Witaj w serwisie nwo!

Serwis nwo powstał z myślą o ludziach poszukujących prawdy o otaczającym nas świecie.

Jeśli podobnie jak my masz już dość ciągłych kłamstw, interesujesz się poruszaną w naszym portalu tematyką, posiadasz informacje którymi chciałbyś się podzielić lub piszesz artykuły tematyczne - zarejestruj się! Rejestracja zajmie ci tylko chwilę dając dostęp do wielu dodatkowych możliwości.

Logowanie
Nie pamiętasz hasła?
Zarejestruj się!

Francję "czuć" nie tylko serem.

Wczoraj szef francuskiej dyplomacji Alain Juppe zapowiedział kontynuację ataków lotniczych z udziałem Francji i koalicjantów na "cele wojskowe" reżimu Muammara Kadafiego. Zastrzegł, że operacja w Libii może potrwać długo. "Obrońcy uciśnionych" nie wahają się użyć bomb i pocisków rakietowych, bynajmniej nie precyzyjnego kierowania, na obszarach zamieszkałych przez ludność cywilną. Podczas gdy w Libii dochodzi do masowych pogrzebów cywilnych ofiar bombardowań, francuskie, angielskie i amerykańskie dowództwo wojskowe temu zaprzecza.

Nie pierwszy to raz w historii,g dy Francja zabija masowo "w imię wyższych celów", po czym haniebnie zmiata dowody swoich morderczych aktów pod dywan. W czasie gdy francuska broń wysokiej klasy pozbawia życia Libijczyków w 2011 roku, przypominają nam się poprzednie akty masowych mordów dokonane  przez rządy tego kraju. Jak np. masakry przeprowadzane w latach 1954 - 1960 w Algierii http://cristeros1.w.interia.pl/crist/militaria/zolnierze%20Celtyckiego%20Krzyza.htm zaledwie kilka kilometrów od miejsca, gdzie od francuskiej broni znów giną cywile, począwszy od ostatniej soboty.

W czasie gdy eleganckie i imponujące ,ale śmiertelnie niebezpieczne francuskie naddźwiękowe bombowce Mirage zrzucają ładunki w celu zapewnienia niewinnie brzmiącej "strefy zakazu lotów" w Libii,  Arabowie doskonale pamiętają czasy kiedy Francuzi używali morderczych samolotów przeciwko ludności cywilnej "francuskiego protektoratu" Syrii  http://www.eioba.pl/a/24k/bombardowanie-oaz-wiosek-i-miast-jako-nieznane-europejczykom-symb-okrucienstwa . My najprawdopodobniej o tym "zapomnieliśmy", jednak  narody arabskie pamiętają doskonale.

W czasie gdy Francuzi dumnie bombardują  ludność  "dla jej ochrony" w Afryce Północnej, ziemiach niegdyś przez nich okupowanych i eksploatowanych, przypominają się akty ludobójstwa dokonane we Francuskich Indochinach przez wojsko roztaczające "pieczę" nad tamtym obszarem. Brutalna okupacja  Wietnamu, Laosu i Kambodży, rozpoczęta niedługo po radosnych uroczystościach na paryskich ulicach wyzwolonych spod okupacji hitlerowskiej, przyniosła śmierć i zniszczenie niezliczonej rzeszy Azjatów, doświadczając ich w sposób jaki  hitlerowska okupacja doświadczyła Francuzów.  Kolejnego aktu ludobójstwa dokonano , gdy siły francuskiej armii kolonialnej Vichy wspomagały konfiskaty ryżu, przyczyniając się do śmierci głodowej miliona Wietnamczyków. Po tej stronie świata niewielu o tym pamięta - w tamtej części Azji jest to "żywe wspomnienie". http://pl.wikipedia.org/wiki/Indochiny_Francuskie

