W "naszym" imieniu?

Kiedy jedyne co posiadasz to bomby, wszystko dookoła zaczyna wyglądać jak cel. I tak po latach uzbrajania libijskiego reżimu, "wspólnota międzynarodowa" czyli Francja, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone oferuje modlącym się o pokój Libijczykom jeszcze więcej bomb, tym razem jednak spadających z nieba a nie dostarczanych w skrzyniach do pałacu Muammara Kadafiego.
W zeszłym tygodniu Prezydent Barack Obama ogłosił swoją najnowszą inicjatywę "przez bomby do pokoju" http://www.youtube.com/watch?v=geqTT14AXwE Inicjatywę zaprzęgniętą w życie dla ratowania ludności Iraku, Afganistani, Pakistanu, Jemenu i Somalii, a przez to oczywiście cały świat i nas samych,przed ekstremistycznymi siłami oraz terrorystami. Obombama oświadczył, że nie możemy "stać bezczynnie, gdy tyran zapowiada ludziom, że nie będzie litości, i gdzie niewinne kobiety i mężczyźni stają w obliczu brutalności i śmierci z rąk własnego rządu ".
Jeśli gorzka lekcja z Iraku i Afganistanu czegoś nas nauczyła, to na pewno powinniśmy zapamiętać, że wojny wyzwoleńcze przynoszą śmierć wielu tym, których rzekomo miały wyzwolić. I że demokracji nie zapewni się Tomahawk`ami. Mimo tego, w ciągu 24 godzin od wygłoszenia prezydenckiego przemówienia, ponad 110 pocisków Tomahawk wystrzelono w kierunku Libii, w tym do obiektów ulokowanych w stolicy, Trypolisie, czego tragiczne skutki nietrudno sobie wyobrazić, biorąc pod uwagę gęste zaludnienie nowoczesnych miast. New York Times relacjonując z ataku na Bengazi donosił o "brutalnej wydajności samolotów bojowych bombardujących czołgi i samochody cywilne wzdłuż miejskich ulic, pozostawiając ciągnący się na mile szlak tlących się wraków" http://www.nytimes.com/2011/03/21/world/africa/21benghazi.html?_r=1 "Wiele czołgów wydaje się wycofywać", informuje notatka. Taka jest smutna rzeczywistość elokwentnie zwana "strefą zakazu lotów" która polega na bombardowaniu cywili i masakrowaniu wycofujących się żołnierzy. I jak każda wojna, ta też nie jest piękna.
Podczas gdy większość mediów prezentuje wyidealizowaną i sterylną wersję wojny, prawda jest taka, że wojny zawsze pociągają za sobą ogromne zniszczenie i okrutną śmierć. Zawoalowana w altruizm wojna w Libii nie jest inna. I jak zwykle ludności cywilnej przychodzi płacić najwyższą cenę. Jeśli rzeczywiście celem ingerencji w Libii jest próbą zapobiegnięcia katastrofy humanitarnej i ochrona ludności cywilnej przed brutalnym reżimem dyktatora, a nie, powiedzmy, ochrona zasobów naturalnych oraz inwestycje własnych firm olejowych, to według mnie powinno się zdecydować na łatwiejszy i bezpieczniejszy sposób niż bombardowania, już dużo wcześniej : po prostu przestać go uzbrajać. Olejowy dyktator który urósł do rangi morderczego tyrana jeszcze kilka miesięcy temu otrzymywał dostawy broni używanej przez siły jego reżimu do tłumienia buntów przeciwko niemu.
Tylko w 2010 rząd Wielkiej Brytanii zrealizował kontrakt na dostawę środków kontroli tłumu o wartości 200 mln funtów. http://www.guardian.co.uk/world/2011/feb/20/british-crowd-control-equipment-libya W ciągu 9-ciu miesięcy wpompowano w siły broniące reżimu ogromne ilości uzbrojenia, "jakby" wiedząc że będzie ono użyteczne, zarówno dla pułkownika w celu obrony własnej pozycji, jak i dla Zachodu, uzasadniając inwazję militarną, po tym jak Kadafi użyje dostarczonej mu broni przeciwko opozycji której obieca się zbrojne wsparcie z zewnątrz.
W roku 2009 , rządy europejskie dziś wysyłające swoje samoloty do zwalczania libijskich czołgów i lotnictwa, sprzedały Libii broń wartą ponad 340 mln euro, w tym myśliwce i bomby. http://ohuiginn.net/mt/2011/02/eu_libya_arms_press_review.html A zanim administracja Obamy zaczęła nawoływać do zmiany reżimu, pracowała nad zapewnieniem libijskiemu dyktatorowi kolejnych 77 mln dolarów w broni, po już zrealizowanych dostawach o wartości 17 mln. Uzbrojenie warte 46 mln zapewniła administracja Busha rok wcześniej.
Począwszy od 2004 roku,kiedy to uchylono embargo na dostawę broni, Libia została zasilona przez kraje Unii Europejskiej i USA bronią o niewyobrażalnej wartości 834.5 mln euro http://www.guardian.co.uk/news/datablog/2011/mar/01/eu-arms-exports-libya
