Towarzystwo Białego Smoka

Tyle się pisze o tajnych stowarzyszeniach działających w krajach Zachodu. Nietrudno znaleźć informacje o iluminatach, masonerii, Bilderbergach. Ale czy ktokolwiek zastanawiał się, czy podobne organizacje nie działają także gdzie indziej.
Benjamin Fulford twierdzi, że pozostaje w stałym kontakcie z azjatycką tajną organizacją, którą nazywa "Towarzystwem Białego Smoka" (The White Dragon Society). Spróbujmy pozbierać to, co się uda z dostępnych na ich temat strzępków informacji pochodzących głównie z wypowiedzi samego Fulforda. Szczytowy okres rozwoju chińskiej cywilizacji przypada na czas panowania dynastii Ming, ostatniej narodowej dynastii Chin. Jednakże w wyniku najazdu żyjących na północy plemion Mandżurów osłabiona dynastia upadła w 1644 roku, a zdobywcy powołali nową dynastię Qing. W tym czasie członkowie armii wiernej Mingom postanowili zejść do podziemia i stać się organizacją działającą w ukryciu, tajnym stowarzyszeniem. Ich celem było obalenie dynastii Qing i przywrócenie Mingów na tron cesarski.
![]() |
| żołnierze bokserów, rok 190 |
Byli oni określani mianem "Czerwonych i Zielonych", zaś ich najsłynniejszym wystąpieniem było wywołanie przez nich powstanie bokserów. Jego celem było obalenie znienawidzonej dynastii oraz bardzo wpływowych wówczas na chińskim dworze Europejczyków, za którymi niejednokrotnie stali Rotschildowie. Przybysze z Europy od czasu zwycięstwa w I Wojnie Opiumowej cieszyli się na terenie cesarstwa szeregiem przywilejów, uzyskując wyjątkowo korzystne warunki do prowadzenia handlu zakłócając równocześnie stosunki panujące w Chinach od setek lat. Powstanie bokserów zostało stłumione jednak wkrótce, także dzięki pomocy mieszkających za granicą Chińczyków oraz Japończyków, udało się obalić cesarstwo i powołać rząd Sun Yat Sena.
Jak się jednak okazało, republika była za słaba i upadła pod naporem komunistów w latach 40-tych. W 1949 roku organizacja ponownie zeszła do podziemia, jednak rozpoczęła prace na rzecz stworzenia sieci powiązań i zależności zarówno w Chinach jak i za granicą. Posiadają oni wpływy wśród najwyższych władz ChRL, Tajwanu czy Japonii. Szczególnie silnie byli oni od zawsze powiązani ze światem przestępczym. Wykorzystała to japońska rodzina Meiji, która, gdy obalano cesarstwo w Chinach, używała do kontaktów z nimi Yakuzy. Sama Yakuza ma swoje korzenie jeszcze w VI wieku, kiedy to japońska dynastia korzystała z usług tej organizacji do ściągania podatków i kontrolowania podbitej ludności. Przodkowie Yakuzy pochodzili bowiem z kontynentu, podobnie jak i sama dynastia. Nie można jednak łączyć tej organizacji stricte z jakąś formą mafii, znaczna większość jej członków to intelektualiści tacy jak profesorowie uniwersyteccy, badacze i rządowi biurokraci.
O organizacji wie wielu Azjatów, ale dla Europejczyków czy Amerykanów do niedawna pozostawała ona zupełnie nieznana. Co się zmieniło? Organizacja postanowiła wyjść z cienia rozpoczynając współpracę z dziennikarzem Benjaminem Fulfordem. To właśnie za jego pośrednictwem przekazuje swoje oświadczenia oraz informuje o swoich planach. Powodem, dla którego zdecydowano się powiedzieć o swoim istnieniu, jest rosnące zagrożenie ze strony wpływowych na Zachodzie iluminatów, a przede wszystkim ich plany redukcji światowej populacji o 80%.
Zważywszy, że najludniejszym kontynentem jest właśnie Azja, oznacza to doprowadzenie do śmierci przede wszystkim jej mieszkańców, dlatego też członkowie organizacji postanowili zacząć działać.
Według Fulforda liczy ona ponad 1,5 miliona osób. Daje im to nie tylko ogromną przewagę liczebną wobec zachodnich tajnych stowarzyszeń. Twierdzi on również, że posiadają oni wśród swoich członków doskonale wyszkolonych zabójców, którzy gotowi są dokonać serii zabójstw najbardziej wpływowych członków zachodnich tajnych stowarzyszeń. Za jego pośrednictwem postawiono ultimatum - mają oni zrezygnować ze swoich planów rozpoczęcia III Wojny Światowej albo w przeciwnym wypadku wszyscy zostaną zabici. Kiedy więc w wiadomościach usłyszymy informację o tajemniczej śmierci któregoś z członków choćby rodziny Rockefellerów lub Morganów zastanówmy się czy na pewno był to wypadek.
Źródło: Kod Władzy