Francuskie ręce są również skalane krwią mieszkańców Haiti. Historia tego kraju to dzieje zmagań z niewolnictwem i zadłużeniem prowadzącym do ponownego zniewolenia - tam śmierć w skutek francuskich nadużyć polityczno-militarnych zbierała swoje tragiczne żniwo kilkukrotnie.  Najpierw podczas pacyfikacji i zniewolenie mieszkańców Haiti, w następnie wskutek ogromnego wyzysku którym kolonialna Francja się bogaciła http://www.presseurop.eu/pl/content/article/174491-wszystkiemu-winna-francja . Kolejnego masowego mordu na ludności Haiti siły francuskie dokonały podczas pacyfikacji rewolucji "niewolników" http://pl.wikipedia.org/wiki/Rewolucja_haita%C5%84ska . Nawet dziś francuska ręka dotkliwie karze ludność Haiti, uporczywie odmawiając jakichkolwiek rekompensat za długoletnią eksploatację kraju oraz morderczy wyzysk jego mieszkańców, które to reperacje dziś znacząco pomogłoby narodowi doświadczonemu ubóstwem, amerykańskim wyzyskiem, chorobami i dewastacją wynikłą z trzęsienia ziemi.

Obecnie oportunistyczni i mający kolonialne doświadczenia Francuzi do spólki z Anglo-amerykanami zachęcają i wspomagają bunt we wschodniej Libii, używając "cnot" politycznej hegemonii do sygnalizacji demokratycznego prawa do buntu. Ale demokracja, a co ważniejsze, wolność, przez długie wieki były odmawiane społeczności świata o kolorze skóry innym niż "biały". Niegdyś kolonialnie okupowane, a dziś neo-kolonialnie eksploatowane miliardy "nie-białych" ludzi pamiętają, że podczas gdy Francuzi i Anglicy dumnie praktykowali w swoich krajach zasady demokracji parlamentarnej, im odmawiano wolności i demokracji  pod lufą karabinu najeźdźcy.

Niemal dla każdego jest zrozumiałe, że to libijskie złoża  ropy naftowej są rzeczywistym powodem Francji i sojuszników do nawoływania  o wolność - bardziej jednak niż o wolny naród chodzi tu o "uwolnienie" złóż energii od afrykańskiej kontroli. Jak uczy nas historia, "wyswobadzanie" bogactw Afryki zawsze wiązało się interwencjami militarnymi krajów uprzemysłowionych,  i w dużej mierze  odczłowieczonych.

Kontrola własnych zasobów ropy pozwoliła Libijczykom, wraz z mieszkańcami sąsiedniej Algierii,  cieszyć się najwyższym poziomem życia w Afryce (jedynie RPA ma wyższy, ale za to bardzo nierównomiernie rozdzielony standard życia). Nie każdy na szczęście daje się omamić kłamstwami neo-kolonialnych sił, których mocodawcy "przypadkiem" składają się tylko z reprezentantów "białej" części ludzkiej społeczności. "Walka o wolność" libijskich ziem tak naprawdę rozgrywa się w kierunku "uwolnienia" i przejęcia bogactw naturalnych, które ziemie te zawierają.

Reżim Kadafiego zaistniał i rozwinął się dzięki osłonie anglo-amerykańskich i francuskich skrzydeł, które wyposażyły go w środki niezbędne do krwawego tłumienia wszelkich roszczeń demokratycznych wewnątrz kraju. Jeszcze do niedawna przedstawiciele państw "wysoko rozwiniętych" spotykali się z Muammarem Kaddafi, wymieniając komplementy oraz kontrakty handlowe, podczas gdy pułkownik od lat krwawo i brutalnie rozprawiał się z opozycją oraz terroryzował psychicznie własnych obywateli, urządzając nawet publiczne egzekucje.

Cała ta sytuacja śmierdzi bardziej niż najbardziej dojrzały francuski ser...

Generuj PDF Drukuj Ukryj menu Komentarze
Zibix 2011-03-28 00:30:50

Kaddafi aniołem nie jest i nigdy nie był. Podobnie jak Pinochet. Ten drugi też ma krew na rękach, ale w obu przypadkach należałoby się zastanowić "czy cel uświęca środki?". Pinochet wiedział czym pachnie "komuna" i nie przebierał w środkach. Lecz kraj swój postawił na nogi. W Libii też wielkiej biedy nie widać, komuniści chyba już dawno wymarli więc z kim walczył Kaddafi?

