Moralność kata

W czwartek 28 stycznia 2003 roku, prezydent USA George W. Bush wygłosił coroczne przemówienie, które było poświęcone m.in. prezydenckiej decyzji dotyczącej inwazji Iraku Nie wspomniał oczywiście o irackiej ropie naftowej, drugim co do wielkości złożu ropy na Bliskim Wschodzie, ani razu, skoncentrował się natomiast na sprawie broni masowego rażenia. A więc Ameryka i reszta świata były zagrożone przez brutalnego, lekkomyślnego i agresywnego dyktatora powiązanego z terrorystami, który montował najbardziej niebezpieczną broń na planecie. Jedynie amerykański naród i przyjaciele dzielą świat pokoju od świata chaosu. Wobec tego, decyzja o ataku na Irak to święty obowiązek a wezwanie o pomoc zostało usłyszane we właściwym kraju. Stany Zjednoczone Ameryki to silny naród, honorowy w zakresie korzystania z siły, sprawuje władzę bez podbojów oraz poświęca się dla wolności innych, podkreślił prezydent http://www.youtube.com/watch?v=MdTG3DU28BU
Mimo, że Ameryka jest zawsze zaangażowana w kilka wojen równocześnie, tak naprawdę nienawidzi wojować, w czym upewniają nas wszyscy prezydenci USA. Amerykańska wojna jest zawsze humanitarna zarówno w celu jak i w realizacji. Amerykanie jadą na wojnę nie dlatego, bo kochają kopać tyłki, ale ponieważ kochają cudzoziemców. Im bardziej brązowi tym lepiej, szczególnie jeśli ich głowę przykrywa kefija.
Nie inaczej było w mijającym tygodniu. W poniedziałek 27 marca zostaliśmy poinformowani przez prezydenta Obamę że atak na Libię ma zapobiec rozprzestrzenianiu się chaosu oraz rzezi niewiniątek. Przez pokolenia, Stany Zjednoczone Ameryki odegrały szczególną rolę jako gwarant globalnego bezpieczeństwa i adwokat ludzkiej wolności. Mając na uwadze ryzyko i koszty działań wojskowych, rząd amerykański z natury niechętnie używa siły w celu rozwiązywania problemów. Jednakże, w obecnej sytuacji ingerencja militarna jest obowiązkiem wobec bliźnich, a jej odmowa byłaby sprzeniewierzeniem amerykańskich wartości. Niektóre państwa mogą być w stanie przymykać oko na zbrodnie popełniane w Libii, ale USA jest inne, podkreślił prezydent http://www.youtube.com/watch?v=6GgyTDhFdBY
Pomimo lepszej artykulacji, Barack Obama brzmi i działa jak George W. Bush . Jeśli nie wysyła miliardów dolarów represyjnym reżimom dookoła świata, Wielki Liberał autoryzuje śmiertelne ataki bezzałogowych samolotów w kampaniach militarnych na terenach Afganistanu, Pakistanu, Somalii, Jemenu i teraz, w jego najbardziej moralnej i prawej wojnie do tej pory, w Libii.
Podobnie jak Bush, Obama nie wspomniał słowem o ropie naftowej, ale na pewno niektórzy z Was twierdzą, że nie o ropę tu chodzi. Oto kilka faktów: Libia ma największe złoża ropy naftowej w Afryce. Wyższej jakości i tańszej do pozyskania niż gdzie indziej. Libijska ropa jest także łatwiejsza do wprowadzenia na rynek europejski, dzięki relatywnie niewielkiej odległości. Około trzech czwartych pozyskanej ropy jest eksportowane do krajów NATO, przede wszystkim do Włoch, Francji, Hiszpanii, Grecji, Wielkiej Brytanii i Niemiec. Przypadkowo niemal wszystkie biorą udział w ataku na Libię.
Ale dlaczego atakuje się Muammara Kadafi skoro on i tak już sprzedaje nam ropę? Dlaczego gryzie się karmiącą rękę?
W dniu 25 stycznia 2009 r., Kadafi oświadczył:
"Kraje eksportujące ropę powinny zdecydować się na nacjonalizację przemysłu ze względu na szybki spadek cen ropy naftowej. Musimy wyłożyć problem i porozmawiać o tym poważnie. Olej powinien być własnością państwa, abyśmy mogli lepiej kontrolować ceny przez zwiększenie lub zmniejszenie produkcji" http://clipsnews.com/in-2009-gaddafi-proposed-nationalizing-libya%E2%80%99s-oil/