Generuj PDF
Drukuj
Ukryj menu
Komentarze
Normalne komentowanie
Komentarze Facebook
Postów: 20




Ciekawe czy oni też mają tego świra na punkcie władzy i czy robili by to samo co ci zachodni..
Jak dla mnie opowieść o Towarzystwie Białego Smoka można włożyć na półkę pomiędzy Baśń Tysiąca i Jednej Nocy a Czerwonego Kapturka :). Fulford to po prostu człowiek z bujną wyobraźnią. Nie ma absolutnie żadnych dowodów na poparcie swoich fantazyjnych teorii. Powtarza w kółko od wielu wielu miesięcy, że Illuminati już przegrywa, już jest osaczone i odcięte od władzy ale jakoś w ogóle tego nie widać (po tym co się dzieje na świecie).
Jeżeli mówi się o takich sprawach to trzeba to poprzeć jakimiś dowodami, równie dobrze pierwszy lepszy Kowalski moze gadać,że jest szefem iluminatów i on decyduje o wszystkim, takze trzeba dowodów na poparcie swoich tez bo inaczej to szkoda czasu.
Zgadzam się, że problemem Fulforda jest to wrażenie bajkopisarstwa. Niemniej pozwolę sobie zauważyć kilka faktów:
1) Chiny i Rosja coraz wyraźniej grają przeciwko Zachodowi, ostatnie działania np. w Pakistanie to nic innego jak próba destabilizacji tego państwa, które z resztą zaczyna flirtować z Chinami właśnie,
2) Chiny odcinają się od pomocy Europie, która przede wszystkim ma być ratunkiem dla systemu bankowego na którym opierają się iluminaci,
3) W Japonii Yakuza istotnie ma duże wpływy, co więcej otwarta pozostaje teoria z 3/11czy było to działanie sił natury czy też ludzkich. Jeśli ten drugi scenariusz to ktoś miał interes w tym by osłabić Japonię.
Pamiętajmy też, że nigdy nie mamy do czynienia z monolitem, w każdym z państw ścierają się interesy wielu stronnictw. Zachęcam też do przeczytania dość długiego wywiuadu z Fulfordem o tu: http://www.rense.com/general77/fulf.htm
Chyba ślepi nie jesteście przecież azja to NWO już wprowadzone w życie od dawna. Możecie patrzeć na chiny bo tak wygląda wizja dla całego świata.
Wiecie co jest najgorze z najgorszego ?? Ci od NWO są scisle zorganizowani, maja 60% pieniedzy swiata i kontroluja zasoby i technologie. A tacy jak my jestesmy rozproszymi pojedynczymi osobami, ktore sobie dyskutuja przez neta, a internet i wszystko co w nim piszemy jest przez nich wyłapywane .... Mają nasze profile psychologiczne. Wybucha wojna i po nas :((((((
Kiedyś czytałem również o jakimś azjatyckiej organizacji płatnych zabójców, opis w tym artykule bardzo mi przypomina tą organizację, ale nie wiem czy to jedna, czy może dwie różne organizacje,