Brat Szlachcic 2011-03-28 08:07:19

Pinochet uratował Chile przed losem Kuby.

A co do Kadafiego - mnie zastanawia tylko jedno... Oficjalnie twierdzi się, że naloty mają, powiedzmy, "wyrównać nierówności w rozkładzie sił walczących". Ja się pytam - a co będzie, jak tzw. rebelianci zaczną masowe rozstrzeliwanie popleczników Kadafiego? Czy wtedy zaczną bombardować Trypolis???

Brat Szlachcic 2011-03-28 08:37:07

Ad vocem.

Ja rozumiem, że my Polacy, jesteśmy wyczuleni na "wolność naszą i nawaszą". Jednak zachęcam do przemyślenia sprawy na zimno.

Wolelibyście, żeby to Afryka Północna kolonizowała Europę? Ja nie.

A niestety grozi to nam w najbliższych latach...

Blackeyed 2011-03-28 12:21:20

@Brat Szlachcic

Grozi nam to nie z powodu świeckiej Libii, a raczej z powodu modelu życia (a raczej modelu umierania) jaki lansuje judeonordycka cywilizacja śmierci (aborcja, eutanazja, chorobotwórcze jedzenie i leki, afirmacja homoseksualizmu, singli - generalnie wszystklie działania skierowane przeciw rodzinnemu życiu przedstawianemu przez media masowego rażenia jako moheryzm), którego efektem jest wymieranie białych w Europie.

Francek 2011-03-28 12:36:15

Francę czuć nie tylko serem.... ależ oczywiscie ,w pelni sie zgadzam. Tą Francę czuc też czosnkiem,cebulem i sledziem... jak kazda  Francę udającą  France

Stasiek 2011-03-28 13:41:13

Pinochet przed czym uratował? A komuniści ratowali nas przed reakcyjnymi bandami podziemia.

Zanim zaczniesz pan wygłaszać opinie, to może lepiej się pan doucz trochę. To nie boli, książki są dostępne.

Ozyrys 2011-03-28 21:22:47

przeciez wszyscy na tym forum wiecie ,że libijczycy ,dopóki nie nastal Kadaffi był bardzo biednym narodem,który utrzymywał się ze skupu i ze przedaży złomu,bo to prawdziwi beduini-proszę zapoznac sie z historią Libii,natomiast Kadafii przed 40 laty zaczął stawiac kraj na nogi dzięki ropie,i nie ma tu nic do rzeczy jakies uciskanie narodu ,tylko wziął nierobów do galopu,ale i tak przeszlo 90% trzyma jego strone ,bo im w tym bogactwie dobrze,a zawsze sie znajdzie garstka ,która dobrze popłacona zacznie rozruchy ,I tak jest tym razem-większość libijczyków nie skarży się na Kadaffiego,media to kreuja ,tak jak nic pewnie Wam nie wiadomo o tym ,że stężenie jodu i radioaktywnego cezu w tym momencie nad Polską przekracza norme 30 x (krotnie) ,a czy napisali ,albo powiedzieli o tym w oficjalnych mediach .Nie- skurwysynom-płaci sie za Tv ,by siedzieć przy kompie i szukać ,bo prawdy nie powiedza !!!

Wojox 2011-03-28 21:28:03

Ogladając ostatnie fotki Kadaffiego ze śmietanką Europy, widać było na jego twarzy to że wiedział że musi "odejść"...

