Manifest

Nasza nadzieja o dostatnim życiu i szczęśliwej przyszłości przez manipulacje została wykorzystana. Stworzono nam miraż, gdzie złe jest moje ciało, bo jest ograniczone i chore, zła jest rodzina, bo stwarza problemy, źli są ludzie dookoła, bo są fałszywi, zła jest praca, bo ogranicza człowieka, złe jest życie, bo nie daje radości, a dobre są masowe media, bo zapewniają odpoczynek i zróżnicowanie emocjonalne, dobre są pieniądze, bo zaspokajają potrzeby narzucane przez media. Nie pozwolono Nam cieszyć się konkretnymi aspektami życia takimi jak: praca, zabawa, radość, śmiech, towarzystwo, przyjemności zmysłowe i umysłowe, a ukierunkowano Nas na ciągłe poszukiwanie pewności, aprobaty, uznania i szczęścia.
Kiedy zrozumiałem, że musi istnieć jakiś lepszy sposób na życie niż uzależnianie się od sztucznej normalności, to zacząłem od nowa poszukiwać prawd dotyczących samego siebie, celu i sensu życia, a wszystko zaczęło się od zadania trzech podstawowych pytań:
Kim jestem? Za kogo się uważam? Po co żyję? Są to podstawowe pytania, które towarzyszyły ludzkości od zarania dziejów. Jako że My – ludzie współcześni, jesteśmy tacy sami jak nasi przodkowie, to powinniśmy według swojego wewnętrznego ducha, sumienia próbować odpowiedzieć na te pytania. Niestety, z następujących powodów: braku czasu, obowiązków życia codziennego, czy też czysto materialnych; naszych żądz konsumpcyjnych, nie potrafimy na chwilę zatrzymać się i porozmyślać. Na dodatek wszechobecne reklamy każą Nam koncentrować się tylko na tym, co namacalne, wpychając Nas w materialne koryto. Wiary współczesne, stwierdzając, że prawdziwe życie wolne ideowo zaczyna się po zakończeniu życia doczesnego, mają także niebagatelny wpływ na Naszą percepcje.
Zatem ja, zwykły człowiek, w końcu mówię stop. Nie chcę obudzić się za późno. Nie chcę czekać na lepszy byt po życiu. Z prostej matematyki i wewnętrznego sumienia stwierdzam: nie warto żyć złudną nadzieją jutra. Chcę w końcu rozpiąć skrzydła, by poczuć wiatr wiejący zgodnie z moją naturą, a nie przeciwko mnie samemu. Odnaleźć przyjemność w rzeczach małych, a nie w sztucznym, narzuconym odgórnie, mirażu świata.
Jak to uczynić, gdy nie wiem, czego chcę? Nie potrafię nawet sam się określić? Czyżbym sam się zagubił w monotonii i pogoni za statusem, tytułem, renomą i lepszym jutrem? Czy zgubiła mnie moja ignorancja? Nie dość, że nie rozumiem sam siebie, to odrzucam całą wiedzę, którą chcą mi przekazać ludzie podobni do mnie samego. Może powinienem tak, jak moi pradziadowie znaleźć czas, by usiąść bezchmurnej nocy przy ognisku i zastanowić się, co taka mała jednostka znaczy w tym wielkim świecie?
Jeśli w ówczesnej pogoni nie potrafisz znaleźć chwili czasu na wytchnienie, zastanowienie się nad swoim losem, to przynajmniej zrozum jedno – system, w którym żyjesz, już Cię zniewolił. On to stworzył Twój sztuczny obraz świata, który nosisz w sercu i głowie. Zrozum, sam dla siebie musisz być wartością nadrzędna, bo to TY tworzysz swój świat. Dzięki swojemu materialnemu bytowi, którym jest Twoje ciało istniejesz tu i teraz, a przez wykorzystanie zmysłów, możesz interpretować rzeczywistość tak jak tego chcesz. Twoje ciało nie zostało stworzone tylko do służenia innym, ale w szczególności Tobie samemu. System, w którym żyjesz, już tak mocno Cię pochłonął, że zatraciłeś swoje człowieczeństwo. Dla osób narzucających doktrynę masz być ciemną masą, robocikiem – masz służyć, a w razie wojny być użytym jako narzędzie walczące o dobro ludzi tworzących Twoją zamkniętą, sztuczną rzeczywistość.
