobaczyć, w trakcie wspinaczki)

#17 - Piramida Księżyca (kamienna posadzka na szczycie)

#18 - Piramida Księżyca (kamienna posadzka z bliższej perspektywy)

#19 - Piramida Księżyca (kamienne płyty na zboczu)

#20 - Piramida Księżyca (kamienne płyty, regularność kształtów)

#21 - Piramida Księżyca (schodkowo ułożone płyty)

#22 - Piramida Księżyca (przekrój przez warstwy)

#23 - Piramida Księżyca (studnia ukazująca przekrój przez poszczególne warstwy)

#24 - Piramida Księżyca (kamienne płyty)

#25 - Piramida Księżyca (kamienne płyty, wyraźne procesy wietrzenia skał)

#26 - Centrum Visoko (domy)

#27 - Centrum Visoko (Piramida Słońca)

#28 - Opuszczony dom

#29 - Visoko (droga wiedzie góra, dół, góra, dół...)

#30 - Praca (wolontariusze w akcji)

#31 - Praca (wolontariusze na przerwie)

#32 - Praca (Marcin Paradowski znalazł skorpiona, a w między czasie widzieliśmy całe mnóstwo Skarabeuszy)

#33 - Praca (Kucie betonu)

#34 - Praca (czekamy, żeby już za chwilę wybierać gruz)

#35 - Praca (kopiemy w tunelu)

#36 - Wewnątrz tunelu (woda łącząca kamienie)

#37 - Wewnątrz tunelu (inny kąt, belka znajdująca się w tle nie podtrzymuje kamieni)

#38 - Przed tunelem (wraz ze swoim tłumaczem, w odwiedziny przybył do nas prawdziwy Maja)

#39 - Przed odjazdem (Ja i Sara Acconci)

#40 - Przed odjazdem (stacja w Visoko)
Autor: Michał Murgrabia







Generuj PDF
Drukuj
Ukryj menu
Komentarze
Normalne komentowanie
Komentarze Facebook
Postów: 698




Woda nie jest to taka zwyczajna substancja jak by się wydawało i tak naprawdę nie rozumiemy jej w 100%. W dodatku jest to woda z piramid, naładowana energią itd ;)
Tak czy siak, pozazdrościć wyprawy