Amerykański Prezydent przed kamerami potępia istnienie reżimu w Libii, tymczasem dla dyktatorskich reżimów w Jemenie, Bahrajnie i Arabii Saudyjskiej wsparcie USA trwa do dziś. W sobotę Sekretarz Stanu Hillary Clinton udzieliła nawet przyzwolenia do krwawego rozprawienia się z protestującymi w Bahrajnie http://www.youtube.com/watch?v=3nI02Z8B1dw&feature=related&skipcontrinter=1 mówiąc, że "władca państwa autorytarnego oczywiście miał suwerenne prawo zaprosić wojska z Arabii Saudyjskiej do swojego kraju" co pozwoliło na zmiażdżenie protestów http://www.kansascity.com/2011/03/19/2738073/clinton-warns-iran-over-meddling.html
W Jemenie, który w ciągu ostatnich pięciu lat otrzymał od USA ponad 300 milionów dolarów pomocy wojskowej, administracja Obamy w dalszym ciągu wspiera dożywotniego, skorumpowanego prezydenta Ali Abdullah Saleh, który niedawno zarządził masakrę ponad 50 własnych obywateli, którzy ośmielili się protestować przeciwko jego dyktaturze http://www.bangkokpost.com/print/228628/ To wsparcie również pozwoliło USA przeprowadzić swoje własne masakry pod auspicjami wojny z terrorem: tylko w jednym z licznych amerykańskich nalotów bombowych przeprowadzanych w zeszłym roku w Jemenie, jednorazowo zginęło 41 cywili, w tym 14 kobiet i 21 dzieci http://articles.cnn.com/2010-06-07/world/yemen.missiles_1_forces-and-intelligence-agencies-al-qaeda-yemeni?_s=PM%3AWORLD
Zamiast angażować się w "bombowy liberalizm", Obama mógłby zapewnić wolność milionom ludzi, a nawet rzeczywiście uratować życie wielu z nich przez natychmiastowe zakończenie wsparcia dla tych brutalnych reżimów. Ale dla administracji USA, zarówno demokratów jak i republikanów, sprzedaż broni wydaje się być atutem wyzwolenia. Stockholm International Peace Research Institute udokumentował, że w latach 2005 - 2009 dostawy z Waszyngtonu stanowiły 54 procent sprzedaży broni do państw Zatoki Perskiej http://inteldaily.com/2010/12/washington-uses-arms-sales-to-achieve-global-supremacy/
We wrześniu ubiegłego roku "Financial Times" podał, że Stany Zjednoczone wygrały kontrakt wart 123 miliardy dolarów na dostawy broni do Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Kuwejtu i Omanu http://www.ft.com/cms/s/0/ffd73210-c4ef-11df-9134-00144feab49a.html#axzz1HijpfAEU Sama autokratyczna i represyjna monarchia Arabii Saudyjskiej otrzyma wartość ponad połowy kontraktu, broń wartą około 67 miliardów , w tym 84 samoloty F-15, 70 śmigłowców szturmowych Apache, 72 helikopterów Black Hawk, 36 lekkich helikopterów i tysiące sterowanych laserowo bomb. Ta ogromna ilości broni pomaga Saudyjczykom tłumić demokratyczne powstania nie tylko u siebie, ale i w sąsiadującym Bahrajnie.
My, ludzie którzy są proszeni o rezygnację z pewnego poziomu zabezpieczenia społecznego na rzecz opłacenia prowadzonej "dla naszego dobra" wojny z "terrorem" (oksymoron: wojna jest terrorem...) powinniśmy domagać się od tych, którzy reprezentują nas na szczeblach władzy, aby natychmiast przerwano uzbrajanie dyktatorów "w naszym imieniu". To spowoduje spory spadek w obrotach "handlarzy śmierci", ale da szansę na wyzwolenie uczestnikom pokojowych demonstracji na całym Bliskim Wschodzie.
Nasze rządy nie muszą zrzucać bomb by uwolnić represjonowanych. Jedynie co trzeba zrobić, to przestać uzbrajać ich oprawców.








Generuj PDF
Drukuj
Ukryj menu
Komentarze
Normalne komentowanie
Komentarze Facebook
Postów: 0




Bardzo dobrze ,ze takie artykuły powstają. Prawda musi wyjść na jaw!
Te jak się popatrzy na swobody obywatelskie i poziom życia obywateli niektórych z tych krajów to te rzekomo demokratyczne powstania w niczym nie różnią się od czerwonej rewolucji w z czasów carskiej Rosji.
To się nazywa hipokryzja...
Mały zbiór fot przyjaciół "dyktatora" który jeszcze niedawno dyktatorem nie był
http://libertarianieprzeciwwojnie.wordpress.com/2011/03/21/przeciw-wojennej-tyranii/
http://libertarianieprzeciwwojnie.wordpress.com/2011/03/20/libertarianie-przeciw-wojennej-tyrani/
Jest i Barack Husein.
W tym świecie największy biznes to przemysł zbrojeniowy oraz farmaceutyczny czyli...,pokoju na świecie nie będzie a ludzie nie będą zdrowi,amen.