Kraje z koncesjami naftowymi w Libii to Włochy, Francja, Hiszpania, USA, Wielka Brytania, Norwegia, Rosja i Niemcy. http://williambowles.info/2011/03/25/map-of-foreign-oil-concessions-in-libya/ Przypadkowo są to kraje mocno proklamujące interwencję zbrojną w Libii. Warto odnotować szczególnie agresywne działania Francji, której wartość zamówienia jest najmniejsza ze wszystkich koncesjonowanych korporacji naftowych , podczas gdy w 2003 roku była zdecydowanie przeciwna inwazji na Irak gdyż Francuzi robili wiele interesów z Husseinem, kupowali ogromne ilości ropy i mieli świadomość strat w skutek zmiany reżimu. http://www.guardian.co.uk/world/2004/oct/10/france.iraq Tymczasem rebelianci powiewają francuską flagą, a francuski premier Fillon wygłosił kilka pełnych patosu słów: "Jest nadzieja w Benghazi, powiewa tam francuska flaga (...)" http://en.rian.ru/world/20110322/163148341.html
Rebelianci powiewają jednak przede wszystkim flagami o starym wzorze, z czasów Libii monarchalnej. Niektórzy noszą ze sobą portrety króla Idrisa. Za jego panowania, Libia była gospodarzem amerykańskich i brytyjskich baz wojskowych. Baza lotnicza Wheelus był nawet nazywana "Małą Ameryką nad Morzem Śródziemnym." http://www.globalsecurity.org/wmd/facility/wheelus.htm Kadafi zakończył to wszystko.
Rządy krajów które atakują Libię, sprzedały tam mnóstwo broni http://www.guardian.co.uk/news/datablog/2011/mar/01/eu-arms-exports-libya Brytyjski SAS szkolił członków libijskich sił specjalnych http://www.telegraph.co.uk/news/newstopics/onthefrontline/6176808/SAS-trains-Libyan-troops.html a amerykańskie uczelnie wojenne instruowały libijskich oficerów http://www.salon.com/news/politics/war_room/2011/03/23/us_libya_arms_training Kraje zachodnie nie tylko nasyciły Libię bronią i wyszkoliły walczących, ale również kierują walczącymi siłami. Liderem wojskowych rebeliantów jest libijski agent CIA, Khalifa Hifter http://en.wikipedia.org/wiki/Khalifa_Belqasim_Haftar . Przed powrotem do Benghazi w zeszłym tygodniu, Hifter spędził dwadzieścia lat w Północnej Wirginii, mieszkając pięć minut drogi od siedziby CIA.
Rządy krajów które atakują Libię, wcześniej uzbrojonego przez siebie dyktatora nazywają teraz Katem Bengazi i Wściekłym Psem. Ale Kadafi nie stał się tyranem w zeszłym miesiącu. Był nim gdy obejmował się z Tonym Blair , gdy był fetowany przez Nicolasa Sarkozy, jako tyran był odwiedzany przez Johna McCain, a rękę tyrana pocałował Silvio Berlusconi. Wszystko było jednak w porządku, aż do ogłoszenia planu nacjonalizacji libijskich złóż ropy w 2009 roku. Zachód postanowił , że dyktator Kadafi musi zostać usunięty.Przypomina Wam to coś? W latach pięćdziesiątych w Iranie, demokratycznie wybrany Mohammad Mossadegh ogłosił nacjonalizację przemysłu petrochemicznego, którego większość udziałów była w anglo-amerykańskich rękach. Mosadegh musiał odejść. CIA dokonala zamachu stanu, znanego pod kryptonimem Operacja Ajax http://pl.wikipedia.org/wiki/Operacja_Ajax
Zobaczymy, czy Obama dotrzyma swojej obietnicy nie wysłania wojsk lądowych. Póki co, siły koalicji atakują z powietrza. Makabryczną ironią losu jest fakt że Trypolis był miejscem pierwszego ataku lotniczego w historii świata. W 1911 roku podczas włoskiej inwazji, pilot Giulio Gavotti zrzucił cztery granaty ręczne na obozowisko Imperium Osmańskiego. Nie miał pojęcia, ile osób zabił osób - tak wtedy jak i teraz, ciężko doliczyć się ofiar z takiej wysokości. Tak czy inaczej, Gavotti znalażł miejsce w podręcznikach historii. W naszej części świata nie jest on może przypominany często,w Libii natomiast ludzie doskonale pamiętają jak zabójcze potrafią być europejskie samoloty. Pod tym względem historia zatoczyła koło http://www.guardian.co.uk/commentisfree/2011/mar/25/libya-remembers-bombs-not-first
Teraz, gdy europejskie bombowce po raz kolejny przecinają libijskie niebo, dowiadujemy się o ogromnej wdzięczności osób na ziemi poniżej.
Bardzo dziękujemy za zubożony uran, Szanowni Panowie!








Generuj PDF
Drukuj
Ukryj menu
Komentarze
Normalne komentowanie
Komentarze Facebook
Postów: 0




oni jakies klony produkują:)
bo to jest kuzynostwo, są wszyscy spokrewnieni nie ważne ze ten to czarnuch, to dalecy kuzyni, tak samo jak monarchia brytyjska jest spokrewniona z illuminatami z USA
jackson tez potrafil sie zrobic bialym,
w dodatku wszyscy są szaleni - chów wsobny to nie w kij dmuchał :-]
Mam pomysł. Ogłośmy nacjonalizację złóż gazu łupkowego. Zobaczymy co będzie