Jesteś wolny, bo możesz kupić co zechcesz. Przez takie stwierdzenie wolność została ograniczona do zaspokajania potrzeb. Odczucie szczęścia złączone zostało z posiadaniem, natomiast wolność duchowa przez wyuczone emocje stała się już dawno zniewolona, a niczym nieskrępowane myślenie jest ciągle wyśmiewane.
Piszę do Ciebie, byś się zatrzymał i spojrzał krytycznie na siebie, na ludzi dookoła. Zobacz ich smutne twarze, ich nieobecny wzrok. Spójrz na nich, skup się na chwilę. Dostrzegasz, że są to ludzie, których tak naprawdę nie ma – są bezosobowi. Oni niby coś słyszą, lecz nie słuchają, gdzieś patrzą, ale nic nie widzą. Oni śpią w swoim małym, tylko dla nich realnym świecie. Przyjmują to, co jest im dane, za najlepszą formę życia. Oni ciągle wewnętrznie czegoś chcą, potrzebują, ale nawet sami nie potrafią określić, czego dokładnie oczekują od siebie i otoczenia. Życie stało się dla nich wielkim spektaklem emocjonalnym wywoływanym przez media, a brak tych doznań powoduje wewnętrzne znużenie i brak zainteresowania życiem. Przez poszukiwanie jedynie sztucznego szczęścia przestali oni być świadomi swojej osoby. Apeluję do Ciebie, drogi czytelniku, byś się obudził z tej sztucznej rzeczywistości. Przecież nie tak miał wyglądać XXI wiek.
Zrozum, że Twój byt materialny, którym jest Twoje doskonałe ciało, odbiera rzeczywistość przez zmysły, jednak to wszystko przechodzi najpierw przez filtr Twojej podświadomości, przez Twojego ducha, Twoją własną sekretarkę. Ona decyduje na tle emocjonalnym za Ciebie o tym co jest ważne, a co nie. WAŻNY JEST CZŁOWIEK. Tylko Ty masz ze sobą, swoim umysłem i ciałem najlepszy kontakt i tylko Ty możesz wiedzieć, co jest dla ciebie dobre.
Reks







Generuj PDF
Drukuj
Ukryj menu
Komentarze
Normalne komentowanie
Komentarze Facebook
Postów: 0




Dlaczego uważasz, ze ja nie patrzę na siebie krytycznie? Skąd wiesz, że poddałem się bezmyślnemu pędowi? Nie pisz proszę, ze to do mnie. A na ludzi nie lubię patrzec z perspektywy wyższej. Nie jestem doskonały, by stwierdzic, że ktoś jest bezosobowy. Trochę pokory wobec ludzi, nigdy nie wiesz, kto Cię czegoś nauczy o życiu.
Dokładnie:) Ja na nowo odkrywam dawne cnoty. umiar, oszczedność, honor i wiele innych.. polecam:)
@Mój kot: zgadzam się z ideą, że człowiek współczesny jest przeładowany nadmiarem odczuć i informacji :) temat rozwinąłem w 2 manifeście.
@Crow: Dziękuję serdecznie za krytykę. Chciałbym się wytłumaczyć: podczas pisania doszedłem do wniosku, że bezpośredniość jest wręcz wskazana w takich przekazach. Po drugie nie mówię, że uważam się za jakiegoś lepszego, natomiast pragnę podciągnąć ludzi na szersze patrzenie na świat. To właśnie dzięki pokorze i wysłuchaniu opinii i komentarzy ludzi z różnych sfer(od profesorów, ludzi sukcesu, a nawet alkoholiczki pani Krysi z ulicy) mogłem napisać te Manifesty, które mogę dla Ciebie zaprezentować.
