Witaj w serwisie nwo!

Serwis nwo powstał z myślą o ludziach poszukujących prawdy o otaczającym nas świecie.

Jeśli podobnie jak my masz już dość ciągłych kłamstw, interesujesz się poruszaną w naszym portalu tematyką, posiadasz informacje którymi chciałbyś się podzielić lub piszesz artykuły tematyczne - zarejestruj się! Rejestracja zajmie ci tylko chwilę dając dostęp do wielu dodatkowych możliwości.

Logowanie
Nie pamiętasz hasła?
Zarejestruj się!

The revolution will not be televised czyli śmierć w Bahrajnie

W czasie gdy członkowie  islamskich narodów giną masowo w rewolucjach przeciwko totalitarnym reżimom w swoich krajach, my oglądamy to na ekranach swoich telewizorów. A jednak rewolucja jest  w telewizji! - można by sparafrazować słynny wiersz Gill Scott Heron`a (1) Możemy przez chwilę popatrzeć na tamtejsze tragedie, u nas wciśnięte pomiędzy  „Złotopolskich”  i  „Jaka to melodia” , a wszystko to  ku „pokrzepieniu serc”, że u nas „wcale nie jest tak źle”…

Istnieją dwa rodzaje doniesień prasowych z masowych protestów na Bliskim Wschodzie. Te, które są aranżowane przez Amerykę i popularyzowane wśród niezadowolonego społeczeństwa, jak np.w Libii, są szeroko transmitowane jako „zmiany prowadzące ku demokracji”, oraz te, które są „wszczynane przez grupki dysydentów” przeciwko „suwerennym” władcom, mogące potencjalnie zagrozić interesom świata zachodniego.  Protesty takie, jak obecne powstanie przeciwko rządzącej Bahrajnem i popieranej przez USA rodzinie Al. Chalifa, są  relacjonowane jedynie jako migawki zdjęciowe opatrzone umniejszającymi powagę sytuacji komentarzami. Główne agencje informacyjne, jak BBC, CNN, Al-Jazeera czy Al-Arabiya , w przeciwieństwie do raportów Libii, gdzie sytuacja społeczno-ekonomiczna była o wiele lepsza niż w Bahrajnie, w tym przypadku traktują problem pobieżnie, faktycznie kładąc blokadę informacyjną na wydarzenia w tamtej części świata. . Doniesienia prasowe z Libii jak i z Bahrajnu mają jednak wspólny mianownik: w obu przypadkach są to lakoniczne informacje mające służyć za pełen obraz sytuacji.

Pomimo oficjalnego prodemokratycznego stanowiska, Ameryka  dla zabezpieczenia własnych interesów w krajach „partnerskich”  preferuje jednak totalitaryzm. Dobrze uzbrojony dyktator jest gwarantem "stabilności", tak pożądanej dla  (amerykańskich) przedsiębiorstw i interesów. Dyktatora  można również kupić - tyran wzbogaci się ,  sprzedając  swój kraj obcym siłom i kapitałowi, a  w celu stłumienia protestujących przeciw takiej sytuacji obywateli,  wyśle swoich żołnierzy do Ameryki, aby przeszli szkolenie w zakresie działań przeciwko „rebeliantom i dysydentom”. Ameryka wychowała na swojej piersi i ma do dyspozycji wielu dyktatorów. W którą stronę się nie odwróci, tam zawsze jest jakiś tyran czekający na broń w ramach „pomocy humanitarnej”. Tak było wielokrotnie w przeszłości - przypomnijmy choćby Panamę, Kambodżę , Irak, czy choćby głośną  ostatnio Libię, w której czterdziestoletnie rządy Muammara Kadafi były zaprowadzane amerykańską i europejską bronią - tak  również jest w przypadku Bahrajnu. Kraj ten jest bardzo ważny dla amerykańskiej polityki i ekonomii. W ulokowanej tam bazie amerykańskiej marynarki wojennej stacjonuje Piąta Flota odpowiedzialna za siły morskie w Zatoce Perskiej, na Morzu Czerwonym, Morzu Arabskim oraz na wodach obmywających Afrykę Wschodnią. Bahrajn jest również ważnym międzynarodowym ośrodkiem finansowym oraz  dostawcą ropy naftowej. Na liście państw o znaczeniu strategicznym dla Stanów Zjednoczonych, Bahrajn niewątpliwie plasuje się w  gdzieś w górnej części. Niemniej jednak przed wybuchem trwającej właśnie "Wielkiej Arabskiej Rewolucji" , większość z nas miała prawdopodobnie trudności ze zlokalizowaniem Bahrajnu na mapie, nie wspominając o zrozumieniu strategicznego znaczenia tego małego wyspiarskiego kraju.