Kosiardeyablos 2011-03-28 21:59:49

To co siędzieje w Libii to farsa. Polega na współpracy wszystkich stron konfliktu, nie mówie o nieświadomych tego obywatelach Libii. Na czym miałaby polegać ta wspólpraca? Ano łaziło mi to po głowie jużod jakiegoś czasu. Jest to cyniczny spektakl z aktorami pierwszo i drugoplanowymi. Zostaje jeszcze tło tego spektaklu a razcej miejsce jakim jest Libia. NIe zakładam teorii spiskowych ale patrze na to tzw. chłodnym okiem. Umocniona Libia Kadafiego nie wzięła sięz nikąd. Czytając powyrzszy tekst za co autorowi DZIęKówka, dochodzę do wniosku iż konflikt nie jest spontanem ale ściśle skalkulowanąoperacją, mającą na celu przejęcie terenów Libii a z Kadafiego uczynienie wroga publicznego numer jeden. Taka sama sytuacja pojawiłą się niedawno - 9/11 no i Irak - wiadomo kto był istotnym elementem do usunięcia, gdy stał sięniewygodny awiadomo skąd inąd że Husain był człowiekiem Kompleksu Jot, niewidzialnego rządu USA ( jakby to nazwać ). Kadafi ma odejść ale jest osobą która musi odegrać swoją rolę w porozumieniu ze stronami któe wszczęły "konflikt". NIby sa strony konfliku ale tak naprawde wszystkie oprucz obywateli tej krainy stoją po tej samej stronie. Czy Kadafi zginie ? Otóż nie. I będzie sobei żył w najlepsze. To będzie mistyfikacja. Podobnie jak mistyfikacją jest konflikt w Libii. Tylko że jest to bardzo zła i krwawa mistyfikacja, kosztem niczego sobie winnych obywateli. To przypomina bardzo 9/11 tylko że jest rozlekłe w czasie i przestrzeni. Czy jest to spisek szyty grubymi nićmi? Tak, ale nie nićmi on jest szyty, ale stalowym i perfiodnym drutem kolczastym!!! Pozdro!!!

!heh! 2011-03-28 22:13:48

No właśnie Stasiek, warto poczytać jakieś książki o Chile w przeddzień zamachu stanu Pinocheta zanim się palnie głupotę. Tylko lepiej jeśli nie będą to pozycje historyczne  wydawane za czasów PRL, bo wtedy raczej na ten temat obiektywnie nie pisano - z wiadomych względów.

Tiger 2011-03-28 22:31:08

Pinochet? Wyciągnął swój kraj z biedy i głodu.

Jednego NIE ROZUMIEM. Jak 90% ludzi pozwala 10% rozwalać swój dobrze prosperujący kraj? Z lenistwa? Za tymi 10% stoją jakieś niesamowite siły? O co tu chodzi?

Stasiek 2011-03-29 01:09:49

No to opowiedz heh co żeś takiego ciekawego wyczytał. Jeśli nie pasuje ci tu w tych komentarzach, możesz wybrac jakies forum, opowiesz mi mi co takiego ciekawego wiesz co wybiela Pinocheta.

Ja może zacznę. W sierpniu Allende widząc jak bardzo spolaryzowane jest społeczeństwo Chile, utworzył rząd wojskowy. W jego skład weszli m.in Carlos Prats dowódca armii, oraz dowódcy poszczególnych rodzajów wojsk. Wszyscy oni stali murem za Konstytucją i odrzucali jakąkolwiek opcję typu zamach stanu.

 

Niestety zamachowcom było to nie w smak. Przygotowania do zamachu były juz zbyt daleko posunięte. W misternej intrydze doprowadzono do skompromitowania Pratsa który ustąpił ze stanowiska. Na jego miejsce powołano Pinocheta, licząc na jego lojalność. Niestety nie wyszło. Poprzednik Pinocheta na stanowisku dowódcy armii, Prats (który notabene zasugerował właśnie Pinocheta jako swojego następcę), rok później zginął w zamachu bombowym zorganizowanym przez siepaczy Pinocheta.

!heh! 2011-03-30 17:36:14

Stasiek

Nie wiem w którym poście powyżej wybielam Pinocheta.  Może wskażesz mi taką pozycję.


Brat Szlachcic napisał że Pinochet uratował Chile przed losem Kuby co jest prawdą.

Później wpada twoje pytanie, że niby przed czym uratował Chile Pinochet? 

Więc napisałem abyś poczytał o sytuacji w kraju na przeddzień zamachu stanu to się dowiesz przed czym Pinochet uratował Chile. Nie chodziło mi tu o samo działanie zamachowców przed zamachem tylko o sytuację w jakiej znajdował się kraj po reformach marksistów.