Cała ta idea, myśli, które zrozumiałem pragnę teraz się nimi podzielić. Nie zakładam, że Ty - Crow, albo ktoś inny poddał się bezmyślnemu pędowi, ale po prostu pragnę przedstawić ten problem, troszkę z innej perspektywy, może w sposób troszkę kontrowersyjny, lecz dzięki takiej formie uważam, że podejmiemy długą dyskusję :)
Pozdrawiam
Świetny tekst. Aż chce mi się płakać.
Ruzmiem :-)
Chcę tylko powiedzieć, że miałem w życiu taki epizod, który przewartościował mi wszystko. Każdy dzień to dla mnie nauka, patrzenie na siebie, na świat.. refleksja i chłonięcie życia w takiej formie, w jakiej jest. Pełna radośc z samego istnienia. Znalezienie się w tym dziwnym świecie to trudna rzecz. Ale damy radę :-) Każdy odnajdzie swoją drogę, trzeba tylko chcieć i być dobrym obserwatorem :-)
Dziękuję za trafny tekst, to wszystko niby jest oczywiste dla nas, którzy jakoś podjęli walkę o samych siebie, którzy przedkłożyli bycie nad posiadanie. To wszystko jest oczywiste pewnie i dla tych, którzy zdecydowali się grać według narzuconych im zasad, świadomi możliwości porażki podejmują ryzyko, w dość nierównej i nieczystej grze, bo wygrana jest zbyt wielką pokusą, której oprzeć się nie potrafią, albo nie chcą. Nie wszyscy chcą wyjść z globalnie realizowanego manipulacyjnego show, dają się mu uwieść, a może wygrają, a może ich docenią. Chyba nikomu nie jest obce poczucie własnej niezwykłości, ale często gubimy się w prawidłowej ocenie co jest źródłem tej niezwykłości, bo dlaczego by nie podkarmić troche ego, to na pewno da profity. I niestety, pokora często kojarzy się z niemocą, ze słabością, podczas gdy ma ona wielką moc. Pokora jest jakby efektem ubocznym samouświadamiania. Samouświadamianie to wielka przygoda i ścieżka ku mądrości. I tu naprawde jest o co walczyć. Przy tym dobra materialne są bezwartościowe. A próba nadania wartości życiu za pomocą bezwartościowych przedmiotów jest donkiszoterią. Bądźmy mądrzy i oddajmy innym prawo do zdobywania mądrości, bo każdy jest sam dla siebie nauczycielem. Inaczej, nie przekonujmy innych do sluchania muzyki klasycznej, tylko dlatego że na nas działa. Szukajmy u innych tego co dobre i uczmy się od nich. PZDR :)
@Dakota: Ja takimi artykułami pragnę ukazać rzeczy oczywiste z lekko innej perpsktywy, by uwidocznić pewne szczegóły, które normalnie są zakryte.
Twoja myśl jest bardzo dobra, godna rozwinięcia i stworzenia na jej podstawie artykułu :) Pozwolę sobię troszkę rozwinąć jeden fragment według mojego odczucia: Ludzie, którzy nie znają swojej prawdziwej wartości, niezwykłości, wolą skupić się na podkarmianiu własnego ego. Popadają w różnego rodzaju dewiacje, by wyróżniać się w ich przekonaniu z szarej i nudnej społeczności. Brak zrozumienia samego siebie i własnej wartości wpycha ich w egoizm i uwielbienie materializmu.
Problemem współczesności jest taki, że ludzi słuchają jedynie po to, aby się utwierdzić w tym, co wcześniej wiedzieli i znal, przez co wiedzą, umieją i są świadomi na tyle ile sobie pozwolili. Boją spojrzeć na świat z większej perspektywy, gdyż wolą być przekonani, że ich dziąłania są właściwe. "Świętym jest się tak długo, dopóki się o tym nie wie".
Pozdrawiam