 

Bahrajn to malutkie państwo składające się z 33 wysp o łącznej powierzchni 717 kilometrów kwadratowych. Kraj znajduje się w  Zatoce Perskiej, między półwyspem Kataru i Arabią Saudyjską, z którą ma bezpośrednie połączenie dzięki otwartej w 1986 r. grobli Króla Fahada.. W Zatoce Perskiej znajduje się cieśnina Ormuz, jeden z najważniejszych na świecie korytarzy do transportu ropy drogą morską. Interesy  świata zachodniego na Bliskim Wschodzie leżą przede wszystkim w  kontroli nad zasobami energii, przede wszystkim ropy naftowej, ponieważ od początku historii wydobycia paliw kopalnych, taka kontrola daje jej posiadaczom ogromne międzynarodowe wpływy. To właśnie wąska cieśnina Ormuz przez którą przepływa 20% światowej ropy decyduje o strategicznym znaczeniu Bahrajnu . Ponadto, będąc umiejscowionym między Iranem i Arabią Saudyjską, Bahrajn jest postrzegany jako istotny punkt w kontroli regionalnych wpływów Iranu. Doprowadziło to USA do prowadzenia polityki,  która obejmuje wsparcie władców stosujących się do jej nakazów, a sprzeciwiających się wszelkim oznakom regionalnej niezależności. Reżimy które wypełniają waszyngtońskie rozkazy, nawet jeśli dyktatura zaprowadzana jest  przy użyciu brutalnej siły, są często nazwane "umiarkowanymi" przez komentatorów i ekspertów.

W 1866 r. Bahrajn stał się brytyjskim protektoratem, utrzymując ten status aż do formalnego odzyskanie niepodległości w 1971 r.  Od roku 1783, kraj rządzony jest przez rodzinę Al. Chalifa (2) Obecny , samozwańczy „król” Szejk Hamad bin Isa Al Chalifa, objął władzę po śmierci ojca w 1999 r.. Podobnie jak przywódcy  w kilku innych krajach tamtego regionu, określonych przez USA jako „umiarkowane reżimy” ,  Hamad jest przyjazny amerykańskim interesom i otrzymał wykształcenie w instytucjach Zachodu (Cambridge, Amerykańskie  Dowództwo Wojsk Lądowych i Szkoła Wojenna). 15 lutego 2002 r., w wyniku starań rodziny Al. Chalifa, Bahrajn przemianowano na  monarchię konstytucyjną z  ograniczoną rola dwuizbowego parlamentu. Król powołuje 40 członków izby wyższej (Madżlis al-Szura) dowódców sił zbrojnych oraz posiada prawną możliwość zmiany konstytucji i tworzenia prawa  Jego wuj, obecny premier Szejk Chalifa bin Salman Al Chalifa, piastuje stanowisko szefa rządu najdłużej na świecie, a na 25 osób tworzących gabinet premiera, 20 jest członkiem rodziny Khalifa .. Izba niższa (Madżlis al-Nuwab), która jest wybierana bezpośrednio przez naród, ma niewielkie możliwości w kształtowaniu spraw kraju. (3)

W ostatnich dziesięciu latach w Bahrajnie doszło do gwałtownego wzrost liczby ludności. Można temu przypisać coraz większy napływ robotników z zagranicy, którzy obecnie stanowią 54% ludności kraju.  Około 70% mieszkańców kraju to szyici (4), natomiast rodzina panująca i większość elity polityczno-gospodarczej to sunnici  (5) Kraj przez ostatnie dwieście lat pozostawał podzielony wzdłuż linii wyznaniowych, z monarchią sunnicką, wspieraną przez brytyjskich kolonizatorów, która zaprowadziła system społecznej dyskryminacji szyitów.  Obecnie szyici nie są dopuszczani do pracy w armii, służbach wywiadowczych lub policji, ani też nie są w stanie objąć najwyższych stanowisk szczebla rządowego (6) W swoim blogu na stronie NYT, Nicholas Kristof  przyrównał  postawę rodziny Chalifa wobec szyitów do postawy reprezentowanej przez białą część RPA , a nawet  do rasistowskich bojowników  Izraela (7)

 