Demokratycznie wybrany przez Chilijczyków Allende, wprowadzał reformy na wzór kubański - takie są fakty.

Co to znaczy na styl kubański?

Nawiązał serdeczne stosunki z państwami socjalistycznymi, tolerował przepływ broni z
Kuby dla lewicowych ekstremistów, przeprowadził zabójczą dla gospodarki reformę rolną,
znacjonalizował przemysł i banki. Efekt był taki, że dramatycznie spadła produkcja, inflacja
sięgnęła 300 proc. rocznie, przed pustymi sklepami ustawiały się gigantyczne kolejki.

Pinochet stał wtedy u boku Allende (od 1972 roku jako dowódca dowódca wojsk lądowych) i wg wielu przekazów w 1973 nawet sam dławił antyprezydenckie spiski w wojsku. Nie wiem dlaczego to zrobił i czy była to gra polityczna, czy zwykła głupota generała. Może akt lojalności?

Przed zamachem nastąpiły wybory do parlamentu dzięki czemu większość ciała ustawodawczego stanowiła opozycja w której silna była krytyka dla polityki Allende. Parlament wydał deklarację krytykującą prezydenta i w której wezwano do wojskowej interwencji w kraju - to oczywiście nie miało prawnego wydźwięku, była to tylko deklaracja. Ale jak napisałeś zamach stanu był już zaplanowany.

Ja nie oceniam Pinocheta, nie wiem czy zrobił to dla swoich kompanów, dla swoich własnych interesów, czy też dla swojego kraju. Nie oceniam i nie wybielam metod jakimi rozprawił się z marksistami. Nie przebierał w środkach.

Ale nie zmienia to faktu że uratował Chile przed losem Kuby. To jest fakt.

Sam później wypowiedział realną kwestię: "Rzeczywistość współczesna pokazuje, ze marksizm
jest nie tylko doktryną zepsutą. Dzisiaj ponadto jest on agresją na służbie imperializmu
sowieckiego. Ta forma nowoczesnej agresji daje sposobność wojny niekonwencjonalnej, w
której inwazja terytorium jest zastępowana przez próbę opanowania państwa od wewnątrz"

 

Co ciekawe w 1988 gdy głosowano nad pozostanie Pinocheta (po ponad 10 latach "faszyzmu") przy władzy, prawie połowa obywateli głosowała za TAK. Sporo jak na krwawego dyktatora.  Oznacz to tyle że wielu ludzi doceniło efekt, tego posunięcia mimo represji jakie stosował.

Zibix 2011-03-30 20:49:22

Szanowny kolego Stanisławie. Co prawda moim konikiem jest historia drugiej wojny w Europie ale o tym co się działo na antypodach też trochę wiem. Być może korzystamy z różnych źródeł. Nie korzystam pozycji KAW i nie czytam Bratnego...

Konsument życia 2011-03-31 16:11:45

No i znowu to samo, prawicowcy i lewicowcy i ich dwie zupełnie odrębne badania historii i postrzeganie historii.

Zibix 2011-04-03 20:15:55

A co to ma do rzeczy; lewicowy czy prawicowy? Fakty tego nie rozróżniają. Fakt jest po prostu faktem. Reszta to tylko gdybanie. Ja osobiście staram się nie dzielić ludzi na żadne sztuczne kategorie ale potrafię jeszcze odróżnić dobro od zła tak jak dobrych ludzi od złych. Temida choć ślepa ma potężny instrument; wagę. Chcąc ocenić człowieka wystarczy położyć jego dobre uczynki na jednej szalce wagi a złe na drugiej. Wynik jest od ręki.

Dodaj swoją opinię
Znasz ciekawe linki, filmy, artykuły nawiązujące do tematu? Zamieść je w komentarzach!

Czy na pewno chcesz zgłosić ten komentarz do moderacji?
Zgłoś do moderacji Anuluj
Powód zgłoszenia:
Zgłoś do moderacji
Twoje zgłoszenie zostało wysłane!