Znajomość czynników które doprowadziły do wybuchu powstania w Bahrajnie pozwala zrozumieć roszczenia  protestujących. Z pewnością powstanie w Tunezji, które doprowadziły prezydenta Zine El Abidine Ben Ali do ucieczki w dniu 14 stycznia, a później protesty w Egipcie i w efekcie obalenie Hosni Mubaraka, odegrały ważną rolę w motywacji osób które miały już dość reżimu Al. Chalifa .Gwałtownie rosnąca młoda populacja Bahrajnu (średnia wieku 30 lat)  pracująca dla bajecznie bogatej sunnickiej elity, sama doświadczała pogorszenia warunków socjalnych i degradacji środowiska. W ostatnich latach wzrosła liczba skarg na cierpienie ucisku i poniżenia w rękach elity sunnickiej. Dziesiątki tysięcy młodych szyickich robotników buduje obrzydliwie luksusowe drapacze chmur i centra handlowe dla  sunnickiej elity rządzącej i w celu przyciągnięcia turystów, podczas gdy  sytuacja mieszkaniowa większości społeczeństwa, na którą np. w Libii mieszkańcy afrykańskiego kraju nie mogli narzekać, w Bahrajnie wygląda tragicznie (8) By zaspokoić popyt na siłę roboczą niezbędną do budowy niebotycznych siedzib, do głównych miast Bahrajnu napłynęła ogromna ilość imigrantów. Tymczasem szyickie wioski borykają się z pięćdziesięcioprocentowym bezrobociem. By wyrazić swoje niezadowolenie, rolnicy organizowali nocne protesty. Sunnicka policja reżimu Al. Chalifa wysłana do stłumienia protestów tylko pogłębiła uczucie gniewu i frustracji.

Społeczeństwo szyickie skarży się również na wieloletnią  dyskryminację przy poszukiwaniu zatrudnienia w sektorze publicznym  (9) oraz na prześladowania ze względów wyznaniowych . W 2009 Centrum Praw Człowieka udokumentowało wielokrotne przypadki religijnej dyskryminacji szyitów, w tym ośmieszanie przekonań religijnych na antenie publicznej telewizji.  (10)

Dysproporcja w podziale majątku kraju jest aż nadto widoczna , dodatkowo społeczeństwo jest zaniedbywane przez swoich włodarzy, pomimo dostępnych środków na ten cel. Rodzina rządząca bogaciła się wyzyskiem społecznym, i zbyt długo ludność szyicka płaciła za korzyści elity sunnickiej. W odróżnieniu od innych narodów Rady Współpracy Zatoki Perskiej, pomimo krezusowego bogactwa , Bahrajn nie zaspokaja potrzeb jego mieszkańców poprzez zapewnienie darmowej edukacji, opieki zdrowotnej czy nawet mieszkania, czynników których np. w Libii nie brakuje. (11)

 

Frustracja i społeczne niezadowolenie osiągnęły temperaturę wrzenia.  Już blisko dwa miesiące odważni ludzie Bahrajnu wychodzą na ulice, aby wyrazić swoje wymagania w stosunku do monarchii, która  posiada wszystkie cechy kleptokratycznej dyktatury autorytarnej. Jeśli jednak mieli nadzieję, że ich protest będzie miał podobny przebieg do zajść w Kairze, o jak tragicznie się pomylili! Prawdziwe pokojowe demonstracje są rozbijane z użyciem ostrej amunicji (12), zbrojnych najazdów (13) i brutalnych pobić.

Różnica między Egiptem i Bahrajnem polega m.in. na tym, że , że Egipt posiada Armię Krajową, a Bahrajn nie. Egipski korpus oficerski tworzy elita narodu podczas szeregi poborowych zasilają członkowie większości społeczeństwa Ludność Egiptu składa się w przeważającej mierze z sunnitów. Demonstranci  na placu Tahrir stanęli w obliczu armii którą tworzyli tacy sami Egipcjanie. Żołnierze zaś stanęli w obronie demonstrantów  (14). Generałowie zdawali sobie sprawę, że nawet jeśli wydadzą rozkaz, nie każdy oficer każe go wykonać i nie każdy żołnierz zechce strzelać.

Bahrajn jest inny. Żołnierze z kilku krajów Zatoki Perskiej, głównie Arabii Saudyjskiej i policjanci ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich przybyli w Bahrajnu na wniosek królestwa żeby pomóc stłumić codzienne protesty. Świadkowie powiedzieli agencji Reuters, że około 30 saudyjskich czołgów oraz około 150  innych pojazdów wojskowych  wprowadzono do Bahrajnu groblą  która łączy oba królestwa (15). Stało się 14 marca, dzień po najgorszych do tamtej pory aktów użycia brutalnej siły przez służby porządkowe, gdzie wielu protestantów zginęło (16). Od tamtej pory Saudyjczycy pomagają reżimowi Al. Chalifa masakrować jego własny naród. W obliczu niekończących się  kłębów duszącego gazu łzawiącego oraz gradu kul ze strony „własnej” policji jak i obcego wojska, zarówno młodzi jak i starzy wciąż wychodzą na ulice i z niezwykłym męstwem, pomimo śmierci zbierającej wśród nich okrutne żniwo,  zachowują pokojowe metody protestu. Dziesiątki  osób zginęło a tysiące odniosło rany od ostrej amunicji i kul gumowych, gazów łzawiących lub zostali zdeptani w chaosie. Obsługa  karetek pogotowia stanowi da strzelających taki sam cel jak ci, po których karetka przyjechała (17).

W czasie gdy liczba ofiar wzrasta z każdym dniem, najważniejszy sojusznik reżimu Al Chalifa, rząd Stanów Zjednoczonych kategorycznie stwierdza, że nie ma możliwości wprowadzenia sankcji gospodarczych bądź militarnych dla złagodzenia sytuacji w obu krajach, wspominając jedynie że "wszelka przemoc przeciwko wyrazom odmiennych przekonań politycznych powinna zostać wstrzymana".  Sekretarz Stanu Hillary Clinton udzieliła przyzwolenia do krwawego rozprawienia się z protestującymi w Bahrajnie mówiąc, że "władca państwa autorytarnego oczywiście miał prawo zaprosić wojska z Arabii Saudyjskiej do swojego kraju" co pozwoliło na zmiażdżenie protestów (18). Rządzący Bahrajnem reżim nie waha się użyć brutalnej siły przeciwko swoim obywatelom. Tragedia jakby znana, media są pełne podobnych relacji z Libii. Gdzie więc jest "obrońca demokracji" USA? Gdzie siły ONZ? Pytanie przechodzi bez echa…

Uważam , dyplomatycznie rzecz ujmując, że to co najmniej dziwne, iż zachodnie i pro-zachodnie media nie relacjonują wydarzeń w Bahrajnie, gdzie od lat uciśniony naród autentycznie wyraża sprzeciw dla istniejącej sytuacji i przelewa swą krew w imię swobód obywatelskich. Reakcja ekipy rządzącej zamiast na dialogu, polega na tłamszeniu protestów i urządzaniu masakr. Z rzekomo takich powodów  ONZ zadecydowało się na zbrojną interwencję „pokojową” w Libii,  a media masowe nieustannie przekazywały swoje raporty z tamtej części świata. Jednak tragedie rozgrywające się w Bahrajnie, które są tak szeroko i drastycznie sportretowane w Internecie, nie znajdują wiele miejsca w relacjach mediów głównego nurtu. Migawka telewizyjna ma posłużyć za pełen obraz sytuacji, sugerując że tamten targany wstrząsami region jest trochę zbyt odległy, abyśmy musieli się nim interesować. Co ci wszyscy ludzie na ulicach miast po drugiej stronie świata mogą mieć z nami wspólnego? Gdzie jest ten pilot? Przełącz na pogodę…

 

(1)     http://www.gilscottheron.com/lyrevol.html

(2)     http://pl.wikipedia.org/wiki/Bahrajn

(3)     http://www.freedomhouse.org/uploads/ccr/country-7777-9.pdf

(4)     http://pl.wikipedia.org/wiki/Szyizm

(5)     http://pl.wikipedia.org/wiki/Sunnici

(6)     http://www.bahrainrights.org/en/node/2472

(7)     http://kristof.blogs.nytimes.com/2011/02/22/is-this-apartheid-in-bahrain/

(8)     http://www.globalresearch.ca/index.php?context=va&aid=23266

(9)     http://www.economist.com/node/10979869

(10)   http://www.bahrainrights.org/en/node/2720

(11)   http://www.csmonitor.com/World/Middle-East/2011/0221/How-a-broken-social-contract-sparked-Bahrain-protests

(12)   http://www.youtube.com/watch?v=3nI02Z8B1dw&feature=related&skipcontrinter=1

(13)   http://www.youtube.com/watch?v=swScM_glSB0

(14)   http://www.youtube.com/watch?v=DQD-X9G9xfk

(15)   http://www.youtube.com/watch?v=Nx5brAqGyL8

(16)   http://www.youtube.com/watch?v=a9IcqYASb_Q&NR=1

(17)   http://www.thestar.com/videozone/941366--chaos-in-bahrain

(18)   http://www.kansascity.com/2011/03/19/2738073/clinton-warns-iran-over-meddling.html

Generuj PDF Drukuj Ukryj menu Komentarze
Dodaj swoją opinię
Znasz ciekawe linki, filmy, artykuły nawiązujące do tematu? Zamieść je w komentarzach!

Czy na pewno chcesz zgłosić ten komentarz do moderacji?
Zgłoś do moderacji Anuluj
Powód zgłoszenia:
Zgłoś do moderacji
Twoje zgłoszenie zostało wysłane!